TOPLIGA

O trzeci SuperFinał dla Eagles i pierwszy dla Husarii

28/06/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

Już w sobotę o godzinie 17:00 na warszawskim Bemowie, przy ul. Obrońców Tobruku 11,odbędzie się pierwszy półfinał tegorocznej edycji Topligi, po którym wyłoniony zostanie uczestnik XIII SuperFinału, którego stawką będzie pierwsze, oficjalne mistrzostwo Polski pod egidą Ministerstwa Sportu i Turystyki. Warsaw Eagles, po raz trzeci w tym sezonie zmierzą się z Husarią Szczecin.

Gospodarz: Warsaw Eagles(6-0)
Gość: Husaria Szczecin (2-5)
Data i godzina: 30 czerwca, godz. 17:00
Stadion: Bemowski Ośrodek Piłki Nożnej OSiR Bemowo, ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa
Liga: Topliga
Bilety: 15 zł; emeryci, renciści i dzieci do 14. roku życia – wstęp bezpłatny

Przed nami ostatni, a zarazem najważniejszy mecz w sezonie w stolicy kraju. Obie drużyny są o krok od finałowego spotkania najwyższej klasy rozgrywkowej Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego i jednocześnie pierwszego, oficjalnego Mistrzostwa Polski pod patronatem Ministerstwa Sportu i Turystyki. W tym roku mierzyli się ze sobą już dwukrotnie, jednak żadne z tych starć dokładnie nie odzwierciedlało faktycznych możliwości obu zespołów. W Szczecinie obie ekipy dopiero zgrywały się w warunkach meczowych, co przełożyło się na ogromną ilość kar i błędów indywidualnych, a warszawianie wygrali w dramatycznych okolicznościach jednym punktem (10:9). Natomiast w Warszawie Husarze przyjechali w mocno okrojonym składzie, bez większości swoich najważniejszych zawodników, więc spożytkowali ten czas, przede wszystkim, na sprawdzenie nowych ustawień i rozwiązań taktycznych. Dodatkowo, gospodarze nie mogli skorzystać z usług swojego nominalnego biegacza, Jacka Martona. Mimo to, Orły nie miały najmniejszych problemów w przechyleniu szali zwycięstwa na swoją korzyść i zwyciężyli aż 39:6.

Jedziemy do Warszawy z podniesioną głową, z szacunkiem, lecz bez strachu, bez wątpliwości w swoje możliwości, a z wiedzą co i jak musimy zrobić by przedłużyć sezon o jeszcze jeden mecz. Ostatnia lekcja pokory od Eagles doskonale pokazała nam co musimy poprawić i na co musimy szczególnie uważać. Husaria w tym sezonie swój najlepszy mecz ma jeszcze przed sobą.
Daniel Wysocki, koordynator ofensywy Husarii Szczecin

Tym razem nie ma już miejsca na błędy, eksperymenty, a sztaby szkoleniowe muszą zrobić wszystko co w ich mocy, aby wystawić swój najlepszy skład. Ponad trzytygodniowa przerwa gospodarzy, wydaje się, że pozwoliła w stu procentach wyleczyć wszelkie urazy, w tym najlepszego biegacza, Jacka Martona. Między innymi jego gra może okazać się decydującym czynnikiem w prowadzeniu serii ofensywnych. Nie dość wymienić jego osiągnięć z tego roku (584 jardy, 7 przyłożeń), to szczecinianie mogą zostać zaskoczeni nowymi rozwiązaniami taktycznymi z jego udziałem. Szczególnie nie mając doświadczenia z drugiego spotkania, w którym nie mogli w pełni sprawdzić się przeciwko jego akcjom. Kluczowa będzie również dyspozycja linii ofensywnej i Christophera Jeffrey’a, który w drugiej części sezonu jest w wyśmienitej formie. Rzadko kiedy myli się w swoich podaniach, czego dowodem jest ponad 75% skuteczność na przestrzeni całego sezonu i tylko 3 przechwyty. Co więcej, jest w stanie uruchomić każdego skrzydłowego, który tylko zgubi krycie obrońcy, więc prowadzona przez niego formacja ofensywna jest zagrożeniem w każdej strefie boiska. Aleksander Kawiarowski, Maciej Wudecki, Michał Śpiczko, Piotr Pamulak, Krzysztof Stojak – każdy z nich dysponuje nieprzeciętnymi umiejętnościami i jest pewnym punktem odbioru piłek.

W samych superlatywach można również mówić o formacji defensywnej, która uporała się ze swoimi demonami z pierwszej części rozgrywek. Wówczas oddawali przeciwnikom minimum 100 jardów po swoich karach oraz mieli wyraźne kłopoty z kryciem w trzeciej linii i na bokach obrony. W starciach z Kozłami Poznań, Monarchs Ząbki czy Husarią udowodnili, że te problemy mają już za sobą, chyba że wkrada się w nich zbyt duże rozluźnienie spowodowane wysokim prowadzeniem. Pierwsza, druga linia obrony w postaci takich zawodników jak: Łukasz Cackowski, Konrad Filipiak, Michał Gralewski, Piotr Grzywanowski, Tomasz Filipuk, Wiktor Nowak, Tomasz Melaniuk, Piotr Stefański stanowi solidny trzon, który generuje olbrzymią presję na rozgrywającym oraz skutecznie neutralizuje grę biegową. To również będzie niezwykle istotny czynnik w starciu ze szczecinianami, których atak napędzany jest przede wszystkim akcjami biegowymi Noah Whittle.

