31.01.2026

Czas na boisko! Wszyscy będą oglądać kilkanaście milionów Widzewa

Nie udawajcie, że nie rzucicie chociaż okiem na to, jak będą się spisywać nowe transfery Widzewa, który przeprowadził tej zimy okienko spoza sfery marzeń właściwie wszystkich polskich drużyn. Jedni stękają, że przepłacone te ruchy. Inni, że kompletnie przereklamowane. Jeszcze kolejni jarają się niesamowicie na samą myśl o tym, że w Łodzi rodzi się coś wyjątkowego. Nowa potęga? Kto wie. Właśnie dlatego będziemy i będziecie dziś oglądać Widzew. 

A jeśli nie, to podejrzycie wynik, strzelców bramek, zerkniecie na pomeczowy skrót, chcąc sprawdzić, czy ten cały Osman Bukari to bardziej pięć baniek, czy jednak takie trzy bańki. Albo czy ten Lerager z Ligi Mistrzów (Leaea?) to faktycznie taki szef.

Kibice Widzewa będą mecz z Jagiellonią śledzić, to oczywiste. Jednak cała grupa fanów bezstronnych i sympatyków innych drużyn też się tym wszystkim interesuje. Nieważne naprawdę z jakich pobudek – bo co to za różnica, czy liczysz na potknięcie tego molocha budowanego przez Roberta Dobrzyckiego, czy w głębi serca wolałbyś, żeby bogaczowi ten projekt wypalił? Żadna różnica. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że Widzew grzeje, będąc jednym z wiodących tematów na całą rundę wiosenną i nie da się przejść obok tego obojętnie.

Potężne transfery Widzewa. Dobrzycki zaczął mocniej nawet od Cupiała?

Widzew grzeje bardziej niż latem. Wszystkie oczy na Łódź?

Rozmach, z jakim nowy właściciel porządził w klubie już prawie rok to coś, czego polska piłka mogła jeszcze nie widzieć. Porównania do Cupiała czy Wojciechowskiego na razie – i to tylko w niektórych aspektach – mogą się wydawać uzasadnione. Co jednak, jeśli Dobrzycki się nie zatrzyma? Nie przyjdzie jakiś kryzys w jego głównym biznesie, nie znudzi się, faktycznie zrobi z Widzewa projekt na pokolenia? To właśnie grzeje i jest sednem sprawy.

Nie wiadomo jeszcze do końca, w którym kierunku to wszystko pójdzie. Na razie jesteśmy na kursie do czegoś potencjalnie wielkiego, co budzi i ciekawość, i pewien niepokój. Niektórzy w sieci odpalają już nawet wrotki i śmieją się, że to nasi polscy „Galacticos”. Głównie ironizując, ale powiedzcie sami – czy będzie im do śmiechu, kiedy Widzew naprawdę dojdzie do wielkości?

Lista piłkarzy sprowadzonych latem mogła ciekawić, jednak ci sprowadzeni zimą wydają się nawet jeszcze lepsi.

Bukari – może i trochę przepłacony, ale większość ligi chciałaby go od zaraz. Może się okazać, że reprezentant Ghany to niezły kozak.

Osman Bukari w barwach Austin FC

Kornvig? A pamiętacie, kiedy ostatnio jakiś zagraniczny klub dwoił się i troił, żeby kogoś zatrzymać i tak płakał po jego odejściu?

Widzew zaciekle walczył o Duńczyka, ale kim jest ten Emil Kornvig?

Wiśniewski – reprezentant Polski, jakby nie patrzeć wielkie wzmocnienie przeciekającej defensywy. Schował Memphisa Depaya do kieszeni.

Drągowski – cóż, przy problemach z bramkarzami on ma na papierze wszystko, by dać Widzewowi spokój.

Lerager? Chłop przed chwilą grał w Lidze Mistrzów przeciwko Tottenhamowi czy BVB, o czym my tu w ogóle mówimy.

Lerager nigdy nie zawodził. „Jestem jak korek, zawsze wypłynę”

Sami widzicie, że to wszystko musi przyciągać, ekscytować, kusić. Ciągnąć o 17:30 rękę do pilota i palec do czerwonego przycisku na nim. Bo co, jeśli odpuszczając, przegapicie narodziny największego piłkarskiego projektu w historii polskiej piłki klubowej? Ewentualnie – największy upadek najbardziej ambitnej myśli o największym projekcie w historii polskiej piłki klubowej. W którą stronę by to nie poszło, dzieje się coś niesamowitego i warto być blisko wydarzeń.

Kometa albo nowe słońce. Dwie drogi i obie po prostu ciekawe

Za wcześnie, żeby cokolwiek w sprawie Widzewa zawyrokować, ale wrażenie jest cholernie dobre. Właściciel naprawdę ma pieniędzy jak lodu. Udowodnił już, że nie ma problemu z ich wydawaniem. Wchodził do klubu, który miał wówczas tylko dwa pozasportowe problemy – zbyt mały stadion i absolutnie beznadziejną bazę treningową. I za oba te problemy już się w jakimś stopniu zabrano.

W dodatku, na razie na papierze, jakość łódzkiej kadry wzrosła aż nadto wyraźnie. Prędzej czy później to musi dać jakieś efekty.

Igor Jovićević – od koktajlbaru, przez wojnę, aż do Widzewa

I jeszcze jedna rzecz, bardzo w tym wszystkim szczęśliwy zbieg okoliczności. Pierwszy mecz w rundzie wiosennej – tak, w piłkarskich realiach mamy wiosnę, niezbyt to za oknem widać – Widzew zagra z chwaloną w ostatnich latach za swój rozwój Jagiellonią. W Białymstoku były dobre transfery, trenerskie objawienie, mistrzostwo Polski, świetny sezon w pucharach. Samo gęste.

Starcie z jedną z czołowych na ten moment polskich drużyn będzie od razu poważnym sprawdzianem dla ekipy z Łodzi. Bez względu na wynik dostarczy paliwa tym, którzy wieszczą Widzewowi los przelatującej przez polską ligę komety albo tym, którzy spodziewają się Widzewa w roli nowego słońca. Innych opcji nie ma, bo teraz w sumie każdy mecz łodzian będzie „o coś”.

Fajnie. Widzew to kolejny z powodów do ekscytowania się powrotem Ekstraklasy. Śmiem twierdzić, że jeden z większych.

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Artykuł Czas na boisko! Wszyscy będą oglądać kilkanaście milionów Widzewa pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl