Lech Poznań zremisował wczoraj z Arką Gdynia i trochę się tym wynikiem zmartwił, bo jeśli Górnik wygrałby dzisiaj i w środę, miałby tylko punkt straty do poznaniaków. No, ale cóż – tym remisem Lech od Górnika paradoksalnie odskoczył, ponieważ zabrzanie przegrali 0:2 z Zagłębiem i to jest w gruncie rzeczy dobre podsumowanie tegorocznego „wyścigu” o mistrzostwo Polski. Cudzysłów jest konieczny, skoro prawdziwego wyścigu nie było, a jedynie zawody, kto się mniej razy wypierdzieli.
Plan Zagłębia na to spotkanie był i prosty, i skomplikowany. Bronimy, a potem ewentualnie konterka. Prosty, gdyż można go zapisać jednym zdaniem, a skomplikowany, bo nie tak łatwo się obronić przed Górnikiem w Zabrzu. Ekipa Gasparika w ostatnich tygodniach potrafiła tutaj rozstrzelać Rakow, Cracovię, pokonać Koronę, w tabeli meczów u siebie jest trzecia za cały sezon.
I faktycznie – gospodarze byli groźni. Może Burić nie przeżywał takiej nawałnicy, żeby trzeba było ją nazywać jakimś damskim angielskobrzmiącym imieniem, ale parę razy ciśnienie miało prawo mu podskoczyć. Na przykład wtedy, kiedy dość instynktownie odbijał strzał Lisetha, zbijał uderzenie Ambrosa, albo wyciągał się przy próbie Bochniewicza. Bramkarz żył też dobrze ze szczęściem, bo jeśli pod koniec pierwszej połowy Liseth trafiłby w bramkę, Burić nie miałby nic do powiedzenia, ale na jego szczęście zawodnik Górnika jednak się pomylił.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Tak na marginesie: to nie jest żadne odkrycie, ale Górnik przed pucharami pozycję napastnika musi wzmocnić. Mecze na styku można przepchnąć jakimś golem dupą, tylko ktoś musi go wcisnąć, a zabrzanie – choć pełni jakościowych zawodników – typowego snajpera nie mają.
Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 0:2. Drugiego trofeum dla zabrzan raczej nie będzie
No i trochę tak jest, że wyświechtane powiedzenia lubią się w futbolu sprawdzić, więc w Zabrzu faktycznie niewykorzystane sytuacje się zemściły. Najpierw cudownie przymierzył Kolan, a potem na 2:0 poprawił Szabo. O, potrafimy sobie wyobrazić, że Liseth tej okazji Szabo nie wykorzystuje, bo kopie od razu, nie trafia i generalnie można krzyknąć „ajj”. Nie przekonujemy, że Szabo to jakiś wielki snajper, liczby z całej kariery na to nie wskazują, ale tutaj zachował się jak rasowy strzelec. Nabrał rywala na strzał lewą nogą, przełożył piłkę i wpakował obok bezradnego Łubika.
To była taka mini, mini, mini wersja bramki Lewandowskiego z Villarrealem. Na podobnym patencie zagrał Szabo, a to już naprawdę wyczyn.
Górnik po tych ciosach próbował jeszcze wrócić do meczu – choćby wspomniany strzał Bochniewicza – ale nic nie wpadło. Pochwalmy Zagłębie: dziś bardzo mądre i rzetelne w defensywie, momentami ofiarne (dziewięć zablokowanych uderzeń), do tego szybkie, zdecydowane i konkretne w kontrach. To się akurat super oglądało: czasem można narzekać na prymitywizm Miedziowych, ale nie dziś.
A Górnik, cóż… Jedno trofeum jest i w tym sezonie chyba to tyle.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kibice Korony znów dali upust złości. „Wszyscy wyp********”
- Nowy kontrakt Żewłakowa. „W Legii będzie mu trudno o minuty”
- Duże osłabienie Radomiaka. Koniec sezonu dla lidera drużyny
Fot. Newspix
Artykuł Lech odjechał Górnikowi remisem z Arką. Ależ „wyścig” o tytuł! pochodzi z serwisu weszlo.com.