Korona Kielce wygrała w Radomiu 2:0 po golach Wiktora Długosza i Marcela Pięczka, ale trener Jacek Zieliński na pomeczowej konferencji nie ukrywał, że wydarzenia po ostatnim gwizdku sędziego trochę zmąciły radość z korzystnego wyniku.
– Gratuluję zawodnikom. Wygraliśmy naprawdę bardzo ważny mecz, w trudnym momencie. Mieliśmy ciężkie chwile w tym spotkaniu, ale summa summarum myślę, że to zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone. Oczywiście Radomiak cisnął w drugiej połowie, próbował nas wdusić do bramki, ale nie stwarzał klarownych sytuacji. Jest zwycięstwo, natomiast cieniem na nim kładzie się to, co działo się po meczu. Takie historie nie powinny się zdarzać. Nie powiem, że mam mieszane uczucia, bo bardzo się cieszę, ale to zakończenie trochę tę radość przytępiło – stwierdził trener Korony.
Jacek Zieliński: Trzeba umieć pogodzić się z porażką
Gdy dopytano go o zamieszanie na murawie już po zakończeniu meczu, nie gryzł się w język.
– Trudno mi to nawet komentować. W pewnym momencie znalazłem się w oku cyklonu. Chciałem podziękować sędziom i zawodnikom Radomiaka, a jeden z nich wymachiwał mi pięścią przed nosem. To jest najwyraźniej koloryt tych pojedynków derbowych. Późniejsze wydarzenia wołają o pomstę do nieba. Tamar Svetlin uderzony przez człowieka w dresie Radomiaka. Marcin Cebula zostaje ukarany czerwoną kartką za odepchnięcia tamtego gościa, który mógłby zrobić krzywdę Svetlinowi. Siejo [Michał Siejak] dostaje butelką, zalany krwią, odwieziony do szpitala – wymieniał Zieliński.
– Zawodnicy Radomiaka dążyli do jakiegoś zwarcia. Nie wiem, z czego to wynikało. Wymknęło się to spod kontroli. Szkoda, bo piłkarskie święto, dużo ludzi na trybunach… Takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Porażkę trzeba umieć przełknąć. Gdybyśmy po każdej porażce tak reagowali… Jest mi bardzo przykro, że tak się wydarzyło. Z drugiej strony, będę bronił swoich chłopaków. Zostali zaatakowani za to, że chcieli się cieszyć. Nie rozumiem tego – dodał.
Fatalna murawa, krwawiące oko Sotiriou
Opiekun Korony skrytykował stan murawy Radomiaka. Wbrew temu, co mówi, nawet z telewizyjnej perspektywy prezentowało się ono fatalnie.
– Boisko było bardzo ciężkie. Być może na zdjęciach, z góry, w telewizji wyglądało fajnie, ale szczerze mówiąc, w niektórych miejscach trawy szukało się z lupą. Boisko bardzo „wchodziło” w nogi, a my wbrew pozorom, bardzo dużo biegaliśmy. W pierwszej połowie mieliśmy mnóstwo skoków pressingowych, które przyniosły nam efekt – skomentował.
Zwycięstwo okupione zostało problemami zdrowotnymi Konstantinosa Sotiriou.
– Obawiam się o jego zdrowie, bo to wygląda naprawdę źle. Za chwilę będziemy go transportować do szpitala. Nie wiem, co będzie za tydzień z Lechem. W ferworze walki zawodnik Radomiaka włożył mu palec do oka. Z tego oka poszła mu krew. Dokończył mecz, ale teraz ma już problem z widzeniem i wieziemy go na badania – poinformował Jacek Zieliński.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Żenujące sceny po meczu w Radomiu. Rozcięta głowa i przepychanki
- Radomiak bił głową w kielecki mur. Korona zdobyła Radom
- Czy trzech (i więcej) trenerów w sezonie to pocałunek śmierci?
- Koźmiński i Kucharski łączą siły. Chcą przejąć czołowy klub Ekstraklasy
- Kamiński zawiódł się na Rutkowskim. „Można było to rozegrać inaczej”
Fot. Newspix
Artykuł Zieliński: Piłkarz Radomiaka wymachiwał mi pięścią przed nosem pochodzi z serwisu weszlo.com.