Górnik Zabrze zaskoczył wszystkich, ogłaszając w sobotę powrót Pawła Bochniewicza na Roosevelta. Przyjście stopera Heerenveen było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, w mediach nie pojawił się żaden przeciek.
Trzykrotny reprezentant Polski w rozmowie z klubową telewizją Górnika opowiedział trochę o kulisach całej operacji.
Bochniewicz przez rok leczył zerwanie więzadło w kolanie (druga taka kontuzja w karierze), ale jego były klub już w tym okresie wysyłał mu sygnały, że znów byłby mile widziany w Zabrzu.
Bochniewicz o kulisach powrotu do Górnika Zabrze. „Milik dzwonił od dawna”
– Jeśli kogoś ten ruch uszczęśliwił, to trzeba pochwalić Łukasza Milika. Nawet, gdy jeszcze nie trenowałem z drużyną, dzwonił i mówił, że zawsze mam otwarte drzwi w Górniku. To było dla mnie bardzo fajne. Wtedy jeszcze o tym nie myślałem. Chciałem dojść do zdrowia, być w pełni gotowy i sprawny. Łukasz co jakiś czas zagadywał, czy może teraz jestem zdecydowany. Pod koniec listopada powiedziałem mu, żeby wysłał ofertę, którą może przedstawić i zobaczymy, czy będziemy w stanie się dogadać. Wysłał i powiedziałem „ok, w tych przedziałach finansowych będziemy się mogli gdzieś złapać” – tłumaczy obrońca, który 30 stycznia skończy 30 lat.
– Później doszła do tego moja sytuacja kontraktowa w Heerenveen. Wcześniej byłem beneficjentem faktu, że miałem długi kontrakt, a teraz sytuacja się zmieniła. Wróciłem po długiej przerwie, był nowy trener. Zawodnik, który grał na mojej pozycji spisywał się bardzo dobrze. Nie będę mówił, że trener mnie nie lubił, ale poszedłem z nim porozmawiać. Zapytałem go, czy jeśli ten zawodnik zacznie grać słabiej, dozna kontuzji lub będzie pauzował za kartki, to czy ja wskakuję za niego. Odpowiedział, że tak, ale gdy on wróci, ja schodzę, ponieważ moja umowa wkrótce wygasa i nie mam potencjału sprzedażowego. A klub musi sprzedawać. Zrozumiałem, wszystko jasne. Wtedy zacząłem szukać opcji – dodaje Bochniewicz.
Po powrocie do zdrowia zaliczył tylko po jednym symbolicznym epizodzie w Eredivisie i Pucharze Holandii. – Mogłem zostać w Heerenveen, nikt mnie nie wyganiał. Pod kątem ludzkim klub zachował się perfekcyjnie. Bardzo to szanuję. Zadzwoniłem do Łukasza i powiedziałem, że szukam opcji. Finansowo trochę lepiej miałbym w Holandii, ale dla mnie priorytetem jest gra w piłkę, spróbujmy się dogadać. I poszło – podsumował piłkarz.
CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:
- Oficjalnie: Zaskakujący transfer Górnika Zabrze. Powrót po latach
- Stajnia Jakubasa. Czy trzeba się martwić o Motor Lublin?
- Kim jest nowy piłkarz Górnika? „Stylem gry przypomina Fodena”
- Wyjaśniła się przyszłość kluczowej postaci rewelacji I ligi [NEWS]
- Motor Lublin blisko transferu. To reprezentant egzotycznego kraju [NEWS]
Fot. Newspix
Artykuł Bochniewicz: Łukasz Milik od dawna dzwonił i pytał, czy wracam pochodzi z serwisu weszlo.com.