25.01.2026

5 wniosków o Legii Warszawa przed startem wiosny w Ekstraklasie

Gdy 5 stycznia rozpoczynał się pierwszy trening Legii Warszawa pod wodzą Marka Papszuna w głowie rodziło się mnóstwo pytań. Klub znajdował się w totalnej rozsypce, po tym, jak jesienią wygrał tylko jeden mecz z ostatnich dziesięciu i osiadł w strefie spadkowej Ekstraklasy. Tydzień przed startem ligi optymizmu w Legii jest nieco więcej, a były trener Rakowa Częstochowa zdążył już wprowadzić kilka swoich pomysłów. 

Zmian w kadrze zbyt wielkich nie było, więc kibice liczą na to, że z tego materiału uda się wycisnąć więcej. Podczas zgrupowania w Hiszpanii Legia przegrała tylko jeden sparing, a szansę gry dostali niemal wszyscy zawodnicy. Większa weryfikacja nastąpi oczywiście w meczach o stawkę, natomiast przedostatnie miejsce w tabeli oznacza, że nie ma czasu na zbytnią adaptację.

Wyniki muszą przyjść już od pierwszego spotkania z Koroną, a sposób, w jaki może funkcjonować Legia na boisku w najbliższych tygodniach przedstawiamy w pięciu punktach.

1. Zmiana formacji i szansa na stabilizację w defensywie

– Mam w głowie jakiś pomysł, ale muszę zobaczyć drużynę, wiedzieć – po rozmowach z osobami decyzyjnymi – na kogo będę mógł liczyć. Wtedy zdecyduję o systemie – mówił na powitalnym briefingu prasowym Marek Papszun. Błyskawicznie okazało się jednak, że preferowane przez niego ustawienie będzie podobne do tego, które przynosiło mu sukcesy w Rakowie Częstochowa. Legia zaczęła grać trójką obrońców i z tego względu trener żałował choćby, że nie udało się zatrzymać Marco Burcha, który w debiucie strzelił już gola w lidze szwajcarskiej dla Servette.

Na zgrupowanie do Hiszpanii Papszun zabrał natomiast 18-letniego Jana Leszczyńskiego, którego wypożyczenie do Pogoni Grodzisk Mazowiecki zostało wstrzymane. Młody defensor wyróżnił się jesienią w rezerwach i wystąpił w niemal każdym sparingu opuszczając jedynie ostatni mecz ze Spartą Praga.

Wyglądał obiecująco, ale wydaje się, że w oczach Papszuna jeszcze bardziej zyskał Radovan Pankov. Piłkarz, który jesienią leczył uraz i jego rola straciła na znaczeniu, powinien rozpocząć mecz z Koroną w wyjściowej jedenastce. Kibicom zaimponował szczerością, gdy po zremisowanym meczu z Lechem Poznań stwierdził: – To piłkarze są problemem. Od momentu, kiedy tutaj trafiłem, ile razy zmienialiśmy trenerów? Trzy. Jeden z nich jest teraz w Serie A…

Serb strzelił pierwszego gola dla Legii w nieoficjalnym debiucie Papszuna przeciwko Pogoni Grodzisk, ale przede wszystkim nadawał ton poczynaniom w obronie swoją walecznością oraz nieustępliwością. W rozmowie z klubowymi mediami dyrektor sportowy Michał Żewłakow wśród graczy, o których Legia zamierza walczyć w kontekście przedłużenia kontraktu nieprzypadkowo wymienił właśnie jego.

W większości meczów poza Pankovem dobrze wyglądał również Kamil Piątkowski czy Artur Jędrzejczyk, a rywale mieli trudności ze stwarzaniem sobie dogodnych okazji. Wiadomo, że to dopiero początek pracy Papszuna, ale widać było zalążek nieźle zorganizowanego systemu.

2. Kacper Tobiasz bliżej gry w bramce

Jedyny piłkarz, jakiego dotychczas udało się Legii zimą sprowadzić to bramkarz Otto Hindrich. Golkiper z CFR Cluj ma być swego rodzaju zabezpieczeniem na wypadek braku przedłużenia kontraktu przez Tobiasza. Na dziś jednak Polak ma jednak większe notowania u Papszuna i wiele wskazuje na to, że rozpocznie rundę między słupkami.

Zimą do klubu powrócił Maciej Kowal, który jako trener współpracował jeszcze z Tobiaszem w akademii Legii. Powrót znajomego szkoleniowca oraz pojawienie się rywalizacji może podziałać mobilizująco na 23-latka, którego forma pod koniec rundy również uległa pogorszeniu. Hindrich dysponuje niezłym refleksem oraz grą na linii, ale dostał już sygnał ostrzegawczy pod kątem gry nogami, gdyż popełnił błąd źle zagrywając piłkę przy golu Garanga Kuola dla Sparty Praga.

Otto Hindrich podczas meczu Legii z Sigmą

Otto Hindrich podczas swojego nieoficjalnego debiutu z Sigmą Ołomuniec

Rozegranie piłki od tyłu to ważny punkt programu u Papszuna, który chce również, aby intensywnie w tym aspekcie pracowali środkowi obrońcy. Najważniejsze dla bramkarza jest jednak odpowiednio bronić, a tylko jeden gol puszczony przez Tobiasza w pięciu meczach wystawia mu niezłe świadectwo. Sprowadzenie Hindricha sprawia, że oddech na plecach będzie wyczuwalny. Skoro jednak rok temu nie dał mu rady Vladan Kovacevic, to może i tym razem Tobiasz wyjdzie z tej rywalizacji obronną ręką.

Pozostaje jeszcze postać Gabriela Kobylaka, który jednak z kontuzją przedwcześnie opuścił zgrupowanie w Hiszpanii. W jego przypadku perspektywa walki wiosną o pozycję numer jeden jest więc zdecydowanie najbardziej zamglona.

3. Odstawiony Claude Goncalves, duża rywalizacja w środku pola

Juergen Elitim, Bartosz Kapustka, Damian Szymański, Rafał Augustyniak, Henrique Arreiol, Claude Goncalves – tak w tym momencie wygląda stan posiadania Legii Warszawa w środku pola. Sześciu piłkarzy rywalizuje o dwa miejsca, a do końca sezonu zostało do rozegrania już tylko 16 meczów. To sprawia, że w kadrze trzeba szukać uszczupleń, o czym przekonał się już choćby Noah Weisshaupt. Wypożyczenie Niemca z Freiburga zostało skrócone i dziś gra on już na chwałę Hannoveru 96.

Podobnie może niebawem wyglądać sytuacja Goncalvesa. Portugalczyk rozegrał zimą jedynie 27 minut i to zdecydowanie mniej niż jakikolwiek piłkarz Legii z pola, na czele z młodymi Leszczyńskim czy Samuelem Kovacikiem. Papszun nie ukrywa, że Goncalves dostał wolną rękę w poszukiwaniu klubu. Być może wpływ ma na to fakt, że w odróżnieniu od Szymańskiego czy Augustyniaka trudniej przekwalifikować go na pozycję środkowego obrońcy.

Po jesieni pełnej urazów Elitim ma otrzymać kredyt zaufania od Papszuna, podobnie sytuacja wygląda z Kapustką. Obydwu piłkarzom także kończą się kontrakty, więc mają coś do udowodnienia. Trener będzie od nich wymagał większej odwagi niż jesienią, choćby przy uderzeniach z dystansu, co obaj potrafią czynić. Ważny czas również przed młodym Arreiolem, który w meczu z Motorem Lublin pokazał nieprzeciętne możliwości, czy Damianem Szymańskim wciąż marzącym o powrocie do reprezentacji.

Statystyki zawodnika (sezon) dostarczony przez Superscore

 

4. Błysk Kacpra Urbańskiego i Jakuba Żewłakowa

Dwaj najskuteczniejsi piłkarze okresu przygotowawczego i tacy, którzy powinni zyskać na zmianie formacji. Zarówno Urbański, jak i Żewłakow dobrze czują się w półprzestrzeniach między środkiem pola a boczną strefą. Nie potrzebują zbyt dużo miejsca, aby stworzyć przewagę, czy to poprzez prowadzenie piłki, czy dokładne zagrania do kolegów.

Podczas sparingów obaj popisywali się odwagą, której często brakowało u piłkarzy Legii jesienią. Oczywiście, o wiele trudniej będzie to przekuć już na mecze o stawkę, ale zwłaszcza wobec Urbańskiego oczekiwania nadal są spore. To przecież gracz, w którego powrót do Ekstraklasy latem mało kto wierzył, a tymczasem wtopił się w legijną szarzyznę i w Ekstraklasie zaliczył tylko jedną asystę. Telefon od dyrektora kadry Adriana Mierzejewskiego przestał więc dzwonić, lecz teraz znów 21-latek znajdzie się pod baczną obserwacją.

Urbański raczej nie musi się martwić o miejsce w wyjściowym składzie, natomiast inaczej wygląda sytuacja w przypadku Żewłakowa. 19-latek dopiero w ostatnim meczu rundy przeciwko Lincoln Red Imps zadebiutował w podstawowej jedenastce. Jesienią przedstawiał się więc nieco szerszemu gronu publiczności i zbierał poważniejsze szlify. W ostatnim dniu sparingowym zdobył bramkę ładnym strzałem zza pola karnego przeciwko Sparcie i dał do myślenia Markowi Papszunowi. – Uważam, że wszyscy muszą być gotowi – nie ma pierwszej i drugiej jedenastki, bo z dnia na dzień wszystko może się zmienić – te słowa szkoleniowca muszą być nadzieją dla wychowanka Legii.

Żewłakow nawet jeśli nie wyjdzie przeciwko Koronie od początku, to na pewno będzie naciskał na pozycję Wahana Biczachczjana, który na dziś wydaje się być bliżej gry. Nieźle w okresie przygotowawczym prezentował się również Ermal Krasniqi, który pokazał się choćby przeciwko dawnym kolegom ze Sparty strzelając gola po szybkim rajdzie środkiem boiska.

Ofensywna gra w Legii to obowiązek, a fani na pewno nie zaakceptują żmudnego rozgrywania wszerz boiska znanego z czasów Edwarda Iordanescu. To było widoczne choćby w sparingu z Polissią Żytomierz (0:0), gdzie mimo gry niemal cały mecz w przewadze po czerwonej kartce dla bramkarza rywali, Legia nie była w stanie strzelić gola. Dobre wykorzystanie miejsc przed polem karnym to więc duże pole do popisu dla Papszuna i jego piłkarzy.

5. Napastnicy wciąż bez formy

– Chciałbym, aby w kontekście transferów dołączył do nas jeszcze jeden napastnik. Obecna konfiguracja zamyka nam możliwość gry dwójką z przodu, bo wystawiając ich w pierwszym składzie, nie mamy pola manewru z ławki – mówił po pierwszych dniach przygotowań Marek Papszun, a dziś na kilka dni przed inauguracją rundy nic w tej kwestii się nie zmieniło. Legia nadal poszukuje napastnika i musi polegać na Milecie Rajoviciu oraz Antonio Colaku.

– Jeżeli napastnicy nie wykazują się wystarczającą skutecznością, to takie zastrzeżenia są naturalne. Uważam jednak, że najpierw musimy poprawić grę całego zespołu, żeby tych sytuacji bramkowych było więcej. Dopiero wtedy będzie można uczciwie rozliczać napastników – to również słowa Papszuna z 9 stycznia. Dorobek krytykowanej po rundzie jesiennej dwójki w meczach kontrolnych wyniósł tylko jednego gola, którego Colak strzelił przeciwko Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Okrągłe zero znalazło się natomiast po stronie Rajovicia, który mimo wszystko wydaje się i tak mieć nieco więcej zaufania trenera. W okresie przygotowawczym dał się jednak głównie zapamiętać z tego, że gdy przeciwko Polissii w dogodnej okazji odskoczyła mu piłka, to ze wściekłości rozerwał koszulkę.

Mileta Rajovic podczas sparingu z Polissią

Koszulka Rajovicia odczuła jego kolejną zmarnowaną sytuację

Legia była w tym okienku zainteresowana Franko Kovaceviciem czy Miguelem de la Fuente, ale obaj wybrali jednak inne kierunki. Pierwszy z nich zamienił Celje na Ferencvaros, a drugi Leganes na Almerię. Aby udało się jednak sprowadzić napastnika, najpierw trzeba będzie raczej się kogoś pozbyć, tak jak na przykład Goncalvesa. Bardziej budżetowym rozwiązaniem mogłoby być sprowadzenie Rafała Adamskiego z powiązanej z Legią Pogoni Grodzisk, ale też nie wiadomo, czy do niego dojdzie.

Wyczekiwany jest również powrót do zdrowia Jeana-Pierre’a Nsame, który podczas zgrupowania pracował jednak indywidualnie i najwcześniej ma pojawić się na boisku w drugiej połowie rundy. Można powiedzieć, że grający jeszcze niedawno przy Łazienkowskiej Marc Gual czy Ilja Szkurin byli momentami mocno irytujący, ale dzisiejszy duet napastników to chyba nawet dwie półki niżej.

Właśnie ich postawa stanowi zdecydowanie największe zmartwienie Legii przed rundą wiosenną. Pozostaje również kwestia wahadłowych i tego, jak w nowym systemie odnajdzie się Ruben Vinagre, który doznał kontuzji w pierwszym sparingu na zgrupowaniu z Puskas Academy. Nie miał więc zbyt wiele czasu, aby zaadaptować się do pomysłów Papszuna wymagających od graczy na tej pozycji biegania na sporej intensywności. Nie nastąpiła również poprawa formy Kacpra Chodyny, który w tym momencie znajduje się daleko od wyjściowej jedenastki.

Ci zawodnicy, którzy jednak są przy Łazienkowskiej dają nadzieję na to, że Legii uda się szybko wyjść ze strefy spadkowej. I jak to przykro dla kibiców z Warszawy nie brzmi, taki musi być pierwszy cel Marka Papszuna.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Artykuł 5 wniosków o Legii Warszawa przed startem wiosny w Ekstraklasie pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl