06.04.2026

Lechia narobiła sobie problemów, ale znów dała show i wygrała

Z przytupem zakończył nam się wielkanocny poniedziałek z Ekstraklasą. Z Lechią Gdańsk prawie nigdy nie jest nudno, Korona Kielce walczyła do końca, a do tego defensywy obu drużyn miała dziś momenty wylewów. Efekt? Sześć goli i mecz, który niespodziewanie trzymał w napięciu do ostatniego gwizdka sędziego. 

Niespodziewanie, bo gdy Rifet Kapić podwyższył prowadzenie efektownie grających gospodarzy na 3:0, wydawało się, że biegający w dziesiątkę Kielczanie mogą co najwyżej skupić się na tym, żeby nie stracić kolejnych bramek.

Lechia Gdańsk – Korona Kielce 4:2. Wielki powrót Bobcka

Lechia chyba jednak zbyt mocno uwierzyła, że już nic złego nie może się wydarzyć. John Carver także zdawał się sygnalizować, że sprawę uważa za rozstrzygniętą. Już w przerwie ściągnął mających żółte kartki Tomasza Wójtowicza i Camilo Menę (wracał po kontuzji), a dość szybko zluzował także kolejnego rekonwalescenta Tomasa Bobcka.

Słowak wrócił do gry z drzwiami i futryną. Asystował na 1:0, wywalczył rzut karny i czerwoną kartkę dla Sotiriou (pociągał za koszulkę rywala strzelającego do pustej bramki), a na koniec samemu wymierzył sprawiedliwość z jedenastu metrów.

To nie wszystko. Bobcek potrafił świetnie współpracować z partnerami. To on ładnie na jeden kontakt rozegrał akcję z Neugebauerem, który spokojnie mógł już strzelać, ale postanowił jeszcze obsłużyć podaniem Kapicia. Kapitan Lechii pierwszym kontaktem utrudnił sobie sprawę, choć na koniec i tak oddał strzał, który sprzed linii bramkowej wybił Matuszewski. Potem Bobcek mógł zaliczyć drugą asystę, lecz piłka po uderzeniu głową Sezonienki odbiła się od pleców obrońcy Korony i wylądowała na bocznej siatce. Generalnie było widać, że gwiazdę Biało-Zielonych roznosi energia.

Za Bobcka wszedł Dawid Kurminowski i długo bardziej przeszkadzał niż pomagał. Nic nie dawał z przodu, a jakby tego było mało, sprokurował rzut karny (faulowany Resta), po którym Korona dzięki Błanikowi uwierzyła, że jeszcze może coś zdziałać. Uczucie to spotęgowała uznana na raty bramka Resty w zamieszaniu w polu karnym.

Dopiero w ostatniej akcji rezerwowy napastnik gospodarzy się przydał. Skompromitował się Xavier Dziekoński. Jego zespół bohatersko wrócił do gry, szukał remisu. Bramkarz miał za zadanie wybić piłkę do przodu, żeby koledzy powalczyli w powietrzu. Zamiast tego Dziekoński zagrał pod nogi Cirkovicia, ten podał do Neugebauera i Kurminowski wykorzystał sytuację sam na sam. Katastrofa. Z perspektywy przyjezdnych – można się załamać.

Stępiński obniżył loty

Lechia przez zdecydowaną większość czasu była lepsza, Lechia wygrała zasłużenie, ale gdyby goście mieli więcej jakości, mecz i tak mógł się potoczyć inaczej.

Już na początku kapitalną szansę po centrze Pięczka miał Długosz, lecz niecelnie strzelił głową z paru metrów. Dobrą okazję na początku drugiej połowy miał też Mariusz Stępiński, ale główkował tak, że Alex Paulsen nie musiał się mocniej wysilać. Stępiński mocno wszedł do Korony, dwukrotnie trafił na stadionie Legii Warszawa, jednak od tego czasu obniżył loty. W kolejnych ośmiu występach zdobył już ledwie dwie bramki – z rzutu rożnego z Lechem i z rzutu karnego z Arką Gdynia. A pomijając dzisiejszy mecz, zawsze grał przynajmniej 75 minut.

Z kolei przy stanie 3:1 okropny błąd w rozegraniu popełnił Rodin. Cebula został zblokowany przez Diaczuka, a powinien podawać do niepilnowanego Gustafsona. Dziś dla odmiany to raczej Diaczuk naprawiał błędy trochę nieporadnego w tyłach Rodina. Chorwat zaliczył ładną asystę przy golu Kapicia, co nie zmienia faktu, że tym razem nie był pewnym punktem w tyłach.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Lechia oszczędziłaby sobie finałowych emocji, gdyby wcześniej Cirković należycie sfinalizował kontrę Wjunnyka, ale kopnął tak, że Dziekoński skutecznie interweniował.

Gdańszczanie odnieśli bardzo ważne zwycięstwo w kontekście ich położenia w tabeli. Przewaga nad strefą spadkową wzrosła do siedmiu punktów. Korona ma „oczko” mniej i pozostawia swoich kibiców w niepewności. Obie ekipy następny mecz mają już w piątek – Lechia w Płocku, Korona u siebie z Jagiellonią.

Ekstraklasa


27. Kolejka

Lechia Gdańsk

4
2
Zakończone

Korona Kielce

5
Paulsen
4
Vojtko
4
Rodin
6
Dyachuk
5
Wójtowicz
yellow-card
6
Zhelizko
1
7
Kapić
1
6
Cirkovic
1
1
5
Sezonienko
1
5
Mena
1
yellow-card
8 +
Bobček
1
1
Tomasz Kwiatkowski
4

Zmiany:

icon-swap
Bartłomiej Kłudka
3
Tomasz Wójtowicz
icon-swap
Tomasz Neugebauer
6
Camilo Mena
1
icon-swap
D. Kurminowski
4
T. Bobček
yellow-card
icon-swap
Bogdan Vyunnyk
Kacper Sezonienko
icon-swap
Bujar Pllana
Rifet Kapić
yellow-card

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Artykuł Lechia narobiła sobie problemów, ale znów dała show i wygrała pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl