Rafał Augustyniak w ostatnim meczu Legii Warszawa przeciwko Lechowi Poznań dostał czerwoną kartkę i już w 21. minucie musiał opuścić boisko. Decyzja wywołała spore kontrowersje i ostatecznie została anulowana przez Komisję Ligi, co oznacza, że podstawowy stoper stołecznego klubu zagra w piątkowym meczu. O sytuacji rozmawialiśmy w magazynie „Czarna eLka” na kanale Weszło TV.
Lech pokonał Legię aż 4:0, a wszystkie gole strzelił jeszcze przed przerwą. Od samego początku miał sporą przewagę, ale zdecydowanie przyspieszył w momencie, gdy gościom z Warszawy brakowało jednego zawodnika. Zwracał na to uwagę po meczu trener Legii Marek Papszun.
Decyzja Komisji Ligi rozpala Ekstraklasę. „To będzie dopiero wojenka”
– Mecz w Poznaniu nam się posypał w momencie, gdy dostaliśmy czerwoną kartkę. Do 20. minuty było 1:0 i nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Dzisiaj patrzymy przez pryzmat wyniku, ale nie zmienia to faktu i tego nie zamieciemy pod dywan, że sędzia wypaczył wynik meczu. Wyrzucił gościa, który nie powinien być wyrzucony. Nie wiemy, co by się wydarzyło – stwierdził 51-letni szkoleniowiec.
– Z drugiej strony, tak jak mówiłem też zespołowi i analizowaliśmy ten mecz, nie może się zdarzyć taka sytuacja, że tracimy trzy bramki w dziesięć minut, choćbyśmy grali w ośmiu. Dla mnie to jest nie do przyjęcia przy naszych mechanizmach obronnych – dodał trener.
Pierwotnie za faul Augustyniaka na Leo Bengtssonie sędzia Piotr Lasyk pokazał z boiska żółtą kartkę. W powtórkach wyraźnie widać, że obrońca Legii zahaczył lewym udem prawą nogę szwedzkiego piłkarza, która wygina się w niebezpieczny sposób. VAR postanowił więc zwrócić na to uwagę, co wzbudziło kontrowersje.
– Po pokazaniu żółtej kartki piłkarze Lecha nie mieli jednak specjalnych pretensji, więc nie wiem, czy VAR powinien w tej sytuacji interweniować – zwracał uwagę były piłkarz Legii Michał Kopczyński. – Na pewno mógł zrobić rywalowi krzywdę, natomiast nie ma tu dużego impetu czy celowości i wydaje mi się, że to nie było zagranie na czerwoną kartkę.
Arbiter główny po konsultacji z sędzią VAR Tomaszem Musiałem zmienił jednak swoją decyzję, a ta została w środę anulowana przez Komisję Ligi. Kibice Widzewa zwracają choćby uwagę na to, że w jej skład wchodzi Robert Błaszczak – członek rady nadzorczej koszykarskiej Legii. – Pół kraju teraz mówi, że to jest komisja Legii – dodał z przekąsem Kopczyński.
– Nierozsądna decyzja o anulowaniu. Jeden powie, że była czerwona, drugi że nie – sytuacja nie była oczywista. Wiemy, ile drużyn jest zamieszanych w walkę o utrzymanie. Teraz każda będzie chciała decyzji o anulowaniu i wszyscy będą zwracać na to uwagę, że tu chodziło o Legię. To będzie dopiero wojenka. Ja bym chciał w tej sytuacji czegoś innego. Jeżeli już ktoś decyduje o losach Augustyniaka i on wraca na boisko, to dlaczego sędziowie z VAR-u będą dalej na VAR-ze albo głównymi w tej kolejce? Oni zostali zawieszeni? – pytał retorycznie Wojciech Kowalczyk.
– Pamiętajcie też, że główny również może podejść do ekranu i pozostać przy swojej decyzji – spuentował Kopczyński.
Mecz Legii Warszawa z Widzewem Łódź ma olbrzymie znaczenie dla układu tabeli Ekstraklasy. Stołeczni piłkarze zajmują w niej aktualnie 15. miejsce i są tuż nad strefą spadkową. Łodzianie są o szczebel niżej i tracą do Legii tylko jeden punkt.
Początek meczu w piątek o godzinie 20:30, a sędzią głównym będzie Wojciech Myć.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- „On ma sytuacje, ale…”. Cierpliwość do Rajovicia na wyczerpaniu
- Leśnodorski o Elitimie: Gra nerwów, mądry ruch Widzewa
- Tomas Pekhart wierzył w otrzymanie posady w Legii. Musiał obejść się smakiem
fot. Newspix
Artykuł Decyzja komisji rozpala Ekstraklasę. Kowal: Będzie wojenka pochodzi z serwisu weszlo.com.