30.11.2025

Czterech pucharowiczów jesienią to szok dla tabeli Ekstraklasy

Cztery polskie kluby w fazie ligowej Ligi Konferencji to dla nas fantastyczna wiadomość. Jednocześnie to jednak kompletna nowość, operacja na żywym organizmie i uczenie się jazdy w jej trakcie. Jako obserwatorzy Ekstraklasy musimy mieć wkalkulowany scenariusz, w którym ligowa tabela zostanie z tego powodu wywrócona do góry nogami.

Bogusław Leśnodorski jeszcze będąc współwłaścicielem Legii Warszawa mawiał, że granie na froncie krajowym i europejskim jest zupełnie inną dyscypliną sportu. To zdanie chętnie powtarzają kolejni ekstraklasowi prezesi i trenerzy. Jest w nim dużo racji.

Nowe wyzwanie dla Ekstraklasy. Nadążyć za rozwojem klasy średniej

Dla naszych klubów, nawet tych największych, pogodzenie gry w Polsce i pucharach zawsze stanowi olbrzymie wyzwanie. W ostatnich latach sztuka ta udała się jedynie Lechowi Poznań Johna van den Broma (trzecie miejsce w lidze i ćwierćfinał LK) oraz dopiero co Legii i Jagiellonii Białystok. Ta dwójka połączyła dotarcie do 1/4 finału Ligi Konferencji z uzyskaniem pucharowych przepustek na kolejną edycję. Wojskowym był potrzebny do tego Puchar Polski, a Jaga do ostatnich minut z Pogonią Szczecin drżała o utrzymanie satysfakcjonującego ją remisu, ale koniec końców cele zostały zrealizowane.

Do tej pory jednak taki przyjemny w gruncie rzeczy problem miały 1-2 drużyny. Dziś mówimy o problemie całej eksportowej czwórki, co nas jako kibiców cieszy, ale dla ligi może być szokiem. Przy tak wyrównanych rozgrywkach i licznej konkurencji – mniej lub bardziej otwarcie aspirującej do znalezienia się w czołówce – długa europejska rywalizacja Lecha, Rakowa, Jagi i Legii jest pozostałym klubom zdecydowanie na rękę. Nadal istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta czwórka w komplecie zagra też w Lidze Konferencji na wiosnę. Legia znajduje się w najgorszej sytuacji, ale jeśli pokona Noah i Lincoln, w top24 LK na pewno się znajdzie.

A to jeszcze bardziej zamiesza tabelą Ekstraklasy. Już teraz widzimy w niej olbrzymie pole do zaskakujących rozstrzygnięć. Kandydatów do sprawienia niespodzianki jest multum. Górnik Zabrze, Radomiak Radom, Wisła Płock, Cracovia, Pogoń Szczecin, Korona Kielce, nawet Widzew Łódź lub ktoś zupełnie z cienia – mnóstwo klubów w sprzyjających okolicznościach może się znaleźć bardzo wysoko, wyprzedzając jakiegoś pucharowicza.

Piłkarze Górnika Zabrze

Górnik Zabrze to nadal lider Ekstraklasy.

Wielu chętnych na czołówkę

Każda z tych ekip ma też swoje kłopoty, gorsze i lepsze passy. Miano największej rewelacji sezonu co chwila się zmienia. Wahania formy mogą być znaczące, ale na koniec jest niemal pewne, że będą niespodzianki. Celowo piszę w liczbie mnogiej, bo byłoby ewenementem, gdyby cała nasza międzynarodowa czwórka potrafiła rok po roku utrzymać pucharowe wejściówki. Historia pokazuje, że ten wariant jest praktycznie niewykonalny. A że – jak już ustaliliśmy – grupa pościgowa wyraźnie rośnie w siłę, mówimy o scenariuszu jeszcze mniej realnym.

Gdyby nawet jakimś cudem się on spełnił, ktoś goniący i tak do pucharów wejdzie, bo miejsc w Europie mamy już pięć. Znacznie więcej wskazuje jednak na większe przetasowanie na szczycie.

Z krótkoterminowej perspektywy postronnego obserwatora – super. Liga trzyma w napięciu, nic w niej nie jest pewne, nie ma łatwych meczów, wiele tematów do ostatniej kolejki może być niejasnych. Patrząc przez pryzmat budowania pozycji w rankingu UEFA, nie wygląda to już tak kolorowo. Istnieje duża szansa, że wkrótce mistrz Polski miałby gwarantowaną Ligę Europy, a zdobywca Pucharu Polski Ligę Konferencji. Poprzeczka trochę się podniesie, przyjdzie nam rywalizować z lepszymi, więc ktoś „sensacyjny” nie będzie zbyt dobrze rokował pod kątem gry w Europie.

Coś za coś

I absolutnie nie chodzi o to, że chcę rozdawać pucharowe bilety największym i najbogatszym. Zwracam tylko uwagę, że kij ma dwa końce i zamieszanie w czołówce może obniżyć nasze notowania na międzynarodowej arenie.

Praktyka potwierdza tę obawę. Kluby, które w poprzednich latach były tym „czwartym” lub kimś nowym w takim towarzystwie, przeważnie szybko odpadały i nie przynosiły chwały polskiej piłce. Piast, Pogoń, Śląsk, Lechia – lista jest długa. Jasne, realia się zmieniły. Kluby z dotychczasowego drugiego szeregu też potrafią już wiele wydać na transfery, ale niekoniecznie są to aż tak potężne kwoty, żeby zrekompensowały niedostatki na innych polach.

Wydaje się więc, że przy tak rozwijającej się klasie średniej wykrystalizowanie kilku klubów, dla których granie nawet do kwietnia na trzech frontach stanie się chlebem powszednim będzie największym wyzwaniem dla Ekstraklasy na najbliższe lata. Jeśli to się nie uda, znów wpadniemy w pucharowy bęben maszyny losującej i co roku zaczniemy wypluwać zestaw mocno różniący się od poprzedniego. Przy takiej niestałości o punktowanie w rankingu na poziomie ostatnich dwóch lat będzie niezwykle trudno.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Artykuł Czterech pucharowiczów jesienią to szok dla tabeli Ekstraklasy pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2025 topliga.pl