Ależ zwrot akcji – Lechia jednak utrzymała się w Ekstraklasie! Kto tak zarządził? Lozanna, PKOI, UEFA, FIFA, PZPN, rada osiedla Międzyodrze Wyspa Pucka? Nie, nie, po prostu sama Lechia. Może więc dojść do niesamowitej sytuacji – ekstraklasowy zespół będzie zbierał punkty na mistrzostwo Polski ze Stalą Rzeszów albo Odrą Opole, kiedy inni w tym samym celu powalczą jednak między sobą. Czy to uczciwe? No niezbyt, ale przecież trzeba zaufać Lechii…
Gdańszczanie byli tak mili, że nawet określili, które miejsce zajęli, bo jak napisano w oficjalnym oświadczeniu:
Lechia Gdańsk – w wyniku sportowej rywalizacji – zakończyła sezon 2025/2026 na 12. miejscu. 16. pozycja jest efektem podjętej przez PZPN niezgodnej z prawem decyzji o odjęciu klubowi punktów, wobec której wyrażamy stanowczy sprzeciw.
Sprawa ta pozostaje obecnie przedmiotem postępowania odwoławczego prowadzonego przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w Lozannie.
Zarówno kibice Biało-Zielonych, jak i cała opinia publiczna, będą regularnie informowani o dalszym przebiegu postępowania oraz o jego finalnym rozstrzygnięciu.
Niestety pewnych detali zabrakło, bo Lechia nie przekazała, co ma ze sobą zrobić Piast Gliwice – czy przygotowywać się do meczów w Ekstraklasie, czy w pierwszej lidze. Ale też co z innymi? Co miejsce, to inna premia, żeby potem się nie okazało, że będzie trzeba oddawać… Swoją drogą ciekawe, czy gdyby tych punktów nie zabrakło do utrzymania, tylko do pucharów, to czy Lechia napisałaby do UEFA: „Cześć, hej, słuchajcie, ten PZPN to straszne parówy, poprosimy o nasze miejsce w Europie, przekażcie Żeleznicarowi Pancevo, że gra z nami, a nie GKS-em”.
Krótko mówiąc – jest to żenujące. Nawet bardziej niż wystąpienie Tomasza Kafarskiego, który przekonywał po spadku Cracovii, że ta Cracovia jeszcze nie spadła. Jak się okazało: jednak – niespodziewanie! – spadła.
Lechię po prostu dogoniła przeszłość. Najpierw zbudowała kadrę, której nie była w stanie utrzymać – bo regularnie nie miała na pensje – i też dzięki temu awansowała do Ekstraklasy. Grając nie fair, nieczysto, bo gdyby chciała się zmieścić w swoim budżecie, może wcale awansu by nie było? Potem dostała zasłużoną karę, nieudolnie do niej podeszła i teraz na końcu krzyczy, że i tak jej będzie na wierzchu.
Nie, nie będzie, mówił o tym choćby Marcin Kwiecień na naszych łamach. Paolo Urfer może przekonywać wszystkich, jak też robił, że pięć punktów zostanie zwrócone, ale równie dobrze może gadać, że Lechia dostanie pięć oczek i jeszcze 30 w gratisie, zostając tym samym mistrzem Polski. Będzie to miało podobny związek z rzeczywistością, czyli żaden.
Lechio, spadłaś. Żeby być w tej naszej elicie, trzeba ogarniać minimalnie sportowo i minimalnie organizacyjnie. Pierwszy punkt się zgadza, ale drugi – tak samo ważny – już nie.
Do zobaczenia. Może za rok, może kiedy indziej, kto wie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Artykuł Lechia uważa, że utrzymała się w Ekstraklasie. Teraz mistrzostwo? pochodzi z serwisu weszlo.com.