Czy Niels Frederiksen ma prawo wypowiadać się o zawodnikach, których trenuje? Zdaniem Romana Koseckiego nie. Były piłkarz wydał zakaz i nakazał Duńczykowi oraz innym trenerom, podkreślając, że szczególnie zagranicznym, siedzieć cicho. Mają nie interesować się losem swoich podopiecznych, tylko piłkarzy, którzy są im kompletnie obcy, ale mają to samo pochodzenie.
Roman Kosecki był gościem Cafe Futbol na antenie Polsatu Sport i jak to ma w zwyczaju popisał się wypowiedziami pozbawionymi jakiegokolwiek sensu i logiki.
– Trener Frederiksen niech siedzi cicho i wszyscy trenerzy klubowi, szczególnie zagraniczni. Niech siedzą cicho i się odzywają tylko na temat chłopaków z krajów, z których pochodzą – stwierdził Kosecki, mówiąc o wypowiedzi Nielsa Frederiksena, dotyczącej Wojciecha Mońki.
W takim razie na czyj temat ma prawo wypowiadać się Niels Frederiksem, który jest trenerem Lecha Poznań? Jeszcze raz, jest trenerem Lecha Poznań, a nie pracownikiem duńskiej federacji. Czy zapytany o Wojciecha Mońkę na konferencji prasowej powinien błyskawicznie zmienić temat i zacząć dywagować o przykładowym Conradzie Harderze? O tym, do jakiej kadry powinien zostać powołany 20-letni Duńczyk z Lipska?
Wojciech Mońka w kadrze U-19. Trener Lecha: To strata czasu
Roman Kosecki odpłynął. Jak zwykle się nie popisał
Idźmy dalej, kolejna błyskotliwa wypowiedź Koseckiego: – Teraz jest czas reprezentacji. Reprezentacje są najważniejsze. To marudzenie, że czegoś im brakuje, niech sobie to zostawią. To jest czas reprezentacji i ja się nie zgadzam z takimi opiniami. Dla nich ważny jest mecz w pucharach, ale co mnie to interesuje. Teraz gra reprezentacja Polski i macie siedzieć cicho, nie odzywać się trenerzy klubowi.
Dla kogo najważniejsza jest reprezentacja? Dla Romana Koseckiego być może jest, ale co wynik Polaków w kategorii U-19 ma interesować Nielsa Frederiksena? Nic, bo on jest rozliczany za wynik we wspomnianych pucharach i to ma go interesować, ona ma jak najlepiej przygotować swój zespół na mecz z Szachtarem. Kolejną kwestią, jaka jest istotna dla Duńczyka, ale też każdego innego trenera jest rozwój jego podopiecznych. Przytomnie zauważył, że Mońka przerasta swoich rówieśników i w pełni zasługuje, by zagrać w starszej kategorii wiekowej. Miał do takich słów pełne prawo.
Nie trzeba być wielkim ekspertem, by zauważyć, że Wojciech Mońka, czyli lider obrony Lecha i jeden z czołowych stoperów ligi, byłby wielką wartością dodaną dla kadry Brzęczka. Mimo wieku, to już lepszy i bardziej doświadczony zawodnik od Igora Drapińskiego, Miłosza Matysika czy Mariusza Kutwy.
Frederiksen trafia w punkt, ale pracownik PZPN-u tego nie rozumie
Panie Kosecki, gratulujemy osiągnięć, ale prosimy. Już wystarczy
Kosecki idzie dalej: – Gramy o Igrzyska Olimpijskie, wyjazd na Euro reprezentacji Brzęczka, na mundial ma jechać pierwsza reprezentacja, możliwy jest świetny turniej Mońki i jego rówieśników, którzy za chwilę będą gwiazdami w swoich krajach, a może nawet futbolu światowego. To jest ogromny zaszczyt. Ja grając w reprezentacji do lat 18 za trenera Broniszewskiego, to grałem z Paulo Futre i wieloma piłkarzami, którzy stali się wielcy.
Gratulacje dla pana, panie Kosecki, mógł sobie pan zagrać z Paulo Futre, może nawet w domowej kolekcji widnieje pamiątkowe zdjęcie z Portugalczykiem. Coś pan w życiu osiągnął, nie ma co. Tylko co z tego? Mońka ze swoimi możliwościami jeszcze się nagra przeciwko wielkim nazwiskom, a w tym momencie liczy się jego rozwój, a nie to, że przeciwnik za pięć lat może stać się jakąś rozpoznawalną postacią.
Dalej Kosecki: – Proszę trenerów klubowych, szczególnie obcokrajowców: siedź chłopie cicho i interesuj się swoim krajem, zostaw Polskę.
Czyli gdyby trenerem Lecha dalej byłby Mariusz Rumak czy Maciej Skorża i powiedział dokładnie to samo, to dla Romana Koseckiego byłby już mniejszy problem? A jeśli Adrian Siemieniec powiedziałby, że dla rozwoju Bartosza Mazurka lepsze byłoby powołanie do starszej wiekowo kadry narodowej, to też dla Koseckiego byłby mniejszy skandal, niż to, że to samo o swoim podopiecznym powiedział Frederiksen?
Panie Kosecki, rozumiemy, że lubi pan, jak się mówi o pańskich wywodach, ale prosimy. Już wystarczy. Jakby pan koniecznie uparł się na dalsze występowanie w mediach, to mamy też inną propozycję. Może postara się pan o angaż w portugalskiej telewizji? Tam będzie pan pouczał trenera Porto, że nie może wypowiadać się na temat Oskara Pietuszewskiego. W końcu Francesco Farioli Polakiem zdecydowanie nie jest.
Czytaj więcej na Weszło:
- Gdzie sięgają możliwości Gasparika? „Ma potencjał, by zostać wybitnym”
- Najnowszy nabytek Wisły Płock kontuzjowany. Zerwał więzadła
- Tworzył akademię Legii, wskazuje problemy. „Brakuje spójnego modelu”
Fot. Screen Polsat Sport
Artykuł Panie Kosecki, niech sam pan już siedzi cicho pochodzi z serwisu weszlo.com.