TOPLIGA

Nowy układ sił w grupie południowej

14/05/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W minioną niedzielę, na Stadionie Polonii Łaziska w Łaziskach Górnych, Zagłębie Steelers Interpromex odniosło swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, wygrywając przeciwko miejscowym Hammers 26:0. Tym samym awansowali na drugą pozycję Grupy Południowej, kosztem swojego przeciwnika.

W momencie pierwszego meczu pomiędzy Młotami a Hutnikami, obie drużyny były dopiero w fazie sprawdzania rozwiązań wprowadzonych w trakcie sezonu przygotowawczego. Wynikiem tego była niemoc formacji ofensywnych w kreowaniu przewagi nad przeciwnikiem oraz solidna postawa defensyw. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili Hammers (8:0), lecz po akcji w formacji specjalnej, kiedy to Konrad Kondraciuk popisał się biegiem przez całą długość boiska podczas akcji powrotnej, a kolejne punkty otrzymali za darmo po błędzie kopacza. Tym razem miało być inaczej. Gospodarze po zawstydzającej porażce z Mustangami pragnęli powrócić na właściwą ścieżkę przed własną publicznością, a przede wszystkim obronić pozycję wicelidera w grupie. Jednak podobne zamiary mieli Steelers, którzy do Łazisk Górnych przyjechali podbudowani wygraną z Tygrysami z odzyskaną tożsamością i pewnością siebie.

W przypadku Hutników ta teza znalazła swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Już pierwsza seria ofensywna gospodarzy została zatrzymana w czterech próbach, choć Ci starali się ich zaskoczyć fałszując wykonanie puntu, podczas gdy kopacz pobiegł z piłką po pierwszą próbę. Niestety, został zatrzymany już po trzech jardach swojej próby, dzięki czemu goście odzyskali piłkę już przed 30 jardem przed polem punktowym. Zasadniczym pytaniem w przypadku obu zespołów było pytanie o formę ich rozgrywających. W zespole Zagłębia zwycięstwo meczu z Tigers dało eksperymentalne rotowanie Macieja Ziętka z Kamilem Ziębą. W niedzielę w pierwszym składzie zobaczyliśmy Kamila Ziębę (Maciej Ziętek zmaga się z kontuzją kostki, choć wspomógł drużynę w kilku akcjach na pozycji tight enda oraz skrzydłowego). Już po pierwszej piłce można było powiedzieć, że była to dobra decyzja. 21-latek skutecznie podał do odkrytego Przemysława Kapcia i już „na powitanie” przyjezdni przesunęli znacznik w „czerwoną strefę”. Kolejny, mocny, niestrudzony bieg Marcina Bratuszewskiego przesunął futbolówkę pod samą linię punktową, dzięki czemu wystarczyło tylko by Kamil Zięba zanurkował za plecami centra i Steelers mogli cieszyć się z pierwszego przyłożenia.

Każdy zawodnik po tym meczu może czuć się zwycięzcą, bo w dużym stopniu wykonał pracę, którą miał przydzieloną. Widać rosnącą w nich świadomość, dzięki czemu coraz lepiej realizują założenia taktyczne. Do poprawy mamy jeszcze czytanie gry po obu stronach formacji i tradycyjnie egzekucję playbooka. Mimo jednoznacznej wygranej, pojawiło się ponownie sporo błędów w tym aspekcie, ale znacznie mniej niż we wcześniejszych meczach, co cieszy, bo idziemy w dobrym kierunku.
Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex

 

Mało kto spodziewał się tak szybkiej zdobyczy punktowej, co więcej tak efektywnych akcji ze strony gości, którzy po dwóch pierwszych meczach nie zdobyli choćby punktu! Tymczasem Maciej Szczerba utwierdził wszystkich w przekonaniu, że odnalazł sposób na odblokowanie swojej formacji. Koordynator ofensywy ekipy z Będzina odnalazł i wykorzystał niemal wszystkie słabe punkty obrony Młotów, co poskutkowało regularnymi, produktywnymi seriami. Biegi Bratuszewskiego nie były już dominującymi rozwiązaniami w systemie, a znacznie lepiej sprawdzały się akcje podaniowe lub biegi samego rozgrywającego, który potrafił odnaleźć odpowiedni moment na takowe szarże. Defensywa gospodarzy na tle swojego przeciwnika wyglądała nie tylko na zagubioną, ale wolniejszą, słabszą fizycznie. Szczególnie wykorzystywane były boczne strefy boiska, których Hammers nie potrafili zawęzić zmuszając rywala do sprowadzenia akcji w środek boiska, co znacznie utrudniłoby ich grę (szczególnie, że przeciwko biegom przez środek linia defensywna spisywała się wyśmienicie). To wszystko sprawiło, że już od początku trwania spotkania goście czuli swoją przewagę i pewnie wykonywali plan swojego sztabu trenerskiego. W drugiej kwarcie Zięba zdecydował się nawet na fałszywą zagrywkę przy próbie wykonywania field-goala w czwartej próbie i to z powodzeniem. Wówczas skutecznie przerzucił futbolówkę do P. Kapci – który niewątpliwie był jednym z najpewniejszych punktów przy odbiorze futbolówek – co nie tylko dało pierwszą próbę, ale przyczyniło się do drugiego przyłożenia znów autorstwa Zięby. Ten zdobył ich aż trzy – choć nie był to popis jednego zawodnika, ale sukcesywna i regularna gra całej drużyny – a czwarty należał do Piotra Żero, który zadedykował akcję swojemu synowi, który urodził się w zeszłym tygodniu.

Ponadto, Hutnicy równie dobrze spisywali się w defensywie. Marcel Kramarczyk oraz Miłosz Lewandowski do teraz mogą żałować tych dwóch akcji, w których mieli już piłkę na rękach, ale zabrakło odpowiedniego ułożenia rąk i palców. Pierwsza linia obrony przez całą pierwszą połowę wywierała presję na rozgrywającym oraz skutecznie neutralizowała prawie wszystkie próby biegów Daniela Kulawiaka, Konrada Kondraciuka czy Rasheeda Nelsona. Na palcach jednej ręki można wyliczyć, kiedy oddali pierwszą próbę po akcjach tych zawodników. Pierwsze skrzypce grali niezawodni Karol Malik (ten od pierwszej akcji grał tylko z jedną sprawną ręką - gdyż skręcił dość poważnie nadgarstek w lewej dłoni - co jest imponujące zważając na to jak wielką presję wywierał na linii) oraz Mateusz Sobala, którzy bez większych problemów górowali nad swoimi oponentami robiąc miejsce dla swoich linebackerów. To umożliwiało Benowi Cunninghamowi zaliczyć kolejny świetny występ, a strefę krytą przez Kramarczyka można by przyrównać do słynnej, metaforycznej „Revis Island”.

O grze gospodarzy niestety nie można powiedzieć nic dobrego. Choć spotkanie nie zaczęli najgorzej, bowiem po straconym przyłożeniu udało im się przedostać do pola punktowego po dobrym biegu Sebastiana Botora, lecz ostatecznie został niezaliczony przez nielegalne trzymanie obrońcy Karola Szczepka w trakcie akcji. Po tym, i w konsekwencji straconym posiadaniu, Młoty stały się bezproduktywne. Wszystkie biegi przeprowadzane przez Rasheeda Nelsona, Sebastiana Botora czy Konrada Kondraciuka były zatrzymywane przed linią wznowienia akcji lub tuż za nią. Z pewnością brakowało Dominika Niedzieli, który zszedł już po swojej pierwszej serii, w której nabawił się kontuzji kostki (choć wrócił w drugiej połowie, starając się uratować sytuacje widząc niemoc swojego zmiennika) oraz Daniela Kulawiaka, który nie pojawił się w awizowanym składzie przez problem rwy kulszowej. Linia ofensywna całkowicie nie radziła sobie z kryciem linii defensywnej, przez co rozgrywający musieli podejmować decyzje w ułamkach sekund. Jedyne akcje, które dawały pozytywną zdobycz jardową, to tzw. „screen pass” w środkową strefę boiska do Nelsona, lecz to było zdecydowanie za mało, aby przechodzić regularnie przez całą długość boiska

Zaskakująco źle wyglądała też postawa formacji obronnej. Do tej pory była najmocniejszym ogniwem zespołu, a na tle Hutników wyglądali jakby utracili część swoich umiejętności. Trzecia linia obrony praktycznie nie istniała, podobnie jak korpus linebackerów, których obecności nie dało się wyczuć. Często spóźnieni, źle ustawieni, wolni i całkowicie nie potrafiący przewidywać zagrywek rywala. Jedynymi, którzy spełniali swoje zadanie, to zawodnicy z linii defensywnej, a więc niezawodni Radosław Baron, Piotr Maciejewski, Paweł Popiel.

Porażka Hammers boli podwójnie zważając na utratę pozycji wicelidera – która daje przepustkę do fazy playoffs – na rzecz Hutników, którzy odrobili stratę z pierwszego meczu. Na tym etapie, Młoty musiałyby wygrać wszystkie swoje spotkania i liczyć na potknięcie będzinian. Czy będą w stanie jeszcze się podnieść? Aktualnie ciężko doszukiwać się pozytywnych przesłanek, podczas gdy Zagłębie wstają na nogi po złym początku i mają swój los w swoich rękach.

- Każdy zawodnik po tym meczu może czuć się zwycięzcą, bo w dużym stopniu wykonał pracę, którą miał przydzieloną. Widać rosnącą w nich świadomość, dzięki czemu coraz lepiej realizują założenia taktyczne. Posiadamy naprawdę mocny trzon drużyny i wokół niego reszta zawodników ma szansę rozwijać swoje umiejętności. Również dzięki temu nasz koordynator ofensywny może wprowadzać nowe zagrywki, jak np. „trick plays”, których mamy jeszcze całkiem spory zasób w zanadrzu, bo Hammers nie wymagali ujawnienia wszystkich. Do poprawy mamy jeszcze czytanie gry po obu stronach formacji i tradycyjnie egzekucję playbooka. Mimo jednoznacznej wygranej, pojawiło się ponownie sporo błędów w tym aspekcie, ale znacznie mniej niż we wcześniejszych meczach, co cieszy, bo idziemy w dobrym kierunku. - podsumowuje Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex.

- Po meczu z Mustangs myślałem, że gorzej zagrać już nie możemy, a jednak to właśnie spotkanie ze Steelers muszę uznać za najsłabsze w naszym całym sezonie. Rywale czytali niemal każdą naszą akcję, ale trzeba też przyznać, że nie postawiliśmy im najwyższej poprzeczki. Byliśmy absolutnie bezproduktywni w ofensywie, a w defensywie dobrze spisała się tylko linia, która starała się wywierać presję i zacieśniała środek. Za to nasza druga oraz trzecia linia obrony całkowicie się nie popisała. Na pewno była to dla nas ciężka do strawienia lekcja, którą musimy odrobić i walczyć do samego końca o jak najlepszy wynik na koniec sezonu. - mówi Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

Hammers Łaziska Górne – Zagłębie Steelers Interpromex 0:26 (0:7; 0:6; 0:6; 0:7)

I kwarta
0:7 – przyłożenie Kamila Zięby po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Michała Kota)

II kwarta
0:13 – przyłożenie Kamila Zięby po 3-jardowej akcji biegowej

III kwarta
0:19 – przyłożenie Piotra Żero po 5-jardowej akcji po podaniu Kamila Zięby

IV kwarta
0:26 – przyłożenie Kamila Zięby po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Michała Kota)

MVP meczu: Kamil Zięba (Zagłębie Steelers Interpromex)

Widzów na meczu: 300

Aktualności

Bój o mistrzostwo Polski!

2018-07-20
XIII SuperFinał: Warsaw Eagles - Kozły Poznań