15.03.2026

Ekstraklasowe standardy toną w błocie. Skandaliczna „murawa” w Gdyni

Miały być wielkie emocje związane z walką o pozostanie w Ekstraklasie i faktycznie – momentami walka była, ale o to, by utrzymać się na dwóch nogach. Spotkanie Arki Gdynia z Widzewem Łódź zakończyło się bezbramkowym remisem, ale winą za ten wynik trudno obarczać wyłącznie piłkarzy. Prawdziwym antybohaterem tego widowiska była (znowu) murawa na stadionie w Gdyni.

Plaża zamiast boiska

Nazywanie tego czegoś „boiskiem” to obraza dla profesjonalnego futbolu. To, co zobaczyliśmy, to po prostu zaorane pole, na którym nie da się uprawiać zawodowego sportu.

A jeśli już, to beach soccer, chociaż pobliskie boiska na plażach są do tego lepiej przystosowane.

Zamiast zielonego dywanu, zawodników przywitała mieszanka piachu, błota i ziemi.

Piłkarze obu zespołów mieli niemałe problemy ze zwykłym poruszaniem się. Jakieś dynamiczne akcje? Gdzie tam – ważniejsze było utrzymanie się przy piłce, co było nie lada sztuką, skoro co chwilę futbolówka skakała na wszystkie strony świata.

Nie wspominając już o kwestiach zdrowotnych i sporym ryzyku kontuzji.

Gdyby ktoś zaparkował na tej „murawie” swój samochód i chciał z niego wysiąść w eleganckich butach, wiedziałby, że po jednym kroku będą one totalnie ubrudzone. Nawiązanie do motoryzacji jest tu nieprzypadkowe, bo niektóre ślady na nawierzchni faktycznie przypominają ślady kół…

Najbardziej bulwersujący w całej tej kompromitacji jest fakt, że problem z „murawą” ciągnie się od dawna, a „boisko” było w porównywalnie opłakanym stanie już wcześniej.

Wystarczy przypomnieć słowa trenera Arki, Dawida Szwargi, przed derbowym starciem z Lechią Gdańsk.

– Warunki boiskowe miały tu ogromne znaczenie – na tej murawie praktycznie nie dało się wymienić dwóch podań z pierwszej piłki. (…) Byłem na tym boisku zarówno dzień wcześniej, jak i w dniu meczu i mogę powiedzieć jasno: w ataku pozycyjnym, gdzie kluczowa jest gra na jeden kontakt i element zaskoczenia, ta nawierzchnia bardzo to utrudniała – mówił wówczas.

Pewnie podobne słowa padną na konferencji po spotkaniu z Widzewem.

Gdzie jest PZPN? Gdzie jest jakaś reakcja?

Mijają kolejne tygodnie, a w Gdyni nie zmieniło się absolutnie nic. Nadal mamy do czynienia z nawierzchnią, która premiuje wybijanie piłki na oślep. Profesjonalne drużyny zasługują na profesjonalne warunki, a to, co obecnie oferuje obiekt w Gdyni, to byłby wstyd na całą piłkarską Polskę.

„Byłby”, bo porównywalnie „dobre” murawy mamy w Łodzi, Lublinie czy przede wszystkim Radomiu, skąd chciała ewakuować się młodzieżowa reprezentacja Polski.

Pytanie, gdzie w tym wszystkim są sędziowie i PZPN, którzy też dopuszczają do takich sytuacji. Co jakiś czas słychać, że: „ooo, jaka ta nasza Ekstraklasa światowa, jesteśmy pokazywani w Stanach, w Europie, w Timorze Wschodnim” i taki Michael, Lubomir czy inny Boi-Sko włącza mecz Arki z Widzewem i śmieje się, że ma lepszy trawnik pod domem.

I najgorsze, że ma rację.

Trudno też – mimo wszystko – śmiać się z murawy na lidze szóstek w Gwatemali. Ekstraklasa zarabia nieporównywalnie większe pieniądze, a poziom boisk jest zatrważająco podobny.

Naprawdę nie da się nic z tym zrobić? Naprawdę nie da się pogrozić jakimiś karami? Odwołać albo przełożyć spotkania?

Może i się da, ale nie u nas.

U nas wolą mieć czyste papcie.

Więcej o stanie muraw na polskich boiskach świetnie napisał Aleksander Rachwał: Murawy w Ekstraklasie straszą. Można było tego uniknąć?

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Artykuł Ekstraklasowe standardy toną w błocie. Skandaliczna „murawa” w Gdyni pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl