W ostatnich latach Lech wyjątkowo często sięga po piłkarzy z północy Europy. Obecnie w kadrze mistrza Polski jest aż czterech Szwedów. Fin, Islandczyk oraz piłkarz sprowadzony prosto z ligi szwedzkiej. Teraz jeden z nich porównał sposób gry w Ekstraklasie do Allsvenskan oraz przyznał, że dużym atutem jest dla niego obecność w kadrze piłkarzy z bliskich mu kręgów kulturowych.
Patrik Walemark w rozmowie z szwedzkim portalem GP przyznał, że w Ekstraklasie jest wyższy poziom niż w jej szwedzkim odpowiedniku. Jest bardziej wymagająca, skupiająca się na fizyczności i drużyny często myśląc przede wszystkim o obronie. Wspomniał także, że polskie kluby są w stanie zaproponować piłkarzom lepsze warunki finansowe.
– Polskie kluby mogą oferować lepsze pieniądze niż Allsvenskan. To na pewno jeden z głównych powodów, dla których wielu przyjeżdża tutaj. Allsvenskan ma swoją jakość – to nie jest tak, że poziom w Polsce jest dziesięć razy wyższy, ale jest o kilka procent lepszy. To bardzo fizyczna liga. Szczególnie gdy drużyny grają przeciwko nam. Nie ma tu żadnego joga bonito – jest mnóstwo stałych fragmentów gry i jedenastu zawodników ustawionych głęboko w obronie – przyznał piłkarz mistrza Polski.
Piłkarz Lecha dobrze odnajduje się w towarzystwie rodaków. „Czuję się na swoim miejscu”
Patrik Walemark wraz z Mikaelem Ishakiem, Leo Bengtssonem oraz Alexem Douglasem tworzy czterosobową grupę szwedzką w Lechu. Można do niej zaliczyć także Daniela Hakansa, który sam mówi, że lepiej mówi w języku swoich kolegów, niż w ojczystym, fińskim.
Dodatkowo w składzie ekipy z Poznania znajdują się Yannick Agnero oraz Timothy Ouma. Ten pierwszy został bezpośrednio kupiony z ligi szwedzkiej, a drugi z nich grą właśnie w klubie z Allsvenskan zapracował na transfer do Slavii Praga. Z kolei w sąsiedniej Norwegii przez pewien czas grał Taofeek Ismaheel, a z Islandii pochodzi świetny ostatnio przeciwko Szachtarowi Gisli Thordarson.
Warto dodać do tego jeszcze wątki skandynawskie z przeszłości. Choćby dwóch Szwedów Jesper Karlstrom oraz Elias Andersson, Norweg Bryan Fiabema czy Ian Hoffmann sprowadzony z ligi norweskiej.
Patrik Walemark przyznaje, że bardzo dobrze odnajduje się w otoczeniu innych Szwedów i bardzo mu się to przydało po trudniejszym okresie w Holandii, gdzie sporo czasu zabrały mu problemy zdrowotne. – Po odejściu z Häcken miałem trudniejszy okres. Złapałem poważną kontuzję i później ciągle coś mi dolegało. Chciałem nowego początku i Lech wydawał się idealnym wyborem. Dużym plusem było też to, że w drużynie jest tylu Szwedów – to sprawia, że człowiek czuje się na swoim miejscu.
24-latek z powodu kontuzji opuścił całą rundę jesienną. Do gry wrócił po przerwie zimowej i zdążył już wystąpić w 13 spotkaniach, co przełożyło się na niespełna pół tysiąca rozegranych minut. Łącznie w barwach Lecha w 36 meczach strzelił osiem goli i zaliczył cztery asysty.
Najbardziej pamiętny występ to oczywiście jego hat-trick z Koroną Kielce. Ta drużyna wyjątkowo mu leży, bo w rewanżu przeciwko niej dopisał jeszcze dwie asysty.
W tym sezonie jednak nie ma na koncie żadnej ofensywnej liczby.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Nowe udogodnienie dla sędziów w Ekstraklasie. Będą mieli łatwiej
- Misiura: Wygrać z najlepszą drużyna w Polsce to duża rzecz
- Legia planuje mecz gwiazd na 110-lecie klubu. „Też dostałem informację”
Fot. Newspix
Artykuł Piłkarz Lecha o Ekstraklasie: Nie ma tu żadnego joga bonito pochodzi z serwisu weszlo.com.