Amerykański biegacz na swoim koncie ma 618 jardów i trzy przyłożenia, ale też 11 złapanych podań, dzięki którym zapisał na swoim koncie kolejne 45 jednostek boiskowych. Od momentu, kiedy za centrem znajduje się Tomasz Martynow może być większym zagrożeniem również za linią wznowienia akcji, a same serie być bardziej zbilansowane i dostosowywane do przeciwnika. Pytanie jednak, na ile linio ofensywna zapewni komfort swojemu rozgrywającemu, który najbardziej skuteczny jest, kiedy ma czas na podjęcie decyzji. To pokazało starcie z Mustangs Płock, gdzie 21-latek zapisał sobie 143 jardy i trzy przyłożenia, przy 11 celnych podaniach. Nie da się ukryć, że graczem najczęściej wykorzystywanymi w akcjach podaniach są Mateusz Dubicki Mateusz Knop, lecz agresywne i konsekwentne krycie znacznie utrudnia im pracę. Dlatego też tym bardziej istotna będzie dyspozycja Aleksandra Bordy i Patryka Brączkowskiego, którzy ze względu na kontuzje nie wystąpili w rundzie Dzikich Kart, a trenerzy nie wypowiadają się na temat ich stanu zdrowia.

W optymalnym składzie najprawdopodobniej wyjdzie cała formacja defensywna, która jest najmocniejszym punktem Husarzy przez cały sezon. Maciej Jaroszewski, Norbert Szczęsny, Marcin Niewiadomski, Michał Szczurowski, Mateusz Waniewski, Jerzy Wieczorek, Luc Berkefeld, Maciej Felbur, to zawodnicy, o których w trakcie sezonu napisano już wszystko. Jeśli ktoś może zatrzymać rozpędzony atak warszawian to tylko oni. Bogaci w doświadczenia, dysponujący ponadprzeciętnymi umiejętnościami, a zmotywowani jak nigdy wcześniej stanowią ogromne zagrożenie dla rywala.

- Udało nam się dojść do momentu, w którym nie musimy tylko możemy. Więc presja zeszła z nas całkowicie. Chłopaki po dobrym ostatnim meczu chcą udowodnić, że to nie był wypadek przy pracy i pokazać w Warszawie, że są w stanie osiągnąć zdecydowanie lepszy wynik niż ostatnim razem. Do pełnego optymalnego składu będzie nam trochę brakować, jest kilku kluczowych zawodników, którzy nie są pewni czy będą w stanie zagrać w tym spotkaniu. Mieliśmy ciężki sezon zasadniczy i bardzo dobre kwarty/połowy przeplataliśmy z tymi tragicznymi. W rundzie dzikich kart udało nam się zachować koncentracje do końca, czym udowodniliśmy sobie, że jesteśmy w stanie zagrać całe spotkanie na wysokim poziomie. Mecz obarczony największą presją mamy już za sobą, teraz presja wyniku będzie na barkach naszych przeciwników, i wierzę, że ten „luz psychiczny” pozwoli chłopakom do końca rozwinąć skrzydła i pokazać ich prawdziwy potencjał. - przekonuje Daniel Wysocki, koordynator ataku Husarii Szczecin. - Jedziemy do Warszawy z podniesioną głową, z szacunkiem, lecz bez strachu, bez wątpliwości w swoje możliwości, a z wiedzą co i jak musimy zrobić by przedłużyć sezon o jeszcze jeden mecz. Ostatnia lekcja pokory od Eagles doskonale pokazała nam co musimy poprawić i na co musimy szczególnie uważać. Husaria w tym sezonie swój najlepszy mecz ma jeszcze przed sobą. - dodaje.

- Atmosfera w drużynie panuje bardzo dobra. Wszyscy bardzo przykładamy się do treningów, wiemy o co gramy, więc każdy chce się przygotować jak najlepiej. Długa przerwa między meczami bywa bardzo korzystna. Pozwala wyleczyć niewielkie urazy, daje szansę na lepsze dopracowanie zagrywek i powoduje głód meczu, co przekład się potem na większe zaangażowanie na boisku. Wszyscy, którzy będą nas oglądać będą mogli spodziewać się mocnych bloków i powaleń. Długich biegów i fantastycznych podań w ofensywie. Nie ustającej presji na przeciwniku w defensywie. Można spodziewać się od nas tego co najlepsze w tym sporcie. - twierdzi Mateusz Sławiński, center i kapitan Warsaw Eagles.

Aktualności

Warsaw Eagles z trzecim tytułem mistrzowskim!

2018-07-22
XIII SuperFinał: Warsaw Eagles – Kozły Poznań 33:12