Mimo niezłego początku, później było już tylko gorzej, a tego efektem spadek z Ekstraklasy. Dariusz Banasik wrócił do swojej nieudanej przygody w Arce. Wspomina, że miał za mało czasu, by diametralnie zmienił oblicze zespołu po Dawidzie Szwardze, a sytuacji nie ułatwiał także fakt, że wielu z zawodników miało kończący się kontrakt bez widoków na przedłużenie.
Już były trener ekipa z Trójmiasta w rozmowie z TVP Sport zwrócił uwagę na styl, jaki drużyna prezentowała jeszcze za jego poprzednika. Dariusz Banasik nieco poskarżył się, że próbował go zmienić na bardziej ofensywny, aczkolwiek było to ciężkie ze względu na brak wiary wsród w jego pomysł.
– Zastałem zespół, który czuł się dobrze tylko w obronie niskiej, a i tak tracił mnóstwo bramek, natomiast zupełnie nie wierzył w możliwości ofensywne. Zastałem zespół, który po stracie bramki szybko tracił kolejną, zamiast odrabiać straty. Zmieniłem ustawienie – z piątki na czwórkę obrońców, chciałem postawić na ofensywę. W dwóch pierwszych meczach to zadziałało – wygraliśmy 3:1 z Zagłębiem, które wtedy było wiceliderem, i zremisowaliśmy 2:2 na Cracovii. Potem znowu się posypało. Napotykałem opór, żebyśmy grali ofensywniej – nie wszyscy ufali, że się uda – stwierdził 52-letni szkoleniowiec.
Banasik miał problem ze sztabem? „Próbowali analizować rzeczy, których nie trzeba było analizować”
Dawid Szwarga słynie z tego, że jest trenerem, który wielką uwagę przykłada do liczb i wszelkiego rodzaju twardych danych. Co naturalne podobne spojrzenie na futbol mieli jego najbliżsi współpracownicy. Zdaniem Dariusza Banasika takie podejście w sztabie szkoleniowym, który praktycznie nie uległ zmianie w momencie zmiany trenera, mu nie pomagało. Były sternia GKS-u Tychy uważa, że w momencie gry o utrzymanie liczy się głównie charakter, odpowiednie nastawienie i wola walki.
– Wielu osób w sztabie było bardzo profesjonalnych. Czasem aż za bardzo. Próbowali analizować rzeczy, których nie trzeba było analizować. Takie, które nie miały żadnego przełożenia na wynik sportowy i przygotowanie do meczu. Liczba danych, którymi próbowano „pakować” piłkarzy była za duża. Walczyliśmy o utrzymanie, a takie spotkania wygrywa się mentalem, motywacją, charakterem i zaangażowaniem. Był w Arce Dawid Abramowicz, który nie grał osiem miesięcy. Postawiłem na niego i był najbardziej zaangażowany. Jemu się chciało, jeszcze czterech, pięciu takich Abramowiczów i byłoby lepiej. Zespół był za mocno wpasowany w ramy taktyczne.
Inną kwestią, która zdaniem Dariusza Banasika miała wpływ na spadek Arki z Ekstraklasy była sytuacja przyszłości sporej liczby zawodników. Aż kilkunastu z nich miało kończące się kontrakty i nikt nie podjął z nimi rozmów, dotyczących ich przedłużenia. To zbiegło się w czasie ze zmianą dyrektora sportowego, bowiem Veljko Nikitovicia zastąpił Tomasz Wichniarek.
– Z 15 graczami, którym kończyły się umowy, nikt nie rozmawiał o przyszłości. Po odejściu Veljko Nikitovicia przyszedł nowy dyrektor sportowy – Tomasz Wichniarek – i potrzebował czasu, którego nie mieliśmy. A skoro nikt nie rozmawiał z zawodnikami, tylko czekał do końca sezonu, to sytuacja była niezręczna i niejasna. Na ostatni mecz do Częstochowy, już po spadku, pojechaliśmy w dwunastu plus trzech nowo zgłoszonych zawodników z drugiej drużyny. Inni byli myślami poza Arką.
Dariusz Banasik podczas swojej przygody w Gdyni zdążył poprowadzić zespół w ośmiu spotkaniach. Jedyne zwycięstwo odniósł w swoim debiucie z Zagłębiem Lubin. Poza tym trzy mecze zremisował oraz cztery przegrał. Jak zapewnia, wkrótce chciałby wrócić na ławkę rezerwowych. Póki co konkretnych ofert jednak nie otrzymał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Banasik o przyczynach spadku: Sytuacja była niezręczna i niejasna pochodzi z serwisu weszlo.com.