13.01.2026

Leśnodorski wbił szpilkę Widzewowi. „Palenie pieniędzmi w kominku”

Widzew Łódź szaleje tegorocznej zimy na rynku transferowym. Klub zarządzany przez Roberta Dobrzyckiego pozyskał już choćby Osmana Bukariego za 5 milionów euro, ale również Lukasa Leragera oraz reprezentanta Polski Bartłomieja Drągowskiego. O tym, czy wielkie wydatki na pewno szybko przyniosą Widzewowi korzyść opowiadał w swoim najnowszym odcinku commentary „Gabinet Prezesa” były prezes Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski. 

Poza Osmanem Bukarim z Austin FC, Bartłomiejem Drągowskim z Panathinaikosu i Lukasem Leragerem z Kopenhagi do Widzewa trafił tej zimy jeszcze obrońca Christopher Cheng z Sandefjordu. Takie ruchy to oczywiście efekt śmiałego finansowania właściciela klubu Roberta Dobrzyckiego, który chce jak najbardziej ułatwić zadanie trenerowi Igorowi Joviceviciowi.

„Palenie pieniędzmi w kominku”. Leśnodorski wbija szpilkę Widzewowi

Po rundzie jesiennej Widzew, który latem też przecież przeznaczał spore sumy na transfery, zajmuje jednak dopiero 15. miejsce w Ekstraklasie. Z klubem pożegnał się dyrektor sportowy Mindaugas Nikolicius, zwalniani byli również trenerzy – Zeljko Sopic oraz Patryk Czubak. Teraz w klubie ma zapanować nieco większa stabilizacja, ale przede wszystkim wzrost jakości na poszczególnych pozycjach. Wrażenie zrobił zwłaszcza transfer skrzydłowego Bukariego, gdyż 5 mln euro to rekord Ekstraklasy.

Bogusław Leśnodorski w nowym odcinku „Gabinetu Prezesa” apeluje jednak, aby zbytnio nie przywiązywać się do wydawanych sum przez łodzian. – Nie są to kwoty, które na rynku europejskim stanowią jakiekolwiek wrażenie. One nie gwarantują wysokiego poziomu. Proponuję prześledzić to, co działo się w Polsce w ostatnich 10 latach, gdyż piłkarze odchodzili za dużo większe pieniądze – mówi były właściciel Legii.

– Na pewno jednak warto zwrócić uwagę na to, co robi Widzew. Odkąd Robert Dobrzycki został właścicielem, ten klub wydaje chyba największe pieniądze w historii naszej ligi, jeśli chodzi o sprowadzanie zawodników. Nie przekłada się to jednak kompletnie na wyniki i dalej się nie będzie przekładało – uważa Leśnodorski.

– Myślę, że ta drużyna powoli będzie coraz lepsza, ale palenie pieniędzmi w kominku w dość spontaniczny sposób, który ma miejsce nie wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem w dłuższej perspektywie. Dość dobrym przykładem jest Paris Saint-Germain. Oni wydając grube miliony i ściągając wielkie gwiazdy, odbijali się od rozgrywek w Europie. Dopiero drużyna skomponowana sensownie i według określonej strategii z takich piłkarzy, którzy stanowili kolektyw, potrafiła wygrać Ligę Mistrzów. Pokazali, że można to zrobić nie przepłacając – kontynuuje.

Leśnodorski zwraca również uwagę na jeszcze inny aspekt funkcjonowania piłkarskiego biznesu. – Jeśli czasem przychodzą piłkarze za darmo, ale z bardzo wysokimi pensjami i się sprawdzają, to sensownie byłoby przemyśleć, czy właściwym ruchem nie jest podniesienie im pensji, a niekoniecznie sprzedawanie za 1,2,3 czy 5 mln euro. Można pozwolić im się dalej rozwijać w Polsce i cieszyć oko kibiców. To strategia zdecydowanie mniej ryzykowna niż sprzedaż, a później i tak poszukiwanie następcy po mniejszej kwocie. 

Widzew przebywa aktualnie na zgrupowaniu w Turcji, gdzie wczoraj zremisował w sparingu z rumuńską Universitateą Cluj 1:1. Pierwszy mecz po zimowej przerwie w Ekstraklasie rozegra 31 stycznia z Jagiellonią Białystok.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

 

 

Artykuł Leśnodorski wbił szpilkę Widzewowi. „Palenie pieniędzmi w kominku” pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl