15.03.2026

Zmęczony po Florencji Raków nawet nie podjął rękawicy

Raków we Florencji pokazał dobrą organizację w obronie, a w Zabrzu na boisko wyszedł jakby kompletnie inny zespół. Mocno pasywny w defensywie i bezradny w ataku. Medaliki nie były w stanie nawet spróbować powalczyć o remis. Przegrały całkowicie zasłużenie, tylko przyglądając się rywalom, którzy z każdym udanym zagraniem nakręcali się coraz bardziej.

Górnik nie wygrał pięciu ligowych meczów z rzędu, w ostatnich dziesięciu komplet punktów zgarnął tylko w jednym. Patrząc na spotkanie z Rakowem można by uznać, że to statystyka kompletnie oderwana od rzeczywistości. Zespół Michala Gasparika wyglądał jak za wczesnej jesieni, gdy imponował dobrymi wynikami i grą, która naprawdę mogła się podobać. Przejechał się rywalu i całkowicie zasłużenie cieszył się ze zwycięstwa. Trzy stracone gole to najniższy wymiar kary dla wicemistrzów Polski.

Gdzie sięgają możliwości trenera Górnika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”

Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 3:1. Gościom sił starczyło na 15 minut

Dość spokojnie zaczęło się spotkanie w Zabrzu. Szczególnie ślamazarnie w ten mecz weszli gospodarze, którzy w pierwszych minutach tylko bronili się przed atakami Rakowa. Piłkarze Łukasza Tomczyka wyraźnie chcieli przejąć kontrolę nad środkiem pola i dzięki temu dominować, nie pozwalając rywalowi się rozpędzić. Na konkrety się to jednak nie przełożyło. Najgroźniejsze było uderzenie Lamina Diaby’ego-Fadigi, z którym bez żadnych problemów poradził sobie Marcel Łubik.

Mniej więcej jednego kwadransa potrzebowali Zabrzanie, by wskoczyć na właściwie tory. To szybko dało kibicom przy Roosevelta powody do radości. Groźny strzał Lukasa Ambrosa po prostym błędzie Leonardo Rochy okazał się jeszcze ostrzeżeniem, ale już kilka minut później bierność defensywy Medalików wykorzystał Lukas Sadilek. Po rykoszecie, ale i tak efektownie, pokonał Oliwiera Zycha.

Raków kompletnie nie miał pomysłu, jak odpowiedzieć na straconego gola. Być może wpływ na to miało zmęczenie z czwartkowego starcia we Florencji, ale nie widzieliśmy żadnej próby, która realnie mogła zniszczyć spokój Łubika. Nawet jeśli zbliżał się w okolice pola karnego, to tam popisywał się festiwalem nieudanych zagrań, których autorem najczęściej był Adriano Amorim.

A Górnik tylko się nakręcał i po każdej próbie szedł do ataku z coraz większą determinacją. To się przełożyło na kolejnego gola. Tym razem pasywność rywala wykorzystał Lukas Ambros. Czech kompletnie nieatakowany przebiegł z piłką dobre kilkanaście metrów, po czym posłał bardzo ładnego szczura tuż przy słupku. Do przerwy spokojnie mogło być nawet 3:0, jednak huknięcie Lisetha skończyło się na poprzeczce.

Najlepiej występ gości w pierwszych 45 minutach podsumowuje fakt, że Łukasz Tomczyk w przerwie zdecydował się na aż cztery zmiany.

Górnik w bardzo dobrym stylu wrócił na zwycięską ścieżkę

Po zastrzyku świeżych sił Raków chwilowo przejął inicjatywę, ale gospodarzom to kompletnie nie przeszkadzało. Wiedzieli, że przy dobrej obronie mogą wykorzystać swój jeden z większych atutów, czyli wyprowadzać szybkie ataki i zamknąć mecz trzecim golem. Z upływem czasu gasł animusz kwartetu zmienników i gra częściej toczyła się na połowie Rakowa. Górnik miał pełną kontrolę i to on, mimo dwubramkowego prowadzenia, tworzył znacznie więcej ofensywnych akcji. Choćby kapitalnie z woleja uderzył Chlań, ale piłka o milimetry minęła bramkę.

I tak, w końcu Raków doczekał się swojego gola i to po całkiem zgrabnej akcji, ale realnie nic to nie zmieniło. Jednorazowy zryw nie zmienił całościowego bardzo mizernego występu zespołu spod Jasnej Góry. Górnik cały czas miał wszystko pod kontrolą i to udowodnił. Lukas Sadilek kolejnym bardzo ładnym uderzeniem skompletował dublet i zgasił jakiekolwiek nadzieje rywala na przynajmniej jeden punkt. Szkoda, że występ swoich kolegów swoją czerwoną kartką przysłonił Lukas Podolski.

Górnik tą wygraną wskoczył na czwarte miejsce w tabeli i pokazał, że wciąż trzeba się z nim liczyć w kontekście walki o awans do europejskich pucharów.

Ekstraklasa


25. Kolejka

Górnik Zabrze

3
1
Zakończone

Raków Częstochowa

5
Lubik
5
Janža
1
5
Josema
6
Janicki
6
Olkowski
8 +
Sadilek
2
7
Hellebrand
6
Ambros
1
5
Khlan
1
5
Liseth
4
Dimi
Paweł Raczkowski
5

Zmiany:

icon-swap
Ondrej Zmrzly
4
Yvan Ikia Dimi
icon-swap
Pawel Bochniewicz
5
Josema
icon-swap
Mathias Sauer
Sondre Liseth
icon-swap
Lukas Podolski
M. Khlan
red-card
icon-swap
Bastien Donio
Patrik Hellebrand

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

Artykuł Zmęczony po Florencji Raków nawet nie podjął rękawicy pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl