TOPLIGA

Mustangi wciąż nieposkromione

16/04/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W rozegranym w niedzielę 15 kwietnia, meczu trzeciej kolejki Topligi, Mustangs Płock wygrali swoje drugie z rzędu spotkaniem, tym razem przeciwko Zagłębie Steelers Interpromex 34:0. Równocześnie umocnili się na pierwszym miejscu grupy południowej, mając dwa punkty przewagi nad drugimi Hammers Łaziska Górne.

Gospodarze do swojego pierwszego domowego spotkania przystępowali w roli faworytów, po imponującym zwycięstwie nad Kraków Tigers (32:0). W starciu z Tygrysami Mustangi pokazały, że dysponują niebagatelną siłą ofensywną, której głównym ogniwem jest świeżo sprowadzony Willie Sheird. Nie tylko idealnie wpasował się w filozofię mocnego, fizycznego futbolu, ale znacznie usprawnił to, co do tej pory nie było domeną płocczan – atak podaniowy. Nadało to więcej możliwości w ich wachlarzu taktycznym i jak na razie daje to wymierne efekty. Natomiast goście przyjechali na to starcie z misją zaprezentowania skuteczniejszej gry, aniżeli miało to miejsce w pojedynku z Młotami. Pomimo zdobywania pierwszych prób i dobrej dyspozycji Macieja Bratuszewskiego, nie potrafili zaskoczyć rywala w najważniejszych momentach, co przełożyło się na brak zdobyczy punktowej, a co za tym idzie porażkę.

Niestety, pierwsza połowa nie zwiastowała niczego dobrego dla gości. Już pierwsza ich seria zakończyła się w czterech próbach, dzięki solidnej i zdyscyplinowanej grze obronnej gospodarzy. O tym nie można powiedzieć o Hutnikach, którzy dali się dość szybko zaskoczyć Cezarowi Tarkowskiemu. Świetne bloki ze strony ofensywnych liniowych pozwoliły mu na imponujący, bo 45-jardowy bieg prosto w pole punktowe. Co więcej, zanim przeciwnicy zdążyli ochłonąć i przeanalizować co się stało, Igor Gierski wykorzystał momentum nadane przez jego biegacza i równie skutecznie podwyższył prowadzenie kolejnym biegiem przy podwyższeniu, inkasując dwa punkty. Zauważalne było, iż płocczanie dokładnie wiedzą co mają robić i mają swojego przeciwnika rozpracowanego na czynniki pierwsze. Pewni własnych umiejętności i ułożonego planu taktycznego konsekwentnie realizowali swój plan. Z kolei Steelers nadal poszukiwali skutecznej recepty na przetrzebienie szyków obronnych zastawionych przez rywala.

 

Egzekucja taktycznych założeń przedmeczowych i skupienie przez całe spotkanie to wciąż nasza bolączka. [...] Doznaliśmy kilku drobnych urazów i dwa poważniejsze, ale liczymy, że uda się wszystkich wyleczyć do kolejnego spotkania. Mamy na to dwa tygodnie, jak również wyeliminowanie błędów, za które do tej pory, bezwzględnie, karze nas każdy przeciwnik.
Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex

 

Kluczem do skutecznego kontynuowania swoich prób w ataku, okazała się gra podaniowa kierowana przez amerykanina, Williego Sheirda. Cornerback’s drużyny przyjezdnych mieli notoryczne problemy z prawidłowym kryciem i nadążaniem za swoimi skrzydłowymi, co bez skrupułów było wykorzystywane i gospodarze dynamicznie przesuwali futbolówkę wzdłuż boiska. Dzięki temu, jeszcze w pierwszej kwarcie udało się zapunktować po 25-jardowym podaniu w kierunku Daniela Bałdygi, który nie miał najmniejszych problemów z jego złapaniem. Goście długo nie potrafili zapobiec podobnym zagraniom, przez co i w drugiej kwarcie Sheird kontynuował swoje wyśmienite zawody. Oczywiście, nadal dawał okazje swoim biegaczom starając się odetchnąć, choć akurat w tym elemencie dobrze spisywała się linia defensywna gości, która nie pozwalała na większe zdobycze. Drobne błędy w komunikacji przed wznowieniem akcji przełożyły się również na kilka żółtych flag, lecz nie na tyle, aby wybić z rytmu całą formację. Sheird jeszcze dwukrotnie skarcił trzecią linię obrony Hutników. Najpierw z pomocą Daniela Przyborowskiego, który pomknął na odległość 70 jardów, później Kacpra Bogdańskiego po 15-jardowej akcji. Nie mniej, płocczanie nie ustrzegli się błędów, które mogły być wynikiem zbyt dużej pewności siebie. Pod koniec pierwszej połowy Marcel Kramarczyk zdołał przechwycić podanie amerykanina we własnym polu punktowym (po którym został zatrzymany po 3 jardach biegu).

Druga połowa była już znacznie bardziej wyrównana, poniekąd przez większą rotację w składzie Mustangów. Trzecia kwarta to popis obu formacji defensywnych. Defensive tackle gości Karol Malik, o mało, a cieszyłby się z safety – niestety, ostatecznie cofnięte przez sędziów. Zmiany przeprowadzone przez sztab szkoleniowy pozwoliły na rozpracowanie linii ofensywnej ekipy z Płocka, co przełożyło się również na trzy sacki w wykonaniu Mateusza Sobali, Karola Malika oraz Michała Kota. Gdyby nie siła oraz szybkość Amerykanina, to przyjezdni zanotowali by, przynajmniej, dwukrotnie większą ich ilość, lecz ten skutecznie wymykał im się z rąk. Zwiększona presja spowodowała brak zdobyczy punktowej Mustangs.

Niestety, formacja ataku nie potrafiła tego wykorzystać. Nadal borykała się ze świetnie dysponowaną obroną ekipy Pawła Kęsego, która nie odpuszczała ani na krok, choć nie została też niczym specjalnym zaskoczona. Robert Sobota (biegacz) zanotował fumble, a rozgrywający, Maciej Ziętek, przechwyt prosto w ręce Norberta Łątki. Nie mówiąc o kolejnych sackach, które również miały miejsce dość systematycznie. W ostatniej kwarcie wynik ustalił Mateusz Dobies - po raz kolejny po akcji podaniowej – na spółkę z Kacprem Bogdańskim, który podwyższył o dwa kolejne oczka.

- Egzekucja taktycznych założeń przedmeczowych i skupienie przez całe spotkanie to wciąż nasza bolączka. Jestem zadowolony z postawy naszej linii defensywnej w drugiej połowie meczu, po drobnych korektach taktycznych wywierali presje na rozgrywającym i zupełnie pozbawili Mustangi gry biegowej. Niestety, nie mogę być zadowolony z gry trzeciej linii. Cały nasz korpus defensive backs to debiutanci lub pierwszoroczniacy, więc mają prawo do błędów, ale nie tak podstawowych. Co do gry linii ofensywnej i skrzydłowych, również nie możemy zaliczyć do naszych dobrych stron w tym meczu. Maciej Ziętek i biegacze walczyli o życie w każdej akcji. Nie mniej, do pozytywnych aspektów na pewno można zaliczyć grę naszego Marcina Bratuszewskiego, który był jedynym jasnym punktem naszej ofensywy w tym meczu. - podsumowuje Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębia Steelers Interpromex. - Doznaliśmy kilku drobnych urazów i dwa poważniejsze, ale liczymy, że uda się wszystkich wyleczyć do kolejnego spotkania. Mamy na to dwa tygodnie, jak również wyeliminowanie błędów, za które do tej pory, bezwzględnie, karze nas każdy przeciwnik. - dodaje.

- Nasi zawodnicy wykonali minimum planu taktycznego. Po dokładnej analizie wideo z poprzedniego meczu Steelers, opracowaliśmy parę nowych zagrywek, które pomogły nam bez większych problemów ich pokonać. Na nasze szczęście przeciwnicy nie wprowadzili niczego innowacyjnego co poskutkowało brakiem straconych punktów. Jestem bardzo zadowolony z tego jak sprawuje się nasza formacja ofensywna w tym sezonie, a jest to zasługa naszego zagranicznego zawodnika Williego Sheirda. Nie można też zapomnieć o defensywie która jest prowadzona przez Pawła Kęsego i na ten moment nie ma w niej słabych punktów, choć nie wykluczam, że ukażą się one w następnych spotkaniach. - mówi z zadowoleniem Damian Żurawski, menadżer zespołu Mustangs Płock.

Mustangs Płock – Zagłębie Steelers Interpromex 34:0 (14:0; 12:0; 0:0; 8:0)

I kwarta

8:0 - przyłożenie Cezarego Tarkowskiego po 45-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za 2-PT Igora Gierskiego)
14:0 - przyłożenie Daniela Bałdygi po 25-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda

II kwarta
20:0 - przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 70-jardowej akcji podaniu Williego Sheirda
26:0 - przyłożenie Kacpra Bogdańskiego po 15-jardowej akcji podaniu Williego Sheirda

IV kwarta
34:0 – przyłożenie Mateusza Dobiesa po 25-jardowej akcji po podaniu Williego Sheirda (podwyższenie za 2-PT Kacpra Bogdańskiego)

Mecz obejrzało 100 widzów.

MVP meczu: Mateusz Ignasiak (linebacker Mustangs Płock)