Mecz Motoru Lublin z Rakowem Częstochowa miał pokazać, która z tych dwóch drużyn jest mocniejszym kandydatem do pucharów (co nie oznacza, że mocnym). Okazuje się, że żadna. Motor usprawiedliwiamy – w końcu miał walczyć o utrzymanie, a jest jedną z rewelacji tej mało rewelacyjnej ligi, za to Raków zagrał jak zwykle.
Trwa marna kolejka Ekstraklasy, a to spotkanie, niestety, nie zawyżyło poziomu.
Klincz w pierwszej odsłonie, gol gospodarzy w drugiej i ratowanie wyniku w doliczonym czasie gry – czy my gdzieś już tego scenariusza nie widzieliśmy?
Motor – Raków 1:1. Zbiór kępek, a nie murawa
W teorii wszystko powinno się zgadzać. Mamy jedną z wiosennych rewelacji, która doskoczyła do czołówki (szeroko pojętej) i chciała wysłać sygnał, że jest serio zainteresowana pucharami.
Mamy też Raków, czyli czołowy klub w Polsce (choć aktualnie nie czołową drużynę), po ważnym sukcesie, czyli awansie do finału Pucharu Polski. Zwycięstwo z GieKSą było tak istotne, że aż pytaliśmy – może to mecz założycielski zespołu Tomczyka?
I mamy również nędzny mecz. Nędzny, jeśli chodzi o jakość, akcje i bramki, choć taktycznie pewnie obaj trenerzy nieźle się bawili.
Pewnym usprawiedliwieniem dla zawodników może być murawa w Lublinie, która w telewizyjnym obrazku wyglądała nieźle, ale już na zbliżeniach można było dostrzec w niej spore ubytki. Słowo „murawa” piszemy trochę na wyrost, bo jest to obecnie bardziej zbiór mniejszych i większych kępek. Zielonych, ale jednak kępek.
Kolejny popis Jacka Ndiaye
W efekcie obejrzeliśmy akcji jak na lekarstwo. Gola dla gospodarzy strzelił wyśmienicie dysponowany wiosną Jacek Ndiaye i zrobił to w swoim stylu – zagraniem, które sam wymyślił. Gdy dostał podanie w pole karne, zrobił dziwny, nieskoordynowany pad na glebę, piłka odbiła mu się od kolan i szła na słupek. Po drodze interweniować próbował Brunes, ale zamiast uratować zespół, to tylko dobił futbolówkę do bramki. Gol Senegalczyka czy jednak samobój? Raczej nie da się tego ocenić, a w takich sytuacjach zawsze lepiej promować strzelca.
Motor prowadzi! Obrona Rakowa nie zdołała upilnować N’diaye i mamy 1:0!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/PgHNUT1IcY
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 12, 2026
Motor miał jeszcze dwie niezłe okazje. Jedną po zgraniu Czubaka, a drugą po klepce. W obu strzelcem był Wolski, ale przy pierwszej akcji ubiegł go rywal, a przy drugiej oddał zbyt lekkie uderzenie.
Raków? Można wspomnieć o główkach Brunesa i Brusberga czy marnym strzale Diaby-Fadigi, ale ciężko będzie z tego ulepić sensowny skrót. Drużyna z Częstochowy zremisowała w doliczonym czasie gry dzięki Jakubowi Łabojko, który postanowił zupełnie bez sensu zdzielić rywala z łokcia w szesnastce.
Brunes na wagę remisu! Trzynasty gol Norwega w tym sezonie!
Oglądaj @_Ekstraklasa_ w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/t8k1VfY0eQ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 12, 2026
Może to zmęczenie po pucharowej środzie, może murawa, a może Raków zagrał po prostu taki sam mecz, jak wielokrotnie robił to już wiosną. Drużyna ta pod rządami Tomczyka potrafiła ograć w lidze jedynie Bruk-Bet i Pogoń. Tak nie ugra się pucharów, przynajmniej przez Ekstraklasę.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- A już było dobrze! Cracovia miała napastnika przez 45 minut
- Na Słowacji chwalą Gasparika. „Ma najjaśniejszą przyszłość”
- Pożegnanie Frederiksena po obronie tytułu byłoby głupotą
Fot. newspix.pl
Artykuł Marny Motor, marny Raków, marna murawa, marny mecz pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: 