Lech Poznań zdecydowanie nie oszczędza na transferach, które mają doprowadzić klub do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Reprezentant Ghany Terry Yegbe trafił do mistrza Polski za ogromną kwotę. Lech ściągnął go mimo dużej konkurencji i pokłada w nim wielkie nadzieje.
Terry Yegbe spadł z ligi francuskiej z najgorszym w stawce FC Metz, więc wydanie trzech milionów euro na środkowego obrońcę z takim wpisem w życiorysie, może niektórych zastanawiać. Reprezentant Ghany ma jednak atuty, które z każdego stopera czynią towar luksusowy – lewą nogę, wybitne warunki fizyczne oraz niezwykłą szybkość.
Spis treści
Jak Terry Yegbe trafił do Lecha Poznań? Obrońca z ogromnym potencjałem
Stara prawda piłkarskiego rynku transferowego mówi: lewonożnego stopera chce każdy, więc lewonożny stoper jest drogi. Stara prawda piłkarskiego rynku transferowego numer dwa: jeśli lewonożny stoper jest w dodatku szybki, to trzeba zdefiniować pojęcie „drogi” na nowo. Lech Poznań doskonale zdawał sobie z tego sprawę, gdy Terry Yegbe pierwszy raz trafił na radar klubu. Grał wtedy w szwedzkim Elfsborgu, który liczył, że sprzeda go nawet za… sześć milionów euro.
Za dużo? Niekoniecznie. Skandynawskie ligi od kilku lat są uważnie monitorowane przez angielskie zespoły, które szukają tam talentów – głównie z Afryki. Yegbe wspomniał kiedyś, że miał temat z Premier League. Media rozpisywały się natomiast o potencjalnym transferze do Birmingham City. Elfsborg nie musiał go jednak sprzedać za wszelką cenę, więc spokojnie przebierał oferty.
W tym, że Terry Yegbe trafił do Lecha Poznań, jest sporo szczęśliwego dla mistrzów Polski zbiegu okoliczności. Już we wczesnych latach jego kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Jak wiele talentów z Ghany stoper miał trafić do duńskiego FC Midtjylland. To trampolina dla takich jak on – FCM sprzedał za duże pieniądze np. Ousmane’a Diomande typowanego obecnie do transferu do najlepszych lig świata. Z Yegbe nie wypaliło, bo dwukrotnie zderzył się z problemem wizowym.
Idźmy dalej, skoczmy w przyszłość. Stoper był dogadany z FC Koeln, lecz niemiecki klub wycofał się z transferu w ostatniej chwili. To wtedy wybrał Francję i FC Metz, które właśnie spadło z ligi, otwierając furtkę do odejścia za kwotę zbliżoną do tej, którą wyłożył za niego nowy pracodawca. To duża kwota w polskich warunkach, ale nie ma wątpliwości, że gdyby Yegbe pokazał pełnię potencjału; gdyby nie trafił do drużyny, która zleciała z ligi, byłby po prostu poza zasięgiem każdego nad Wisłą.
Terry Yegbe. Fot. Newspix
Szybki, silny i zdolny. Terry Yegbe to profil stopera nowej generacji
Skąd pewność? Z zaawansowanych danych. Terrym Yegbe interesował się nie tylko FC Metz, ale też RC Lens. To o tyle istotne, że Lens ma konkretny profil obrońcy, którego szuka: szybkość, siła, dobre wprowadzenie piłki. Abdukodir Chusanow, Kevin Danso, Samson Baidoo, Ismaelo Ganiou, Nidal Celik – Yegbe to ten typ obrońcy. Oczywiście gdyby jego potencjał oceniono tak wysoko, jak wszystkich wymienionych, pewnie trafiłby do Lens, gdzie skauting jest na poziomie topowym. Natomiast możliwości i tak miał niesamowite, co potwierdzają dane z Allsvenskan:
- maksymalna prędkość – ponad 37 km/h,
- regularne wykręcanie prędkości na poziomie 35-36 km/h,
- zagrożenie przy stałych fragmentach gry (i niesamowicie długie wyrzuty z autu!),
- bardzo dobre wprowadzenie piłki (pionowe zagrania do boku, do skrzydłowych i 6. oraz 7. miejsce w progresywnych podaniach w lidze).
Skauting Lecha Poznań określił Terry’ego Yegbe jako „szybkiego, eksplozywnego środkowego obrońcę z wyjątkową motoryką i aktywną defensywą poprzez wybicia”. Informacje zebrane w Szwecji miały nawet większe znacznie od tego, jak Ghańczyk prezentował się we Francji. Odnotowano bowiem, że Elfsborg to drużyna o stylu gry zbliżonym do mistrza Polski. Zdecydowanie bardziej niż FC Metz – zespół bierny, głęboko cofnięty, który polegał na „ladze” i częściowo ograniczał atuty Yegbe.
Zwrócono uwagę na deficyty Terry’ego Yegbe, których trochę się zebrało – był w końcu częścią najgorszej defensywy we Francji. W Ligue 1 spadły wyniki wygranych pojedynków główkowych, alarmujące była też skuteczność przeciwko dryblującym na niego rywalom. Niepokojąco wyglądała też liczba zablokowanych sytuacji, biorąc pod uwagę to, że Metz było pod ciągłym naporem rywala. Natomiast uwzględniono też istotne „okoliczności łagodzące”:
- bardzo szybki przeskok z poziomu ligi fińskiej do top 5 lig w Europie (półtora roku!),
- brak gotowości fizycznej i taktycznej do rywalizacji na tym poziomie w debiutanckim sezonie,
- wyjątkowo słaba postawa zespołu i system odwrotny od tego, który preferuje Lech.

Terry Yegbe w Szwecji vs Antonio Milić. Ghańczyk wygrywa w pressingach, przejęciach, odbiorach i wygranych pojedynkach z dryblującymi rywalami.
Słowem: część z deficytów, które obserwowaliśmy we Francji, wynikało nie z tego, że Terry Yegbe był za słaby, lecz ze środowiska, do którego trafił. Gra w ciągłej obronie też sprawia, że statystyki lecą na łeb, na szyję. W Poznaniu wierzą, że reprezentant Ghany pokaże u nich atuty, które prezentował w Elfsborgu, gdzie musiał uczestniczyć w budowaniu ataków, w bronieniu faz przejściowych i grze w wysoko ustawionej linii defensywnej. W Szwecji zaznał zresztą europejskich pucharów, co też pojawiło się w rubryce pozytywów w raportach skautingowych.
Ciekawe natomiast, że stoper nauczył się we Francji odpowiedzialności i timingu – taki wniosek postawiono po porównaniu danych dotyczących fauli i nieprzepisowych zagrań. Wreszcie istotne było to, że dane Hudl StatsBomb wskazały, że wartość akcji defensywnych Yegbe była tak samo wysoka i pozytywna na tle obydwu lig. Czyli nawet po przeskoku na wyższy poziom zespół miał z niego pożytek, stoper był wartością dodaną dla drużyny.
Transfery. Jak Lech Poznań szukał następcy Antonio Milicia?
Największym atutem Terry’ego Yegbe w kontekście transferu do Lecha Poznań było jednak to, że… wypadł bardzo podobnie do Antonio Milicia pod względem gry w powietrzu. Skauting odnotował, że ma w zasadzie identyczne parametry i potencjał gry głową, co przy jego wzrośnie (195 cm) oraz uwzględnieniu faktu, że liga francuska to najtrudniejsza fizycznie liga w Europie, stanowiło ogromny plus, kluczowy wręcz argument za transferem.
Terry Yegbe w FC Metz. Fot. Newspix
Bo nie myślcie, że Lech nie miał dylematów. Nikt nie wydaje takich pieniędzy bez analizy dostępnych opcji. Wiele o podejściu klubu mówi jednak to, że drugi z mocno analizowanych kandydatów – Abdullah Iqbal z Mjallby – był:
- młodszy,
- nieco tańszy,
- pod pewnymi względami nawet lepszy statystycznie…
Tymczasem mistrz Polski wolał zapłacić więcej i wybrać nieco starszego Yegbe, będąc przekonanym, że perfekcyjnie wypełni lukę po Antonio Miliciu. Lech postawił na zawodnika, który sprawdził się w lepszej lidze, w różnych systemach; który ma potencjał reprezentacyjny (w Ghanie plotkują, że powołania Terry’ego mają podłoże w agencyjnych układach, ale potencjału na kadrę odmówić mu nie można). Co ważne: to obrońca, który dotychczas nie miał kontuzji, jest w pełni zdrów.
Opinia działaczy z Poznania nie wynika tylko i wyłącznie z suchych predykcji czy subiektywnych sugestii. Gdy w Lechu przygotowano raport na temat Terry’ego Yegbe, zaznaczono, że wątpliwości można rozwiać w jeden sposób: wysyłając skautów na obserwację na żywo, żeby uważnie przyjrzeli się zaznaczonym deficytom. Dopiero wtedy zapadła ostateczna decyzja o tym, po kogo uderzać w pierwszej kolejności.
Terry Yegbe mógł trafić do Niemiec lub Czech. Lech wygrał rywalizację
Tu zaczęły się schody, bo Terry Yegbe mimo spadku z ligi wzbudzał spore zainteresowanie na rynku. Chciała go bogata, odnosząca sukcesy Sparta Praga. Chciało go Schalke oraz kluby z Turcji. FC Metz natomiast chciał na nim zarobić. Transfermarkt podaje, że kwota transferu do Francji wyniosła 2,6 miliona euro, ale wcześniej media informowały, że Metz płaci Elfsborgowi trzy miliony w europejskiej walucie, dorzucając milion w bonusach. Trzy miliony od Lecha stanowią więc po prostu zwrot inwestycji.
Yegbe zaczęto przekonywać, przedstawiać mu plan rozwoju, poprawy deficytów oraz sposób funkcjonowania klubu. To robi na zawodnikach wrażenie. Podlanie tego wszystkiego wizją gry w Europie (i oczywiście solidną, poważną pensją) sprawia, że Ghańczyk miał przekonanie, że warto trafić do Polski.

Terry Yegbe w Szwecji vs Antonio Milić. Ghańczyk wygrywa w pressingach, odbiorach, przejęciach, i wygranych pojedynkach z dryblującymi rywalami.
W Ekstraklasie Terry Yegbe może stać się gwiazdą. Lech Poznań miał w przeszłości interesować się Andym Pelmardem, za którym przemawiała szybkość. Środkowy obrońca Jagiellonii odznaczał się dużym potencjałem szybkościowym, ale reprezentant Ghany może go przebić. Skauting mistrza Polski odnotował, że nawet na tle stoperów z Ligue 1 wyniki Yegbe wyróżniały się, należały do ścisłej czołówki. To mówi naprawdę wiele, bo wyróżnić się we Francji… Duża sztuka!
W Terrym Yegbe wiele osób widzi stopera, który wciąż może iść w górę. Ghańczyk nie powinien mieć problemów z adaptacją do Ekstraklasy. Zwłaszcza że do nowego zespołu dołącza na starcie przygotowań: to też było bardzo istotne. Lech jest przekonany, że postawił na najlepszy możliwy wybór pod kątem możliwości piłkarskich i motorycznych. Rzadko zdarza się, żeby tak wysoki i silny stoper był jednocześnie bardzo szybki.
Można zakładać, że udany okres w Polsce sprawi, że Lech zdoła nawet sprzedać stopera z zyskiem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix
Artykuł Najszybszy stoper w lidze? Lech wydał na niego fortunę! [KULISY] pochodzi z serwisu weszlo.com.