Widzew, mimo wydania gigantycznych na polskie realia pieniędzy, wciąż jest w strefie spadkowej, a do końca rozgrywek pozostaje coraz mniej spotkań. Jeżeli zawodnicy Aleksandara Vukovicia nie pokonają w sobotę u siebie najgorszej ekipy w lidze – Bruk-Betu Termaliki Nieciecza – ich sytuacja stanie się dramatyczna. Głos w sprawie sytuacji Widzewa zabrał jeden z jego nowych graczy i od razu jeden z liderów, czyli Lukas Lerager. Duńczyk w rozmowie z serwisem Pilkanozna.pl powiedział, że według niego wiele osób Widzewowi zazdrości. Wziął też w obronę kupionego za wielkiego pieniądze Osmana Bukariego i zrobił to w specyficzny sposób.
– Sytuacja Widzewa wynika w znacznej mierze z tego, ilu nowych zawodników pojawiło się w dwóch ostatnich oknach transferowych w klubie. Jedną najważniejszych rzeczy w piłkarskiej szatni są relacje między zawodnikami – potrzebujemy czasu, aby się zgrać i poznać również jako ludzie – diagnozuje Lerager w rozmowie z Filipem Trokielewiczem.
Lukas Lerager broni Osmana Bukariego: Trzeba patrzeć na niego jak na drugiego człowieka
Później Duńczyk dzieli się specyficzną opinią. Twierdzi bowiem, że wiele osób Widzewowi zazdrości.
– Mam natomiast wrażenie, że inne kluby zazdroszczą Widzewowi tego, jak stara się rozpychać na rynku transferowym i nie tylko. Robert Dobrzycki całe życie ciężko pracował na to, by móc spełnić marzenie o nabyciu klubu. Otwarcie mówi o tym, że jest to projekt, na którym nie chce zarabiać. To coś, co chciałby usłyszeć kibic każdego klubu na świecie – zwłaszcza że nikt nie ma wątpliwości co do szczerości intencji pana Dobrzyckiego. Z drugiej strony – poniekąd rozumiem oczekiwania z zewnątrz, bo jeśli w tak krótkim okresie wydajesz tyle pieniędzy, rozbudzasz wyobraźnię fanów, którzy chcieliby, by wyniki przyszły natychmiast – argumentuje były pomocnik Kopenhagi, który był jednym z największych zimowych transferów Widzewa.
Liderem ofensywy łódzkiego klubu miał być Osman Bukari. Pozyskany z amerykańskiej MLS za 5,5 miliona euro piłkarz z Ghany prezentował się jednak bardzo źle. Gdy zespół objął Vuković, Bukari nawet nie zmieścił się w kadrze meczowej i rozdawał przed stadionem kwiaty. Teraz piłkarz z powodów proceduralnych utknął w Afryce. A jak na kolegę z drużyny patrzy Lerager?
– Ludzie muszą zacząć patrzeć na niego jak na drugiego człowieka. Oczekują od niego, że skoro kosztował tyle pieniędzy, to powinien strzelić dziesięć goli w pierwszym meczu, w drugim dołożyć drugie tyle. Ma strzelać, podawać, asystować – wszyscy patrzą na niego jak na produkt, podczas gdy on pierwszy raz w życiu gra w Polsce. Dajmy mu trochę czasu, aby się zaaklimatyzował i wtedy oceniajmy. Podobnie jak w przypadku całego Widzewa, czas będzie działał na jego korzyść, bo to nie jest przypadkowy zawodnik – przekonuje Duńczyk.
Trzeba przyznać, że oryginalna to obrona kolegi, który jak dotąd w Ekstraklasie nie pokazał zupełnie NIC.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Kowal: Jan Urban mnie zawiódł [VLOG]
- Jagiellonia i Siemieniec są wzorem do naśladowania
- Małecki zesłany do rezerw! Oto, dlaczego
Artykuł Lerager: Inne kluby zazdroszczą Widzewowi pochodzi z serwisu weszlo.com.