26.04.2026

Trzy miesiące bez gola lub asysty. Czas na przełamanie Walemarka

Całą jesień Poznań wyczekiwał na powrót do zdrowia Patrika Walemarka. Wiosną Szwed wreszcie wrócił na boisko, jednak nie w wersji, którą pamiętamy z poprzedniego sezonu. I choć można zrozumieć, że dojście do pełni formy po poważnej kontuzji zwykle zajmuje trochę czasu, tak liczba szans, które 24-latek otrzymał w tym sezonie, powinna się już przełożyć na jakiś konkret.

Walemark zaliczył od początku rundy 17 występów we wszystkich rozgrywkach. Nie zanotował w nich ani jednej bramki lub asysty. To może mimo wszystko dziwić, bo mówimy o zawodniku, który dotychczas cechował się regularnością w dostarczaniu liczb. Tak złej passy jak obecna Szwed jeszcze w swojej karierze nie miał (przynajmniej odkąd występuje w najwyższych klasach rozgrywkowych).

Patrik Walemark bez gola i asysty w 2026 roku. Tak długiej serii jeszcze nie miał

Po wypożyczeniu z Feyenoordu latem 2024 roku Walemark zaliczył świetne wejście do Lecha. W swoim czwartym występie (a drugim w podstawowym składzie) zanotował hat-tricka w meczu z Koroną Kielce, którym jasno dał do zrozumienia, że do Ekstraklasy trafił potencjalny kozak. Choć do końca roku nie poprawił znacząco swojego dorobku (dołożył jednego gola i asystę), ogłoszona na starcie rundy wiosennej informacja o wykupieniu go na stałe – za rekordowe wówczas 1,8 mln euro – spotkała się z ciepłym odbiorem.

Wychowanek Qviding FIF zrobił sporo, by Kolejorz nie żałował tego wyboru – w jedenastu spotkaniach na wiosnę zdobył cztery gole, zanotował trzy ostatnie podania i był jednym z ofensywnych liderów drużyny. Poza tym, że był efektowny (wspomnijmy choćby bramkę zdobytą bezpośrednio z rzutu wolnego w meczu z Zagłębiem), był też efektywny – spośród czwórki piłkarzy Lecha, którzy przekroczyli dziesięć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (Ishak, Sousa, Gholizadeh, Walemark), Szwed pod względem średniego czasu potrzebnego do zdobycia gola lub zaliczenia asysty ustępował jedynie swojemu starszemu rodakowi:

  • Mikael Ishak – 2 754 minuty rozegrane, 21 G, 5 A – gol lub asysta średnio co 106 minut,
  • Patrik Walemark – 1 334 minuty rozegrane, 8 G, 4 A – gol lub asysta średnio co 111 minut,
  • Afonso Sousa – 2 293 minuty rozegrane, 13 G, 6 A – gol lub asysta średnio co 121 minut,
  • Ali Gholizadeh – 1 732 minut rozegrane, 8 G, 6 A – gol lub asysta średnio co 124 minuty.

Sousy już w Lechu nie ma. Gholizadeh, choć pod względem goli/asyst na minutę wypada nieco gorzej (1511 minut, 5 G, 4 A – bramka lub ostatnie podanie średnio co 168 minut), wciąż czaruje swą grą i jest niekwestionowaną gwiazdą drużyny. Ishak z kolei liczbowo wygląda fantastycznie – gola lub asystę wypracowuje średnio co 98 minut (3434 minuty, 28 G, 7 A), co stanowi najlepszy wynik, odkąd trafił do Lecha.

Walemark tymczasem przez 695 minut dostarczył okrągłe zero konkretów.

Średnia to oczywiście średnia, nie należy teraz przykładać tej z ubiegłego sezonu i twierdzić, że Szwed powinien mieć już bezpośredni udział przy co najmniej pięciu bramkach – zwłaszcza, że można było się spodziewać, iż po kontuzji będzie potrzebował trochę czasu na powrót do swojej optymalnej dyspozycji. Bardziej niepokoi to, że tak długiej serii minut bez gola jeszcze nie zdarzyło mu się zaliczyć, odkąd w 2020 roku roku trafił do Hacken ze wspomnianego trzecioligowego Qviding. Nawet wtedy, gdy również wracał po poważnym urazie.

Poniższa tabela prezentuje sześć poprzednich sezonów Walemarka i obecny:

Patrik Walemark - statystyki

Potwierdza ona, że zwykle Szwed nie potrzebował wielu minut na boisku, by jakieś statystyki przy swoim nazwisku zapisać. Pod względem średniej liczby minut potrzebnej do zanotowania gola lub asysty dość podobnie wygląda debiutancki sezon w Feyenoordzie, gdy w 15 meczach Szwed zaliczył tylko jedno ostatnie podanie, natomiast trzeba brać pod uwagę okoliczności – wówczas Walemark dopiero wchodził do zespołu ze znacznie mocniejszej ligi i był wprowadzany powoli (w wyjściowym składzie wystąpił tylko raz).

W kolejnym, gdy już się nieco otrzaskał, liczby przyszły. Natomiast nawet w tym najgorszym liczbowo sezonie nie było równie mizernie jak obecnie.

Oczywiście, w trwającym sezonie okoliczności również są szczególne – 24-latek przeszedł operację, po której przez kilka miesięcy się rehabilitował. Nie była to jednak jego pierwsza tak długa pauza. Patrząc na tę poprzednią (trwającą od połowy lutego do końcówki września 2023 roku) można było szukać powodów do optymizmu – wtedy Walemark dość szybko doszedł do siebie w Heerenveen i sezon 2023/24 zakończył z przyzwoitym wynikiem 7G+A w 25 meczach (a pierwszego gola zdobył w trzecim meczu po powrocie). Tym razem odbudowa formy nie przebiega tak gładko.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Skuteczność do poprawy. Ale nie tylko jego

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że odpowiedzialność za brak jakichkolwiek liczb Walemarka spada w pewnym stopniu na jego kolegów z drużyny. Gdyby Robert Gumny w meczu z Piastem przy Bułgarskiej lepiej uderzył głową, Szwed miałby na koncie ostatnie podanie w tej akcji. Z asyst okradali go też Gholizadeh i Ishak – Irańczyk obsłużony przez Walemarka znakomitym podaniem w wyjazdowym meczu z Zagłębiem skiksował mając przed sobą tylko bramkarza, kapitan Lecha z kolei nie skorzystał ze stworzonej mu świetnym prostopadłym podaniem sytuacji sam na sam w meczu z Pogonią. Nie jest też tak, że kompletnie nie miał udziału w akcjach bramkowych – w meczu z Szachtarem w Poznaniu zaliczył asystę, tyle że drugiego stopnia. To po jego znakomitym zagraniu Pereiera podał do Ishaka, z czego padła jedyna w tym meczu bramka dla Kolejorza.

O „zero” w rubryce goli może natomiast mieć pretensje już tylko do siebie. Według oficjalnej strony Ekstraklasy wskaźnik goli oczekiwanych Walemarka wynosi 3,54. Co do dwóch sytuacji nie można mieć wątpliwości – powinien je zamienić na bramki (choć obie nie miały poważnych konsekwencji, bo w obu przypadkach Lech i tak wygrał). Pierwsza to mecz z Bruk-Betem, gdy mając odsłoniętą bramkę miał jedynie dostawić nogę po dograniu Gholizadeha, a jakimś cudem nie trafił. Druga to koszmarne pudło z ostatniego meczu z Pogonią – mógł wówczas zapytać osłaniającego bramkę obrońcę w którą stronę woli dostać strzał, a zamiast tego huknął z kilku metrów wysoko nad poprzeczką.

Niewykluczone więc, że kluczem jest tutaj po prostu przełamanie, po którym worek z liczbami wreszcie się rozwiąże. Z tego, co ustaliliśmy, w klubie panuje zresztą przekonanie, że dokładnie tak będzie. Niels Frederiksen twierdzi, że po długiej, wielomiesięcznej przerwie gole i asysty często pojawiają się jako ostatnie. Trener Kolejorza uważa, że finalizacja akcji wymaga wejścia na właściwe tory – odpowiedniej jakości, timingu – i nie jest niczym zaskakującym, że ten element przychodzi z czasem. Nawet, gdy widać, że zawodnik już zalicza dobre występy, w których dobrze podaje, dobrze zachowuje się na boisku, dobrze pressuje i dobrze wygląda fizycznie.

Jest jeszcze drugi argument, który wpływa na zrozumienie sytuacji w sztabie Lecha – to kwestia zmiany pozycji. W zeszłym sezonie Walemark częściej występował na skrzydle i schodził do środka. Teraz operuje w środku pola – jest bardziej kreatorem akcji niż zawodnikiem, który je wykańcza lub przeprowadza indywidualne rajdy. To wymusza na nim zmianę zachowań i może stanowić dla niego pewne utrudnienie. I w tej kwestii panuje jednak spokój co do tego, że z czasem zacznie regularnie dostarczać konkrety również jako „dziesiątka”.

Bardzo możliwe, że Frederiksen ma rację i rzeczywiście ten pierwszy konkret pociągnie za sobą kolejne. Druga najdłuższa negatywna seria jaką zaliczył Walemark miała miejsce w 2021 roku w Hacken – wówczas nie zanotował gola ani asysty przez dziewięć spotkań (w których łącznie spędził na boisku 560 minut). Gdy już się odblokował, notował liczby w dziewięciu z jedenastu kolejnych meczów.

Zaufanie ze strony Frederiksena może odegrać tu dużą rolę – Duńczyk dysponuje przecież szerszym składem niż przed rokiem i spokojnie mógłby rzadziej stawiać na Szweda. Potwierdza jednak po raz kolejny, że ma do swoich zawodników cierpliwość. Tak było choćby z Rodriguezem, którego konsekwentnie budował minutami, choć Hiszpan wejście do zespołu miał przeciętne. Z czasem jednak udowodnił swoją przydatność i stał się jednym z liderów drużyny.

Trudno nie odnieść wrażenia, że podobnie będzie z Walemarkiem, bo momenty, w których Szwed nawiązuje do ubiegłego sezonu, są. Problem w tym, że jak na razie jest ich po prostu zbyt mało i zawsze czegoś w nich brakuje. Wciąż ma natomiast okazję, by pójść nie w ilość, a wartość – na finiszu sezonu jego trafienia lub asysty mogą okazać się najcenniejsze.

WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ:

Fot. Newspix

Artykuł Trzy miesiące bez gola lub asysty. Czas na przełamanie Walemarka pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl