Miał być mecz o 17:30 w Ekstraklasie i niby był, ale taki, że można tylko westchnąć. Jeśli podobny spektakl zaserwowałyby nam dwa średniaki z drugiej ligi, w porządku, ale tutaj grał wicelider z Ekstraklasy, która podobno nieustannie się rozwija, a w tym sezonie to już w ogóle każdy jest mocny i dlatego mamy tak płaską tabelę. Taa… Kto chce, niech się czaruje dalej.
Ależ to było nudne, momentami prymitywne, a przede wszystkim – pozbawione jakości. Każdy aut na wysokości pola karnego – ale i niekoniecznie tylko taki – rósł tutaj do nadziei, że może uda się piłkę dorzucić, zakotłować i wepchnąć coś kolanem, piszczelem, dupą, czymkolwiek. To spotkanie powinno mieć patronat Piotra Świerczewskiego i jego słynnej taktyki „na chaos”. Dziś głównie o to chodziło – o chaos.
„Głównie”, bo były jeszcze inne elementy. Na przykład wybijanie rywala z uderzenia (tak jakby było z czego wybijać). Czyli jeśli Zagłębie miało ten aut, to trzeba było go w odpowiedni sposób wykonać. Popatrzeć na kolegów. Zastanowić się. Wytrzeć piłkę. Jeszcze raz popatrzeć na kolegów. Wziąć głęboki wdech. I wrzucić. No i wtedy hulaj dusza, piekła nie ma, chaos, kopanie, a może wciśniemy, a nie, jednak nie, no to teraz powrót, może faulem przerwać i znowu liczyć na aut za jakiś czas.
A faule? No te też bolały dziś podwójnie. Nie ma co szybko wstawać. Trzeba wybić. Przeciwnika. Z uderzenia…
Zagłębie Lubin – Radomiak Radom 1:0. Ręce opadają…
Że tak to wszystko będzie wyglądało, było wiadomo już od czwartej minuty. Błąd popełnił Baro, piłkę przejął Radwański, podał do Reguły i ten strzelił. 1:0, czyli wygrana, trzy punkty, lśniły na horyzoncie. No i Zagłębie poudawało jeszcze przez chwilę, że ma na coś więcej ochotę – na przykład na drugiego gola – a potem już nie było po co udawać.
Aut? Wrzutka. Wolny z 50 metrów? Wrzutka. I wracamy do siebie. A że jeszcze trafił się rywal tak marny jak Radomiak, który przez całe spotkanie nie zebrał się na celny strzał, to tego „meczu” nie udało się już uratować.
I na końcu nie mamy pretensji do Zagłębia, tylko do – prawie – całej reszty. Wy jesteście po prostu niepoważni z tymi swoimi napompowanymi budżetami, że z taką grą można być wciąż w walce o mistrzostwo.
62% celnych podań miał na własnym boisku WICELIDER. Przecież to jest komedia.
Czytaj więcej na Weszło:
- Jaga ma problem. W taki sposób mistrzostwa nie zdobędzie
- „Nie nastąpi rozłam w klubie”. Były reprezentant o przyszłości Widzewa
- W Lechii przeżywali śmierć Magiery. „Bez względu na wynik, byłoby smutno”
Fot. Newspix
Artykuł Zagłębie z Radomiakiem to nie był mecz piłki nożnej pochodzi z serwisu weszlo.com.