Jak niewiele potrzeba w piłce? Czasem wystarczy zatrudnić trenera, żeby zespół nie wyglądał jak zbiór zawodników, a drużyna piłkarska z prawdziwego zdarzenia. Trenera, a nie motywatora, nie kuglarza, nie gościa, którego motywacyjne hasełka mogą podziałać na 13-latków, a nie dorosłych facetów.
Widzew wreszcie zagrał dobry mecz, choć przez większość czasu głównie się bronił. Ale bronił się mądrze, konsekwentnie, nieustępliwie. Wreszcie pokazał to, o czym Igor Jovićević w kółko powtarzał na konferencjach prasowych – widzewski charakter. Tego meczu nie wygrała tylko jakość piłkarska, ale przede wszystkim płuca, mięśnie, świadomość tego, że nie ma już czasu na budowanie, bo trzeba harować o utrzymanie.
Widzew – Lech 2:1. Vuković wie, jak utrzymać zespół
Vuković znany jest z tego, że nie boi się odstawić dużych nazwisk. Przy pierwszym podejściu do Legii podziękował Kucharczykowi, przy drugim odstawił Boruca, a na starcie pracy w Widzewie posłał na trybuny najdroższego piłkarza w historii ligi – Osmana Bukariego. Sportowo nie odbiło się to w żaden sposób na RTS-ie, bo piłkarz grający uprzednio w Austin głównie szybko biegał. W składzie łódzkiego zespołu zabrakło też Carlosa Isaaca (również poza kadrą meczową) i Bartłomieja Drągowskiego (on akurat pauzował z powodu urazu). Serbski trener zdecydował się zostawić formację z trójką z tyłu, jaką jego poprzednik wyznaczył na środowy mecz Pucharu Polski.
Jeszcze bardziej zaskoczyły nas jednak zmiany w Lechu, w którym na ławce zostały filary ofensywy – Ishak, Gholizadeh i Rodriguez. Dziwi zwłaszcza posadzenie tego drugiego, bo to obecnie prawdopodobnie najlepiej grający zawodnik w Ekstraklasie. Kibice mogli się zaniepokoić – czy Frederiksen nie przesadził ze skalą zmian? Przecież w środku brakowało jeszcze Kozubala (on akurat pauzował za kartki). Niby Jagiellonia, największy rywal w drodze po mistrzostwo, straciła punkty w Gdańsku, ale bez przesady.
Pierwsze dwadzieścia minut było słabiutkie. Ujmijmy to tak – obejrzeliśmy podczas nich podobną liczbę ciekawych akcji, co w dzisiejszym starciu Śląska z Wisłą. I wtedy tempo zaczął nadawać Lech. Strzał Gumnego zablokował obrońca, Bengsston nie potrafił pokonać bramkarza, aż w końcu Thordarsson elegancko wybiegł na prostopadłą piłkę i huknął pod poprzeczkę. Świetną asystę zaliczył tu Ouma, o którego pewnie niektórzy kibice Lecha drżeli, gdy zobaczyli go w podstawie.
I wtedy Widzew zaczął się budzić. Wymowne, że wyrównującego gola wykreowały filary z jesieni, czyli Alvarez (strzelec), Krajewski (asystent) i Bergier (pomógł napędzić akcję). Napastnik miał udział też przy drugim golu, choć przy nim akurat zbyt lekko wrzucił. Piłka odbiła się od Skrzypczaka tak niefortunnie, że spadła pod nogi Kornviga, który po prostu walnął pod ladę nie do obrony.
Lech stwierdził wtedy, że żarty się skończyły. Gniótł, atakował, pchał wszystkie akcje do przodu. Jeszcze przed upływem godziny gry na murawie zameldowali się Ishak, Rodriguez i Gholizadeh. I już po pierwszej akcji tej trójki padł gol, tyle że nie został uznany ze względu na dwa spalone. Im dalej w las, tym większe oblężenie bramki oglądaliśmy, ale golem zapachniało tylko dwa razy – gdy Gholizadeh złożył się do rogala w swoim stylu (centymetry zadecydowały) i po główce Skrzypczaka, po której spektakularną interwencję zaliczył Ilić.
To jednak za mało. Wina za porażkę spada na barki Nielsa Frederiksena, który zlekceważył Widzew, stosując zbyt dużą rotację. Gdyby w Łodzi nie doszło do zmiany trenera, to ten skład personalny pewnie by wystarczył, ale jednak obejrzeliśmy trochę inną twarz RTS-u. Vuković dał dziś sygnał, że wie, jak utrzymać zespół w Ekstraklasie. Na ten moment Widzew wyskoczył ze strefy spadkowej.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Ojrzyński z nową Bandą Świrów. Lubin ma lidera!
- Kibice Lecha opuścili stadion w Łodzi. Powodem brak fanów ŁKS
Fot. newspix.pl
Artykuł Wystarczył trener, by Widzew wyglądał jak poważna drużyna pochodzi z serwisu weszlo.com.