21.03.2026

„Ten chłopak się nie zatrzyma”. Jak rośnie talent Oskara Kubiaka

Gdy jeden z trenerów zobaczył, jak mija kolejnych rywali, od razu nadał mu ksywkę „Messi”, a dokładniej „Messi z Kruszwicy”. Oskar Kubiak już jako dziecko zadziwiał innych: osiągał świetne wyniki w biegach i skoku w dal. Ale najlepiej szło mu w piłce. W dorosłym futbolu zadebiutował jako 15-latek. Gdy Arka Gdynia latem ściągnęła go i od razu wypożyczyła, wykręcił kosmiczny bilans. Kiedy strzelił pięknego gola w derbach Trójmiasta, to stadion oszalał, a on, jak sam mówi, miał ciary. Dziś jest obserwowany przez skautów zagranicznych klubów. W jednej z istotnych statystyk wyprzedza nawet Oskara Pietuszewskiego.

Był 1 marca 2025 roku, gdy jako zawodnik Wdy Świecie w spotkaniu III ligi zagrał przeciwko rezerwom Pogoni Szczecin. Wda zremisowała 2:2, a jedną z bramek dla gości zdobył znany z gry w Ekstraklasie Adam Frączczak. Dwa tygodnie później do Świecia przyjechały rezerwy Lecha Poznań. Remis 1:1, w składzie rywali na środku obrony Wojciech Mońka, który robi dzisiaj furorę na najwyższym poziomie. Oskar Kubiak w obu tych meczach rozegrał po 90 minut. Wyglądał bardzo dobrze.

Minął ledwie rok, a 19-latek jest zawodnikiem Arki i z powodzeniem gra w Ekstraklasie. Przeciwko pierwszej drużynie Pogoni już zagrał, to był jego debiut w najwyższej lidze. 9 maja drużyna z Gdyni zmierzy się z Lechem w Poznaniu i ten mecz może znaczyć wiele dla obu zespołów.

Kubiak już znaczy wiele w Arce. Zwłaszcza po derbach u siebie z Lechią Gdańsk, zremisowanych 2:2, w których już w szóstej minucie strzelił pięknego gola. Piłka została wrzucona ze stałego fragmentu, lekkie zamieszanie, w końcu wyłożył mu ją pomocnik Luis Perea. W sytuacji, gdy wielu młodych piłkarzy wahałoby się, co robić, a większość pewnie zagrałaby bezpiecznie do kolegi, Kubiak oddał błyskawiczny i mocny strzał. Piłka wpadła idealnie, od poprzeczki. Na stadionie euforia. A w jego głowie?

Miałem ciary i jednocześnie czułem wielką dumę. Ale po końcowym gwizdku był wielki żal, że nie wygraliśmy. Gdybyśmy zwyciężyli, ten gol smakowałby dużo lepiej – mówi mi piłkarz Arki.

Oskar Kubiak miał talent nie tylko do piłki. Świetnie biegał sprinty i skakał w dal

Damian Ejankowski prowadził w klubie ze Świecia roczniki 2003 i 1998. Jest trenerem, ale zawsze interesował go skauting. Dlatego jeździł na wiele spotkań, rozgrywanych w okolicach Inowrocławia czy Włocławka.

Pojechałem na mecz Gopła Kruszwica. Obserwowałem wtedy starszego brata Oskara, Kacpra. Zobaczyłem na boisku małego chłopca z ciekawą lewą nogą. Pytam ludzi dookoła: „Jaki to rocznik?”. To był właśnie Oskarek. Wiedziałem, że obejmę we Wdzie rocznik 2006, niedługo później zostałem też trenerem kadry województwa tego rocznika. Robiliśmy eliminacje do powołań. Każda drużyna z okolicy wskazywała trzech najlepszych chłopców od siebie. Wpisywała imię, nazwisko i pozycję. Gopło nie zgłosiło żadnego zawodnika, a ja miałem już w zeszycie mocno podkreślone nazwisko „Kubiak”. Poprosiłem o interwencję w klubie z Kruszwicy i Oskar przyjechał do nas. On był już wtedy w dwójce najlepszych w całej grupie. Dostał ksywkę „Messi”, bo po prostu brał piłkę i mijał wszystkich. Ludzie mówili, że to taki nasz Messi z Kruszwicy – opowiada w rozmowie z Weszło Ejankowski, który miał również duży wpływ na ściągnięcie Oskara do Wdy i tam prowadził go przez kilka lat.

Kubiak jako młody piłkarz Wdy Świecie

Kubiak jako młody piłkarz Wdy Świecie

Kruszwica, z której pochodzi Kubiak, to piłkarska pustynia. Liczy około dziewięciu tysięcy mieszkańców, najbliższe duże miasta to Bydgoszcz i Poznań, ale jest do nich kawał drogi. W okolicy brakuje klubów na wysokim poziomie, a wiele młodych talentów ginie.

Ten na szczęście nie zginął.

Znajomi mówią o Oskarze, że mało znają tak multisportowych osób. Niedawno był ze swoim agentem na padlu. Choć miał pierwszy raz w życiu rakietę w ręce, dość łatwo go ograł. Ludzie byli pod wrażeniem, gdy widzieli, jak skacze w dal z miejsca ponad trzy metry. Kubiak jako dziecko wykazywał spory talent nie tylko do piłki.

Gdy miałem 10 albo 11 lat, chodziłem też na lekkoatletykę. Pamiętam, że biegałem na 100 metrów. Zdarzały się też zawody na 60 metrów. Nie podam dokładnych czasów, ale kiedyś w mistrzostwach wojewódzkich swojego rocznika byłem drugi na setkę. Startowałem też w skoku w dal i pojechałem do Łodzi, gdzie w mistrzostwach Polski byłem piąty albo szósty wśród rówieśników – wspomina zawodnik Arki.

Na pierwszy trening piłkarski, do Gopła, zaprowadzili go dziadek i mama. Oskar patrzył na Kacpra, starszego brata i, jak mówi, to wtedy w głowie pojawiło się marzenie: „Chciałbym kiedyś zagrać w Ekstraklasie”. Miał sześć lat, gdy pierwszy raz o tym pomyślał. Wtedy brzmiało to jak coś bardzo odległego. Marzenie spełnił 15 lutego tego roku, kiedy w 63. minucie meczu z Pogonią w Szczecinie (0:1) zmienił Tornike Gaprindaszwilego.

Piłkarz Arki Gdynia kiedyś tęsknił za domem tak, że wymyślał choroby, żeby tam wrócić

Brat, który był wzorem dla Oskara, wciąż gra w piłkę. Występuje w A-Klasie, w Szubiniance Szubin. Jest środkowym pomocnikiem.

Oskar o bracie: – To wszechstronny zawodnik. Rok po mnie też trafił do Wdy Świecie, rozwijał się, ale zerwał więzadła krzyżowe i ta kontuzja w zasadzie wykluczyła go z grania na wyższym poziomie.

Ejankowski: – Kacper potrafił strzelać bardzo dużo goli. Pamiętam mecz, w którym pięć czy sześć razy trafiał do siatki. Myślę, że trochę za późno odszedł z Kruszwicy i przyszedł do Świecia. Oskar zrobił ten krok w wieku 12 lat, gdy dziecko robi niesamowite postępy. Kacper w pewnym momencie przybrał za dużo kilogramów i to też mu nie pomogło.

Był 2018 rok, gdy Oskar trafił z Gopła do Wdy. – Jako dziecko w Kruszwicy trenowałem ze starszymi o pięć, sześć lat. Grałem już wtedy na pełnowymiarowym boisku, mając 11 lat. Musiałem sobie radzić i z perspektywy czasu to było świetne doświadczenie. Gdy zmieniłem klub, przeniosłem się też do Świecia. Pierwszy rok był najgorszy. Strasznie tęskniłem za rodziną. Miałem 12 lat i ja wtedy chciałem co chwilę jechać do rodziny. Pamiętam, że wymyślałem jakieś dziwne choroby – ból brzucha, gorączka, takie tam – żeby jak najczęściej być w domu. Ale po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do mieszkania w internacie – opowiada mi Kubiak.

Ejankowski wychodził z założenia, że gdy w drużynie ze Świecia pojawiał się zdolny zawodnik, to warto było wysyłać go na testy do klubów Ekstraklasy. A druga ścieżka to wchodzenie do piłki seniorskiej przez pierwszy zespół Wdy. Kubiak kilka lat temu trafił na testy do Zagłębia Lubin, ale tam działacze nie widzieli w nim aż takiego potencjału. Mieli inną wizję.

W 2023 roku byłem na stażu w Arce Gdynia, gdy prowadził ją Hermes. Poleciłem mu Oskara, ale Arka rozważała go wtedy jeszcze bardziej do zespołu juniorów, a ten chłopak we Wdzie grał już z dorosłymi. Cofanie w takim momencie gracza do juniorów nie jest moim zdaniem dobre – mówi nam szkoleniowiec, który pamięta sporo świentych spotkań w wykonaniu Oskara.

Oskar w barwach Arki, w meczu z GKS-em Katowice

Oskar w barwach Arki, w meczu z GKS-em Katowice

Kubiak na początku grał z przodu, był napastnikiem. W pewnym momencie został przekształcony na bocznego obrońcę. On w zasadzie w każdym spotkaniu wyglądał dobrze, ale jedno pamiętam szczególnie. Pojechaliśmy na mecz kontrolny z Arką, rocznikiem 2006. Ograliśmy ich 6:1, a na boisku z rywalami bawiło się dwóch chłopaków: Oskar i Bartek Dembek, który jakiś czas później trafił do Legii Warszawa, a dziś jest zawodnikiem Pogoni Siedlce. Współpracowałem wtedy z Krzysztofem Tańczyńskim, który pracował wówczas właśnie jako skaut Legii. Polecałem mu piłkarzy, o Oskarze też rozmawialiśmy, choć on akurat nigdy nie był na testach przy Łazienkowskiej. Mieliśmy we Wdzie naprawdę mocny rocznik: w zespole byli też m.in. Bartłomiej Wandachowicz, który trafił do Zagłębia Lubin czy Kacper Gutowski, obecnie zawodnik Wieczystej – opisuje Ejankowski.

Oskar Kubiak miał 15 lat, gdy debiutował w dorosłej piłce. To była IV liga

Dorosłą Wdę Świecie w latach 2021-2022 prowadził Michał Żurowski. To on wciągnął 15-letniego Oskara do pierwszego zespołu. To był czas, gdy młody zawodnik trochę mocniej wierzył w swoje umiejętności. – Paradoksalnie pomógł mi czas pandemii. Zacząłem chodzić na siłownię. Wiesz, że ja wtedy, mając 16 lat, pierwszy raz w życiu poszedłem na siłownię? Gdy wykonywałem indywidualną pracę, bez żadnego trenera, i widziałem jej efekt, zacząłem znów wierzyć, że zostanę profesjonalnym piłkarzem – wspomina Oskar w rozmowie z Weszło.

Po rundzie jesiennej sezonu 2022/2023 Żurowskiego zastąpił dotychczasowy asystent, Krzysztof Urtnowski, którego pytam, dlaczego odważnie postawił na tak młodego Kubiaka.

Pierwszą kwestią były jego umiejętności: świetne warunki fizyczne oraz aspekty motoryczne. To już wtedy był bardzo szybki i silny chłopak. Druga sprawa – mental. Był niezwykle pewny siebie, twardo stąpał po ziemi i wiedział, po co gra w piłkę. Poza tym wprowadzałem akurat model gry z trójką środkowych obrońców i dwoma wahadłowymi. W tamtym czasie bardzo wiele czerpałem taktycznie od Dawida Szwargi i Marka Papszuna. Oglądaliśmy jako sztab bardzo uważnie wszystkie mecze Rakowa. Inspirowali nas. Oskar zaczynał u mnie jako półlewy środkowy obrońca, ale później przeniosłem go na wahadło. I to był świetny pomysł – wspomina Urtnowski.

W sezonie 2023/2024 Wda prezentowała się kapitalnie. W grupie kujawsko-pomorskiej IV ligi nie dała szans rywalom. Z 34 spotkań wygrała 32, raz zremisowała i tylko raz przegrała. Kubiak grał w zespole pierwsze skrzypce. Już wtedy miał konkretną ofertę z II ligi, z Chojniczanki, interesowała się nim również Olimpia Grudziądz, ale postanowił zostać po awansie do III ligi. I ten plan okazał się właściwy – po kolejnym roku zgłosiła się Arka.

Wejście w seniorską piłkę w wieku 15 lat uważałem za ciężkie, ale tylko do pierwszego meczu w lidze. Kiedy poczułem pierwszy kontakt na boisku z gościem starszym o 15 czy 20 lat, wiedziałem, że sobie poradzę. Po awansie do III ligi pomyślałem: „Czuję się tu świetnie, teraz sprawdzę się na poziomie centralnym”. Chciałem zostać w Świeciu. W pierwszej rundzie przydarzyła mi się kontuzja, ale w drugiej pokazałem już, co potrafię. No i odezwał się zespół, który właśnie awansował do najwyższej ligi – mówi sam Kubiak.

Z Arką pojechał latem na zgrupowanie do Gniewina. To ośrodek, w którym podczas zwycięskiego dla siebie EURO 2012 mieszkała reprezentacja Hiszpanii. Pokoje są tam nazwane imionami i nazwiskami jej zawodników. W rozmowie z Łączy Nas Piłka Oskar wspominał, że zamieszkał w pokoju Alvaro Negredo. Zaczął interesować się jego grą w Valencii, choć spośród piłkarzy z tego kraju zawsze najbardziej fascynował go Andres Iniesta. Trener Szwarga, który wprowadził Arkę do Ekstraklasy, chciał przyjrzeć się Kubiakowi, choć wiadomo było, że młody zawodnik uda się na wypożyczenie.

Lipiec 2025 roku. Kubiak na zgrupowaniu Arki w Gniewinie

Lipiec 2025 roku. Kubiak na zgrupowaniu Arki w Gniewinie

Chciało go siedem zespołów z II ligi. Oskar usiadł z agentami, zaczęli analizować oferty. W grze została Chojniczanka oraz Sokół Kleczew. Ten pierwszy zespół ofertował mu grę na lewej obronie, miał rywalizować o miejsce w składzie z innym zawodnikiem. Sokół miał inny pomysł na Oskara i dlatego padło na zespół z Kleczewa. Wtedy nikt nie miał pojęcia, jak fantastycznie będzie się w nim prezentować w rundzie jesiennej.

Strzelił 14 goli w jednej rundzie. Gdyby został, mógł być królem strzelców II ligi

Miałem indywidualną rozmowę z Oskarem, nakreśliłem mu plan. Mój zespół grał ustawieniem 4-3-3 i chciałem, by Kubiak występował na skrzydle. W naszym modelu gry zawodnik na tej pozycji jest kluczowy, jeśli chodzi o ostatnie podanie oraz finalizowanie akcji. Wiedziałem, że przy tej odwadze oraz zdecydowaniu Oskar może nam dużo dać, a on w to uwierzył. To nie jest piłkarz z gatunku „ryczący talent”. Ale jednocześnie to pokorny chłopak, zrównoważony, którego cechuje niezwykła odwaga, widoczna w każdym działaniu na boisku. Często decydował się na strzały z takich miejsc, że szkoleniowcy generalnie nie uważają takich wyborów za skuteczne, efektywne. A jemu bardzo wiele wychodziło – mówi nam Tomasz Pozorski, który do dziś prowadzi piłkarzy Sokoła.

Bilans Kubiaka z Sokoła, z rundy jesiennej tego sezonu, jest niewiarygodny. W 18 spotkaniach Betclic 2. Ligi zdobył 14 bramek i miał pięć asyst. Ostatnich 11 występów? Strzelił w nich 13 goli, dołożył dwie asysty. Kosmos, a mówimy przecież o skrzydłowym, a nie środowym napastniku. I o chłopaku, który miał wtedy 18 lat.

Filip Laskowski ma siedem meczów w Ekstraklasie, rozegranych jako gracz Podbeskidzia. Kiedy trafił do Sokoła Kleczew, najpierw miał okazję zagrać przeciwko Kubiakowi, a później był z nim w drużynie.

Wiedzieliśmy, że ten chłopak ma duży potencjał, bo jeszcze w III lidze dał nam się we znaki w meczu z Wdą. Zarobiłem wtedy nawet żółtą kartkę na Oskarze, bo świetnie uciekł mi bokiem. Kiedy przyszedł do nas, chyba mało kto zakładał, że będzie aż tak dobry. Gdy podawałem mu piłkę, miałem wrażenie, że doskonale wie, co chce zrobić. Jeśli wchodził w pojedynek, to z pełną determinacją. Poza tym on nie tylko chciał atakować, ale również pomagał nam w defensywie. Nie zapomnę jego hat-tricka w meczu z Podbeskidziem. Zmasakrował ich prawego obrońcę, totalnie zdeklasował. Wygrał niemal wszystkie pojedynki i dołożył jeszcze w tym meczu asystę, podając do Maćka Śliwy. W trakcie tamtej rundy napisałem do jednego z menedżerów: „Ten chłopak jest gotowy na bardzo duże granie” – opisuje Laskowski w rozmowie z Weszło.

Oskar złapał w Sokole nić porozumienia ze Śliwą.

Pamiętam pierwszy mecz ligowy. Trafiłem do zespołu i oglądałem go jeszcze z trybun. Oskar wszedł z ławki, dał imponującą zmianę. Z trybun w ogóle nie wyglądał na młodzieżowca. W kolejnych spotkaniach tylko się napędzał. Miałem wrażenie, że gole i asysty go nakręcają. Nie zatrzymywał się. Świetnie nam się grało, szukaliśmy się podczas meczów, złapaliśmy chemię boiskową. Złapałem się na tym, że jako środkowy pomocnik przez 90 procent spotkania biegałem bliżej jego strony. Kiedyś analizowałem statystykę „expected goals” w sytuacjach, kiedy trafiał do siatki. Warto zwrócić na to uwagę w przypadku Oskara. W Sokole strzelił pięć, może nawet sześć goli z bardzo ostrego kąta, niekiedy z dużej odległości. Piłka lądowała w siatce, przy długim słupku. Odwaga dawała mu fantastyczne liczby – opowiada nam Śliwa, który trochę w karierze widział, bo w przeszłości był graczem m.in. Wisły Kraków i ŁKS-u Łódź.

Kubiak w meczu Sokoła Kleczew z Chojniczanką

Kubiak w meczu Sokoła Kleczew z Chojniczanką

Trochę pograłem już w piłkę i nigdy nie widziałem, by komuś tak szło. Co decydował się na strzał, to piłka wpadała do siatki. Nigdy nie widziałem też zawodnika w tak młodym wieku, który byłby równie ogarnięty życiowo i miał taką etykę pracy. Kiedy Arka postanowiła szybciej ściągnąć go z powrotem, byłem przekonany, że to będzie jej najlepszy zimowy transfer – dodaje Dawid Retlewski, napastnik Sokoła.

Oskar uważa, że wiele dała mu współpraca z Pozorskim, bo dzięki niej jeszcze zwiększył pewność siebie. – Trener wywierał na mnie presję, żebym uderzał na bramkę. Gdy zaczęło mi to wychodzić, nagle podchodziłem a to do karnych, a to do rzutu wolnego. Trener powiedział któregoś dnia: „Skoro nastąpił moment, że strzelasz wszystko, to bierzesz wszystko na boisku”. To było trochę dziwne, ale na meczach piłka dużo częściej wpadała do siatki po strzałach z rogu szesnastki, niż na treningach – opowiada nam Kubiak.

Pozorski do dziś wspomina spotkanie przeciwko Sandecji. To właśnie przed nim doszli w sztabie do wniosku, że skoro Oskarowi tyle wychodzi, to niech to on, mimo młodego wieku, bije rzuty wolne. Kubiak podszedł, uderzył i wpadło, choć pomógł mu też trochę wtedy błąd bramkarza. – Kiedy zaczął strzelać kolejne gole, jeszcze bardziej mu pomagaliśmy. W ataku graliśmy w ustawieniu 4-3-3, w obronie przechodziliśmy na inny system i ja wtedy delikatnie zwalniałem go z pewnych obowiązków defensywnych. Był ustawiony nieco wyżej niż drugi skrzydłowy, żeby móc lepiej wykorzystać jego dynamikę i moc w grze jeden na jeden – tłumaczy szkoleniowiec.

Myślałem, że Arka go zostawi już latem, ale jednak była spora konkurencja. Oskar w Sokole? Przecież, gdyby on został tam do końca tego sezonu, miałby duże szanse na koronę króla strzelców II ligi – dodaje Ejankowski.

Zagraniczne kluby obserwują Oskara Kubiaka. Jego statystyki robią wrażenie

Arka wypożyczyła Kubiaka do Sokoła na rok, nie zaznaczając w umowie opcji skrócenia tego po jednej rundzie. Nie spodziewano się, że Oskar błyśnie aż tak. Gdy zaczął wykręcać niesamowite liczby, Szwarga, co logiczne, chciał go zimą z powrotem. Rozpoczęły się negocjacje, które trwały kilka tygodni, bo Sokół miał swoje oczekiwania.

Arka była już wstępnie dogadana z zawodnikiem ze Szwecji, gdyby z Oskarem nie wyszło. Wstrzymywała tamten ruch. Kluby doszły jednak do porozumienia, a Sokół, który obawiał się, że nie znajdzie nikogo nawet choć trochę podobnego do Oskara, pozyskał z III-ligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki Jacka Tkaczyka. 22-letni skrzydłowy w czterech ostatnich meczach dla zespołu z Kleczewa strzelił trzy gole i dołożył asystę – Jest życie po Oskarze. A jemu życzę jak najlepiej – mówi mi Pozorski.

Oskar poleciał z Arką na zimowe zgrupowanie do Turcji, podczas którego pokazał klasę. – W sparingu z FC Gangwon, piątym zespołem ligi koreańskiej, wygranym 4:0, miał trzy asysty.Czułem, że w Turcji pokazuję się z dobrej strony. Widziałem też, jak reagował sztab – mówi mi Kubiak.

Szwarga w ostatnich meczach stawia na Oskara w pierwszym składzie. W derbach 19-latek zdobył piękną bramkę, ale w pozostałych spotkaniach też zazwyczaj należy do lepszych na boisku. Podczas spotkania z Widzewem (0:0) o sytuacji z jego udziałem zrobiło się głośno. Sędzia Damian Sylwestrzak najpierw podyktował rzut karny, widząc faul Kubiaka na Marcelu Krajewskim, ale po obejrzeniu sytuacji na monitorze i konsultacji z Szymonem Marciniakiem swoją decyzję odwołał.

Według mnie karnego nie było. Byłem w tej sytuacji trochę źle ustawiony, powinien mieć ciało niżej, ale ja w ogóle nie chciałem popychać rywala. Nawet nie chciałem wchodzić w kontakt. Miałem zamiar po prostu włożyć głowę, zagrać do bramkarza, żeby szybko wyjść z kontrą. Poza tym Krajewski nie kontrolował w tej sytuacji piłki – przekonuje mnie Oskar.

Arka nie gra w piłkę pięknie, próbuje maksymalnie wykorzystywać potencjał, jakim dysponuje, ale ma w składzie dwóch Polaków, którym interesują się silniejsze kluby. Kamil Jakubczyk to najlepszy zawodnik ligi, jeśli chodzi o szybkość wyprowadzania piłki do przodu z linii obrony, ale skauci, którzy oglądają go z trybun, czasami weryfikują go negatywnie, dostrzegając, że mimo widocznych plusów, ma też wyraźne mankamenty.

U Oskara braki są mniej widoczne. Jego profil – mocny fizycznie, ale i świetnie przygotowany motorycznie, intensywny młody gracz – musi robić wrażenie. Regularnie oglądają go przedstawiciele czołowych polskich drużyn, są też od pewnego czasu zapytania z zagranicy – z klubów silnych w swoich ligach. W statystyce dryblingów na mecz za ten sezon (dane za Ekstraklasa.org) Kubiak jest siódmy. Wyprzedza nawet Oskara Pietuszewskiego. Przed nim są sami starsi piłkarze.

Klasyfikacja dryblingów na mecz (dane z Ekstraklasa.org)

Klasyfikacja dryblingów na mecz (dane z Ekstraklasa.org)

Sprinty na jedno spotkanie? Tutaj na pierwsze miejsce wskoczył właśnie Mads Agger z Pogoni Szczecin, ale Kubiak jest ósmy, wyprzedzając m.in. Capitę, byłego już zawodnika Radomiaka.

Pytam Oskara, jak by mnie przekonał, że Arka utrzyma się w lidze. – Mamy bardzo dobrego trenera. Na wyjazdach długo nam nie szło, ale ostatnio potrafiliśmy wygrać w Płocku. Trzeba iść za ciosem i teraz zwyciężyć w Kielcach. Atmosfera w klubie i szatni jest bardzo dobra. My się wszyscy lubimy, podpowiadamy sobie, a w każdym meczu chcemy wygrywać. Fajnie byłoby zostać w lidze i jednocześnie być nad Legią czy Widzewem – mówi.

Ejankowski: – W Ekstraklasie ciągle dużo jest bezpiecznego grania. Podawania na kilka metrów, do tyłu. Oskar jest inny. Chce grać do przodu i w ogóle się tego nie boi. To mentalność, którą miał i którą jeszcze wzmocnił.

Urtnowski: – Nie jestem zaskoczony, że tak wszedł do Ekstraklasy. Kiedy grał w Sokole, w II lidze, cieszyłem się, ale ja już wtedy wieszałem mu poprzeczkę dużo wyżej. Cieszę się, że teraz jest w miejscu adekwatnym do potencjału. Wierzę, że Oskar Kubiak się nie zatrzyma.

Śliwa: – Jeżeli byłem czymś zaskoczony, to faktem, że w Arce nie grał od razu w pierwszym składzie. Mocno mu kibicuję, niech w Gdyni też złapie serię. Czuję, że on w naszej Ekstraklasie za długo nie pobędzie.

JAKUB RADOMSKI 

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ HISTORII O PIŁKARZACH Z EKSTRAKLASY NA WESZŁO EXTRA:

Artykuł „Ten chłopak się nie zatrzyma”. Jak rośnie talent Oskara Kubiaka pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl