Lech Poznań przybliżył się do mistrzostwa Polski, ale show w 31. kolejce skradli piłkarze GKS-u Katowice i Radomiaka, notując wysokie zwycięstwa. Skład Kozaków z tego weekendu dałoby się ułożyć z całkiem solidną ławką rezerwowych, ale to i tak nic przy tłoku jaki ustawił się, by zająć miejsce w Badziewiakach. W piątek wieczorem kusiło jeszcze złożyć łączoną jedenastkę Legii oraz Widzewa, ale piłkarze Bruk-Betu i Lechii też poprosili, by wpisać ich właściwie w całości.
W piątkowy wieczór Legia świętowała jakby zdobyła mistrzostwo Polski. Gdy w doliczonym czasie gry uderzał Bartosz Kapustka, a piłka tuż przed bramką odbiła się od Rafała Adamskiego, piłkarze wystrzelili sprintem w stronę trybun. Ale nie oszukujmy się – to był jedyny moment, dla którego było warto włączyć spotkanie Legii z Widzewem.
Polski klasyk zawiódł, Mileta Rajović idzie po rekord w nominacjach do jedenastki Badziewiaków (to już dziewiąta!), wyjątkowo nieskuteczny był też jego partner z ataku, czyli Jean-Pierre Nsame, o Widzewie nie da się powiedzieć niczego dobrego.
Ale dobra, to może zamiast tego zacznijmy od rzeczy przyjemniejszych, bo jest przecież i kogo za tę kolejkę chwalić. To na początek – jedenastka Kozaków.
Radomiak feat Cuić – Redemption
Choć weekendowe humory popsuła Kolejorzowi poważna kontuzja Aliego Gholizadeha, to najważniejsza wiadomość jest taka, że poznańska lokomotywa dalej mknie w stronę tytułu mistrzowskiego. Jeszcze w niedzielnej Lidze Minus w gronie Kozaków wymienialiśmy duet, który odpowiadał za stworzenie akcji bramkowej – Joela Pereirę i Leo Bengtssona.
Ostatecznie w jedenastce zostaje tylko Portugalczyk, bo po poniedziałkowym spotkaniu Radomiaka z Lechią musiało dojść do pewnych przetasowań. Ten mecz to zresztą najlepsze podsumowanie stojącego na głowie sezonu – jeszcze przed chwilą to Lechia była kandydatem do europejskich pucharów, a Radomiak, po odejściu Goncalo Feio i perypetiach z Kiko Ramirezem, drżał o utrzymanie. Teraz to ekipa Bruno Baltazara traci tylko trzy punkty do piątego miejsca, a Lechia jest ostatnim zespołem „nad kreską”.
Bohaterem spotkania – nieoczywistym, acz niekwestionowanym – Abdoul Tapsoba, strzelec hat-tricka. „Pokonał Aleksa Paulsena na trzy różne sposoby: głową, uderzeniem z dystansu oraz strzałem nogą z bliska” – zauważał w relacji pomeczowej Szymon Janczyk.
Baltazar naprawił Radomiaka po Feio. Kapitalny mecz w Radomiu!
Ale nie on jeden indywidualnie był w poniedziałkowy wieczór po prostu znakomity. Kapitalnie dysponowany był strzegący dostępu do bramki Filip Majchrowicz, widowiskową asystę przy trzeciej bramce zaliczył Elves Balde (to on wskoczył do jedenastki za Bengtssona), w środku pola świetne spotkanie rozgrywał Donis.
Mało brakowało, a równie liczną reprezentację miałaby w Kozakach też GieKSa, która widowiskowo przypieczętowała spadek Bruk-Betu Termaliki. W pierwotnej wersji jedenastki miejsce w niej otrzymali i Mateusz Kowalczyk, i Marcin Wasielewski, i Eman Markovic, i Ilja Szkurin. Ostatecznie utrzymali je drugi i trzeci, ale brawa tak naprawdę należą się całemu zespołowi. Zwłaszcza, że i jemu w oczy zagląda widmo „pocałunku śmierci”, czyli europejskich pucharów.
Na koniec – osobny akapit należy się Filipowi Cuicowi z Pogoni Szczecin, bo – umówmy się – dotychczas letnie transfery napastników Portowców uchodziły za ogromne rozczarowanie. Karol Angielski do bramki rywala trafił tylko raz (w jedenastu meczach), Cuić – przed tym spotkaniem, ani razu.
Aż nadszedł jego wielki dzień i starcie z Wisłą Płock. Najpierw sprytnie odnalazł się w zamieszaniu po rzucie rożnym, później znów do bramki trafił po stałym fragmencie – tym razem dalekim wyrzucie z autu i znów małym chaosie w szesnastce. Nie były to najładniejsze bramki, ale dokładnie takich od napastnika się oczekuje. Oby za tym dubletem poszły w parze kolejne udane występy, bo bywały mecze, gdy na jałową ofensywę Szczecinian patrzyło się po prostu z przykrością.
Kozacy 31. kolejki Ekstraklasy:
Majchrowicz (Radomiak) 5 – Pereira (Lech) 4, Rivas (Piast) 1, Nalepa (Zagłębie) 2 – Balde (Radomiak) 2, Tomasiewicz (Piast 1), Donis (Radomiak) 1, Wasielewski (GKS) 2 – Marković (GKS) 4 – Tapsoba (Radomiak) 1, Cuić (Pogoń) 1.

Bruk-Bet, Lechia, Widzew, Legia. Kto gorszy?
No to pora na wizytę u dentysty, czyli na sprawy mniej przyjemne. A mianowicie na jedenastkę Badziewiaków, bo trudno nie odnieść wrażenia, że niektóre zespoły błyszczały w równej mierze swoją grą, co słabością przeciwnika.
Na przykład taka GieKSa dostała Bruk-Bet, w którym (cytaty za pomeczową relacją Przemka Michalaka):
- Arkadiusz Kasperkiewicz strzelił absurdalnego samobója na 0:1, gdy wydawało się, że jego drużyna opanowała sytuację na boisku.
- Gabriel Isik miotał się i wiecznie był spóźniony. Nie pokrył Szkurina po rzucie rożnym Nowaka (Białorusin trafił do siatki na raty) i został wręcz ośmieszony przez Markovicia, który po wyrzucie z autu jakby nigdy nic zszedł sobie ze skrzydła do środka pola karnego, minął bramkarza i trafił na 5:1.
- Lucas Masouero ruszał się jak wóz z węglem. Z kimś takim w tyłach nie sposób poczuć się pewnie. W przerwie zmienił go Artem Putiwcew.
GKS Katowice nie żartuje. Europejskie puchary coraz bliżej
Nie lepiej było w Lechii, która – cholerka – od 36. minuty grała w przewadze jednego zawodnika, a z wyniku 0:1 przeszła z Radomiakiem na 1:3. W czterech ostatnich meczach ekipa Johna Carvera zdobyła tylko punkt, co w naszych realiach oznacza przesunięcie z góry tabeli niemal do strefy spadkowej. Teraz przed Lechią dwa kluczowe mecze – z Widzewem Łódź i Legią Warszawa.
Słabiutko wyglądał Matej Rodin, który przegrał głowę z Tapsobą przy pierwszym golu, a później zagapił się przy jego strzale z dystansu. Tym samym, którego po rękach wpuścił do bramki Alex Paulsen, który też ląduje w Badziewiakach. A trio z Gdańska uzupełnia Matus Vojtko.
No i wreszcie crème de la crème. Widzew Łódź – Legia Warszawa. Pytanie nie brzmi: kto zasłużył na miejsce w jedenastce, a raczej: kto nie zasłużył? W Widzewie śmiało moglibyśmy wpisać niemal cały zespół, a przynajmniej całą ofensywę – bo tam nie działo się zupełnie nic.
Ostatecznie „wyróżnienia” przyznajemy Franowi Alvarezowi (chyba sam nudził się swoim występem) i Mariuszowi Fornalczykowi (który im bardziej chce, tym bardziej mu nie wychodzi – i aż serio chłopaka szkoda).
A Legia? No Legii też trzeba poświęcić parę słów, bo duet napastników Mileta Rajović – Jean-Pierre Nsame zafundował kibicom prawdziwe show. To znaczy: Duńczyk tym razem nie dochodził do sytuacji i ogółem był bezużyteczny, a Kameruńczyk miał dwie wyborne okazje, ale obie koncertowo zmarnował. Najpierw z czterech metrów nie potrafił piłki do bramki skierować głową, później – też z bliska – nogą, gdy trafił w Mateusza Żyrę.
Obaj mieli szczęście, że w ostatniej akcji meczu piłka fartownie odbiła się od Rafała Adamskiego i ostatecznie Legia – wygląda na to – utrzyma się w Ekstraklasie.
Badziewiacy 31. kolejki Ekstraklasy:
Paulsen (Lechia) 2 – Vojtko (Lechia) 1, Rodin (Lechia) 1, Masoero (BBT) 3, Kasperkiewicz (BBT) 3, Isik (BBT) 1 – Alvarez (Widzew) 4, Żelizko (Lechia) 2 – Fornalczyk (Widzew) 3, Rajović (Legia) 9, Nsame (Legia) 1.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Podolski jednak nie zakończy kariery? „Nie podjąłem decyzji”
- Przybył o limicie wieku: Wewnętrznie masz różne przemyślenia
- Baltazar naprawił Radomiaka po Feio. Kapitalny mecz w Radomiu!
Fot. Newspix
Artykuł Ale po kolei, żeby nikt dwa razy Badziewiakiem nie został! [KOZACY I BADZIEWIACY] pochodzi z serwisu weszlo.com.