TOPLIGA

Młoty ze zwycięstwem na otarcie łez

11/06/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W minioną niedzielę w Krakowie doszło do pojedynku dwóch ostatnich drużyn Grupy Południowej. Gospodarze podejmowali Hammers Łaziska Górne w ramach ostatniej kolejki Topligi, z nadzieją na swoją pierwszą wygraną w sezonie, aby godnie zakończyć rok.

Przed meczem dało się zauważyć ogromną determinację po obu stronach. Krakowianie nie tylko chcieli zdobyć swoje pierwsze punkty, ale też godnie pożegnać legendę swojego klubu – Mieszko Łabuza, który tym meczem kończył swoją sportową karierę. Nie da się ukryć, że w grze podopiecznych Rafała Kozieła widać było ogromną chęć pokazania swoich najlepszych umiejętności, bo nie da się zaprzeczyć, że gospodarze rozegrali swoje najlepsze w tym roku zawody (choć wynik na to nie wskazuje). Niestety, już przed meczem było wiadomo, że Tigers zagrają bez swojego nominalnego rozgrywającego – Bogdana Langnera. Jego miejsce zajął… Matthew Meyer, czyli tymczasowy center oraz defensive end, który oswajać się ze swoim nowym zadaniem zaczął w poniedziałek po ostatnim meczu. Decyzja tym bardziej zaskakująca, że przecież wcześniej na tej pozycji oglądaliśmy Adriana Pomietło. Jednak sztab trenerski postawił na Amerykanina, który wyniósł doświadczenie zza Oceanu, dobrze czyta grę formacji obronnej oraz wykazuje się silnym ramieniem i na taki „eksperyment” był gotowy.

27-latek pokazał się z bardzo dobrej strony, rzucił kilka solidnych podań, świetnie dystrybuował akcjami biegowymi i podejmował poprawne decyzje. Gdyby nie kilka minut więcej w drugiej kwarcie, tuż przed przerwą, być może cieszyłby się z pierwszego przyłożenia, będąc już w czerwonej strefie rywala. Zabrakło dosłownie milimetrów, kiedy to futbolówka obiła się o palce skrzydłowego w polu punktowym. Podobne niedociągnięcia oraz błędy indywidualne (strata ok. 70 jardów przy akcji powrotnej po puntcie) znów zadecydowały o porażce gospodarzy. Nie mniej, po raz pierwszy w tym sezonie, serie ofensywne nie kończyły się już na po czterech próbach, gdyż zawodnicy trenera Kozieła z powodzeniem zdobywali pierwsze próby, łapali podania, skutecznie egzekwowali akcje biegowe, co doprowadzało ich w okolice redzone, lecz nie dalej. Kamil Dętka oraz Kamil Duda mogą poszczycić się znacząco większą ilością wybieganych jardów niż do tej pory.

Szczególnie wyróżniała się formacja obronna krakowian, która zanotowała znaczącą ilość powaleń przeciwnika. Do tego dołożyła sporą ilość sacków, wybijała piłki z rąk rywala, a Maciej Turzański w jednej z akcji popisał się ponad dwudziesto-jardową akcją po odzyskaniu futbolów, kiedy ta została źle wprowadzona do gry przez centra. Samego siebie przeszedł również Patryk Kołodziej, który prezentował solidną formę przez cały sezon, czym potwierdził swoją dyspozycję fenomenalnym występem w Krakowie i dołożył kilka sacków oraz powaleń do końcowej zdobyczy. W trakcie tegorocznej kampanii rzadko wspominaliśmy o zawodnikach z drugiej, trzeciej linii obrony, chwaląc głównie graczy prezentujących się na linii wznowienia akcji. Tym razem można przełamać tę zasadę wyróżniając Mariusa Rongve oraz Michała Kasińskiego, którzy na przestrzeni wszystkich występów spełniali pokładane w nich nadzieje.

