TOPLIGA

Pierwszy SuperFinał dla Poznania

3/07/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W minioną niedzielę w Poznaniu, Kozły wywalczyły historyczny, bo pierwszy SuperFinał dla swojego klubu, zwyciężając nad ekipą Monarchs Ząbki. 21 lipca na stadionie Zawiszy Bydgoszcz zmierzą się z Warsaw Eagles o pierwsze oficjalne Mistrzostwo Polski pod egidą Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Podobnie jak dzień wcześniej w Warszawie, tak i w pod poznańskich Kamionkach, spotkanie rozpoczęło się od dramatycznego błędu drużyny przyjezdnej. Jeden z zawodników Monarchs na raty łapał piłkę po kickoffie, co pozwoliło gospodarzom na szybkie jego zatrzymanie przed strefą punktową. Mocne otwarcie linii defensywnej Kozłów pozwoliło na wymuszenie błędu Jarena Williamsa, który będąc powalanym w polu przyłożeń, wypuścił piłkę z rąk, którą nakrył Dawid Gajewski i już w drugiej akcji meczu, poznanianie mogli cieszyć się z przyłożenia.

Niestety, dla defensywnego liniowego z Wielkopolski, ta radość została dość szybko stłumiona, kiedy to kilka zagrywek później został wyrzucony przez sędziów z boiska i tym samym jego występ w XIII SuperFinale leży w rękach Komisji Dyscyplinarnej.Po jego zejściu gospodarze utracili „momentum”, które sobie wypracowali. Goście poprowadzili bardzo konsekwentną i pewną serię ofensywną, której motorem napędowym były podania rozgrywającego wzdłuż boiska i pomiędzy pierwszą a drugą linię obrony oraz biegi Witolda Szpotańskiego. Ostatecznie doszli do 10 jarda przed polem punktowym, skąd Williams popisał się kolejnym dokładnym podaniem do odkrytego Dawida Chmielewskiego, który zdobył przyłożenie, a skuteczne podwyższenie Aleksandra Powara pozwoliło na doprowadzenie do remisu. Przed spotkaniem wiele mówiło się o Charlesie McCrea, który miał być osobą decydującą o jakości przeprowadzanych serii ofensywnych, podobnie jak miało to miejsce w Ząbkach. Dlatego też za centrem, Jakubem Błaszczykiem, zobaczyliśmy Gunthera Krotscha, który miał zapewnić pewną i silną rękę w zaskakujących podaniach zza linii ofensywnej, podczas gdy Amerykanin miał być jego ostoją, obarczoną największą odpowiedzialnością. Tymczasem, założenie to zostało brutalnie zweryfikowane w kilku akcjach, kiedy to rozgrywający albo egzekwował niecelne podania albo był powalany przez obrońców, a biegacz nie potrafił przedrzeć się przez świetnie przygotowaną linię defensywną. Olaf Werner rewelacyjnie odrobił lekcję z drugiego spotkania i spowodował, że 34-letni import został całkowicie zneutralizowany. W całym meczu, na palcach jednej ręki można policzyć akcje liczące sobie więcej niż 10 jardów, a trzykrotnie schodził z boiska będąc poobijanym przez obrońców. Tym samym, Filip Kłoskowski został zmuszony do poszukiwania nowych rozwiązań, wedle których McCrea nie był pierwszoplanową postacią. Jednak nie tylko z tym problemem, szkoleniowcy z Poznania, musieli się mierzyć. Linia ofensywna nie była w stanie przeciwstawić się defensywie, przez co Patryk Barczak (który wszedł w miejsce Krotscha jeszcze w pierwszej połowie pierwszej kwarty) nie miał komfortu przy akcjach podaniowych, a i też biegacze miejsca do zdobycia pozytywnych jardów. Skrzydłowi nie łapali piłek, a wszystkie formacje zbierały kara za karą. Po pierwszej połowie ekipa ze stolicy Wielkopolski miała na swoim koncie ponad 100 jardów oddanych na rzecz przeciwnika.

Monarchowie nie potrafili jednak tego wykorzystać. Choć Williams był najbarwniejszą postacią ofensywy, starając się uciekać spod presji i za wszelką cenę uszczknąć coś rywalom, to równie często gubił piłki lub egzekwował niecelne podania. Aleksander Jacek przez wszystkie cztery kwarty był praktycznie niewidoczny i tylko Dawid Chmielewski oraz Witold Szpotański okazywali się pewnym oparciem przeprowadzanych serii w ataku. To wszystko spowodowało, że po pierwszej, bezbarwnej części na tablicy wyników widniał zasłużony remis 7:7.

Drugą część rywalizacji, gospodarze otworzyli równie efektownie co pierwszą, lecz tym razem w innych okolicznościach. W zaledwie drugiej akcji serii ofensywnej, Barczak posłał dalekie podanie za plecy ostatnich obrońców do Mateusza Patalasa, który w pełnym biegu złapał futbolówkę i nie dał się już złapać, dzięki czemu jego drużyna z powrotem objęła prowadzenie (którego nie oddała już do ostatniego gwizdka sędziego). To właśnie gra podaniowa pozwoliła ekipie Damiana Łuca przejąć kontrolę nad meczem, jak również jeszcze lepsza postawa w obronie. W trzeciej kwarcie przebudził się Szymon Barczak, który zaczął powalać rywali tak, jak nas do tego przyzwyczaił. Łukasz Lau podtrzymywał formę z pierwszej części i każda akcja kierowana w jego stronę nie miała ujścia. Linia defensywna wywierała stałą presję na linii wznowienia, dzięki czemu Williams nadal miał problemy z egzekwowaniem swoich podań. Każda seria w trzeciej kwarcie zatrzymywana była już w czterech próbach, za co odwdzięczała się formacja ataku. Charles McCrea przypomniał o sobie w jednym biegu, w którym przebiegł około 60 jardów. Niestety, wysiłek ten został zmarnowany w kolejnych czterech próbach na sześć jardów przed polem punktowym. Jednak, co się odwlecze to nie uciecze i chwilę później, fenomenalna seria w wykonaniu Bartosza Wocha zakończona została jego 7-jardową akcją biegową. I z wynikiem 21:7 zakończono trzecią kwartę.

Przyjezdni mieli jeszcze okazję na to, aby powrócić do spotkania, kiedy to na początku ostatniej kwarty znaleźli się na 10 jardów przed polem punktowym. Niestety, ostatnie niecelne podanie do Dawida Chmielewskiego spowodowało stratę posiadania, a już kilka minut później Kozły znalazły się na jard przed przyłożeniem i mocnym biegiem przez środek, McCrea zanotował swoje piąte przyłożenie w sezonie. Szanse na jakikolwiek powrót Monarchów rozwiał Michał Kwinta, który przechwycił futbolówkę rzuconą przez Williamsa, co po raz kolejny wykorzystał Barczak celnie podając do Patalasa, zdobywając kolejne sześć punktów. Rozgrywający z Ząbek zdobył jeszcze jedno przyłożenie na mniej niż 2 minuty przed końcem meczu, lecz tylko na otarcie łez dla wiernych kibiców swojego klubu, którzy przyjechali wspierać swoją drużynę.

- Monarchs w pierwszej połowie zagrali dobry mecz, postawili twarde warunki. U nas za to było widać miesięczna przerwę i braki w dyscyplinie, czego skutkiem było dużo kar. Rywale popełnili sporo błędów indywidualnych: upuszczone podania, nietrafione tackle, to kosztowało ich wiele jardów. W przerwie poprawiliśmy schemat blokowania na linii ofensywnej, postawiliśmy na grę rzutową, co przyniosło pożądane skutki. - mówi Filip Kłoskowski, koordynator ataku Kozłów Poznań.

- Popełniliśmy wiele błędów, co spowodowało, że przegapiliśmy wiele okazji. Nie graliśmy gorzej od Kozłów, ale nie kreowaliśmy akcji, kiedy były ku temu możliwości. W drugiej połowie do głosu doszła krótka ławka rezerwowych i kontuzje, które spowodowały brak kilku kluczowych zawodników w składzie. Cieszę się, że walczyliśmy do ostatniego gwizdka. Przygotowywaliśmy się do półfinału w mocno okrojonym zespole, co było dla nas sporym utrudnieniem.Mimo to, byłem dumny z tego, jak zaprezentowali się moi zawodnicy. Po prostu popełniliśmy błędy przeciwko zespołowi, który zaprezentował się bardzo dobrzei – w przeciwieństwie do nas – wykorzystywał okazje. - podsumowuje Phillip Dillon, trener główny Monarchs Ząbki. - To był rok pełen wzlotów i upadków. Nigdy nie jest łatwo złożyć w całość nowy zespół, w tak krótkim okresie czasu, chociaż uważam, że mogliśmy być lepsi. To było wspaniałe doświadczenie dla nas trenerów, jak i wszystkich zawodników. I oczywiście, półfinał w pierwszym sezonie, to dla nas ważne osiągnięcie.- dodaje.

Kozły Poznań – Monarchs Ząbki 35:15 (7:7; 0:0; 14:0; 14:8)

I kwarta
7:0 – przyłożenie Dawida Gajewskiego po nakryciu piłki w strefie punktowej (podwyższenie Wojciech Szymański)
7:7 – przyłożenie Dawida Chmielewskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Jarena Williamsa (podwyższenie Aleksander Powar)

III kwarta
14:7 – przyłożenie Mateusza Patalasa po 80-jardowej akcji po podaniu Patryka Barczaka (podwyższenie Wojciech Szymański)
21:7 – przyłożenie Bartosza Wocha po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Wojciech Szymański)

IV kwarta
28:7 – przyłożenie Charlesa McCrea po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Wojciech Szymański)
35:7 – przyłożenie Mateusza Patalasa po 10-jardowej akcji po podaniu Patryka Barczaka (podwyższenie Wojciech Szymański)
35:15 – przyłożenie Jarena Williamsa po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Adrian Sawicki po akcji po podaniu Jarena Wiliamsa)

MVP meczu: Patryk Barczak (Kozły Poznań)

Widzów na meczu: 200

Aktualności

Bój o mistrzostwo Polski!

2018-07-20
XIII SuperFinał: Warsaw Eagles - Kozły Poznań