Gdy Radomiak wygrywa trzy mecze z rzędu w Ekstraklasie to – poza tym, że trzeba się zorientować, w jakim Matriksie się znajdujemy – zwykle wiąże się to z opędzlowaniem Lechii Gdańsk. Pokonanie ekipy z północy pomogło zbudować taką serię przed rokiem, przed niespełna trzema laty i teraz.
Skoro nad Lechią ciąży takie radomskie fatum, to nic dziwnego, że nie pomogła jej nawet czerwona kartka dla Jeremy’ego Blasco. Radomiak nie tylko utrzymał korzystny wynik w nierównej walce – on dołożył gościom z Gdańska dwie sztuki do plecaka i wysłał ich do domu z bagażem wielkiej wagi: ciężarem widma batalii o utrzymanie do samego końca.
Ekstraklasa. Radomiak Radom – Lechia Gdańsk 3:1. Hat trick Abdoula Tapsoby dał utrzymanie!
Plecak kolegom z Trójmiasta spakował zresztą jeden, konkretny człowiek – Abdoul Tapsoba. Pół życia oglądam mecze Radomiaka, więc mogę z ręką na sercu stwierdzić, że był to ostatni ofensywny zawodnik, po którym spodziewałem się hat tricka. Może przedostatni: honorowo wspomnieć trzeba o sympatycznym Jakubie Rolincu. Okoliczności tylko potęgują wyjątkowość tego wyczynu, bo Tapsoba:
- zaczynał mecz jako skrzydłowy;
- dwa gole zdobył, gdy zespół grał w osłabieniu;
- pokonał Aleksa Paulsena na trzy różne sposoby: głową, uderzeniem z dystansu oraz strzałem nogą z bliska.
𝐓𝐀𝐏𝐒𝐎𝐁𝐀 𝐏𝐎 𝐑𝐀𝐙 𝐃𝐑𝐔𝐆𝐈!
Kapitalne uderzenie z dystansu!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/B5cGgjxpii
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
To bez wątpienia wydarzenie, którym obecni na trybunach świadkowie będą się chełpić przed kolegami, rodziną i potomkami. Kibic angielski wrzuciłby to na koszulkę z serii „I was there, when…”.
Tomas Bobcek się zepsuł. Nie strzela, partaczy i nie przykryje tego wywalczona czerwona kartka
Dobra, żarty na bok, bo Abdoul Tapsoba zasłużył raczej na brawa. Skuteczność u niego kulała, tymczasem tym razem był w tym elemencie na tyle dobry, że mógłby zaprosić na korepetycje Tomasa Bobcka. Fakt, że to za sprawką Słowaka Blasco wyleciał z boiska – po stracie Luquinhasa ruszył do piłki, był szybszy, wymusił ten wślizg, którym Francuz go powalił.
To jednak nie może przykryć tego, że napastnikowi walczącemu o koronę króla strzelców, celującemu w transfer na angielskie boiska, nie przystoi zmarnować tylu naprawdę dobrych szans. Bobcek:
- nie trafił z ostrego kąta, gdy miał przed sobą w zasadzie pustą już bramkę;
- spudłował głową po bardzo dobrym dośrodkowaniu Tomasza Wójtowicza;
- ponownie pomylił się po strzale z powietrza, znów marnując znakomite dogranie Wójtowicza;
- na koniec stracił głową lepiej, ale i tak nie wygrał z kapitalnie dysponowanym Filipem Majchrowiczem.
Gdy więc Camilo Mena pomknął bokiem i wyłożył piłkę na szesnasty metr do Tomasza Neugebauera, którego strzał zablokował ręką Zie Ouattara, co doprowadziło do przełamania słowackiego napastnika Lechii, wciąż można było odczuwać niedosyt i kwestionować przydatność lidera drużyny Johna Carvera w istotnym dla niej momencie.
Bruno Baltazar utrzymał Ekstraklasę w genialnym stylu. Goncalo Feio może się uczyć
Najmniejszym kłopotem Lechii Gdańsk byłaby jednak niedyspozycja jednego zawodnika, nawet jeśli chodzi o nieskuteczność głównej strzelby. Mecz w Radomiu położyła cała grupa piłkarzy. Matej Rodin może i często dochodził do strzałów głową pod bramką rywala, ale co z tego, skoro pod własną wyglądał tak, że wypadałoby tylko pomalować twarz na biało, zaczepić na nosie czerwony pomponik, dorzucić do tego taką samą perukę i Cyrk Zalewski stoi otworem.
Przegrał głowę z Tapsobą, któremu daleko do talentu Mauridesa w tym zakresie. Następnie dał mu się porobić przed golem zdobytym z dystansu. Wreszcie wraz z kolegami oglądał, jak w szesnastce bawi się Elves Balde, który asystował przy bramce numer trzy. Ten gol, ostatni, który sprawił, że punkty zdobyte przez Lechię znalazłyby się w gronie wydarzeń takich jak zamiana wody w wino na weselu w Kanie, trzeba też zapisać na konto Wójtowicza.
𝐇𝐀𝐓-𝐓𝐑𝐈𝐂𝐊 𝐓𝐀𝐏𝐒𝐎𝐁𝐘!
Radomiak nic sobie nie robi z gry w osłabieniu! 3:0!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/tvFDEh5NGR
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 4, 2026
I podobnie jak u Rodina: co z tego, że Wójtowicz celnie dogrywał po drugiej stronie boiska, gdy w kluczowym momencie nie zdołał się zastawić przed filigranowym Elvesem, który go przechytrzył, zabrał piłkę i domknął temat. Obrazu beznadziei Lechii niech dopełni to, że Radomiak wygrał ten mecz nie tylko w osłabieniu, ale po poważnych problemach zdrowotnych kilku zawodników w trakcie tygodnia.
Nieprzypadkowo do końca meczu nie dotrwali Rafał Wolski, Christos Donis czy nawet bohater Tapsoba. Bruno Baltazar musiał niemiłosiernie kombinować, zmieniać system, ale wygrał trzeci mecz z rzędu. Coś takiego udało się Radomiakowi dopiero po raz czwarty od momentu awansu do Ekstraklasy. Takich wyników spodziewano się raczej po Goncalo Feio. W Baltazara, który przychodził ratować zgliszcza po tym kłótniku, od początku wątpiono, jednak to on utrzymał zespół z Radomia w elicie w znakomitym stylu.
Nic dziwnego, że nagrodzono go skandowaniem nazwiska po ostatnim gwizdku.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Kluby znów w zwarciu z PZPN! Chodzi o nowy przepis o Polakach [NEWS]
- Dramat piłkarza Lecha Poznań! Gholizadeh kontuzjowany, co z nową umową?
- Nietypowe Kroczki. Historia trenera-strażaka Rakowa
- Raków odhaczył ligowe bingo, miało być inaczej
- Szok w Rakowie. To dlatego Łukasz Tomczyk stracił pracę!
fot. Newspix
Artykuł Baltazar naprawił Radomiaka po Feio. Kapitalny mecz w Radomiu! pochodzi z serwisu weszlo.com.


Oglądaj w CANAL+: 