Łaziszczanie ze swojego występu również mogą być zadowoleni. Od początku spotkania solidnie prezentowała się formacja ofensywna, która zaliczała wyraźne postępy, a jedną ze zmian na to starcie było wejście Aksela Kocyły na pozycję fullbacka. Jak się okazało, decyzja jak najbardziej trafna, bowiem grający trener główny z powodzeniem stawiał kolejne bloki, torując miejsce dla swoich biegaczy w osobach Konrada Kondraciuka i Damiana Suchanka. To pozwalało budować przewagę nad rywalem i zdobywać pierwsze próby. Niestety, plany pokrzyżował uraz Sebastiana Botora, który uderzony w biodro musiał opuścić boisko, a w jego miejsce wszedł Dominik Niedziela. Niestety, na przestrzeni całego spotkania celnie posłał tylko pojedyncze piłki, więc Młoty musiały szukać rozwiązań głównie biegowych, co pozwalało szybko organizować się formacji defensywnej. Do tego linia ofensywna nie należała do najpewniejszych punktów drużyny, bowiem obrońcy często zrywali się z kontaktu i dochodzili do biegaczy. Mimo to, przyjezdni zdobywali minimum 4-5 jardów, niestety, zachowując siłę do 30-20 jarda przed końcową strefą. O przyłożeniu zadecydował błąd Tigers, którzy przy wykopnięciu piłki pozwolili na blisko 40-jardowy bieg Rasheeda Nelsona, stawiając atak gości na 20 jardzie przed strefą końcową. Już w pierwszej akcji Damian Suchanek dołożył kolejne 19, a dzieło zwieńczył Dominik Niedziela przebijając się za plecami swojego centra.

Defensywnie znów na wysokości zadania stanęła cała linia defensywna. I to wcale nie głównie w osobistości Radosława Barona, który – choć solidny – nie zanotował występu na poziomie, do którego nas przyzwyczaił, choć miał ku temu powody, gdyż od dwóch dni cierpiał na ostre bóle głowy. Nie mniej, na boisku nie było to widoczne głównie dzięki fenomenalnej grze trójki: Piotr Maciejewski, Paweł Popiel, Wojciech Sojka, choć ten ostatni zmagał się z bólem barku. Dobre zmiany dawali również Marek Ryguła oraz Tomasz Gustyn, którzy pozwalali odpocząć podstawowym zawodnikom i wcale nie zaniżali poziomu. Równie solidnie prezentował się korpus linebackerów ze Sławomirem Wojtynkiem na czele. Zerowa strata punktowa wskazuje na idealnie rozegrane zawody i w oczach sztabu trenerskiego – takie właśnie były.

- Na pewno ten sezon nie wyglądał tak, jak byśmy tego oczekiwali, szczególnie posiadając bardzo zdolny i utalentowany skład. Nikt nie spodziewał się, że w naszej grupie, aż takie znaczenie będzie odgrywało doświadczenie, które okazało się decydującym czynnikiem. To było widać szczególnie na przykładzie Mustangów, gdzie postać Sheirda całkowicie odmieniła ten zespół. Nie mogliśmy odnaleźć momentu, w którym bylibyśmy skupieni na tym co mamy robić na tyle, żeby ten nasz entuzjazm przewyższył doświadczenie. Nie mniej, mam zamiar nadal kontynuować swój program i myśl szkoleniową, aby rozwijać skład bez zagranicznych zawodników na najważniejszych pozycjach. Przed nami pracowity offseason, ale wierzę, że za rok pokażemy się ze zdecydowanie lepszej strony. - zapowiada Rafał Kozieł, trener główny Kraków Tigers.

- Defensywnie rozegraliśmy perfekcyjne spotkanie i ciężko mi się o cokolwiek przyczepić w tym aspekcie. Ofensywnie brakowało kompletnych podań, przez co byliśmy zmuszeni do ciągłego biegania. To jednak był nasz najsłabszy punkt przez cały sezon i tego musimy się wyzbyć w następnym sezonie. Stawaliśmy sobie za cel wyjście z grupy, niestety, nie udało się, ale wyciągniemy lekcję. Na pewno postaramy się o jeszcze większą liczbę transferów oraz dwóch zagranicznych zawodników, którzy podniosą nasz poziom przygotowań. Szczególnie na pozycji rozgrywającego. - mówi Aksel Kocyła, trener główny Hammers.

Kraków Tigers – Hammers Łaziska Górne 0:7 (0:0; 0:0; 0:7; 0:0)

III kwarta
6:0 – przyłożenie Dominika Niedzieli po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Adam Bryłka)

MVP meczu: Sławomir Wojtynek (Hammers Łaziska Górne)

Ilość widzów: 200

Aktualności

Sprawdzian charakteru

2018-06-15
Runda Dzikich Kart: Mustangs Płock – Husaria Szczecin