TOPLIGA

O lepsze nastroje przed play-off

8/06/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

Już w niedzielę o godzinie 12:00 w Będzinie, na zakończenie sezonu zasadniczego tegorocznej edycji Topligi, naprzeciwko siebie staną wicelider oraz lider Grupy Południowej. Czy Hutników stać na sprawienie niespodzianki przed przystąpieniem do rundy Dzikich Kart?

Gospodarz: Zagłębie Steelers Interpromex (3-2)
Gość: Mustangs Płock (5-0)
Data i godzina: 10 czerwca, godz. 12:00
Stadion: ul. Sportowa 4, Będzin
Liga: Topliga
Bilety: 5 zł

Sytuacja w Grupie Południowej, przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej, jest już jasna dla wszystkich drużyn. Płocczanie do Dzikich Kart przystąpią jako bezapelacyjni liderzy, podczas gdy Hutnicy jako wiceliderzy. Jednakże podopieczni Pawła Kęsego chcieliby pójść w ślady Warsaw Eagles i jako druga niepokonana drużyna zakończyć pierwszy etap rozgrywek (przypomnijmy, w swoim debiutanckim sezonie w Toplidze). Z drugiej strony, Będzinianie pałają ogromną rządzą rewanżu za druzgoczącą porażkę w Płocku. Nie mniej, oba zespoły są świadome, że od najważniejszego meczu sezonu dzieli ich zaledwie dwa tygodnie, więc nie mogą sobie pozwolić na większe kontuzje i urazy.

Nie można przejść obojętnie obok osiągnięć Mustangów w tym roku. Absolutnie zdominowali rywali od pierwszej do ostatniej kolejki, będąc, co najmniej, o klasę lepszą drużyną, czego dowodem są zatrważające statystyki. 202 zdobyte punkty, przy tylko sześciu straconych. 1845 jardów przy 395 przeciwników. 73 pierwszych prób przy 24 oponentów. Oczywiście, to sukces całej drużyny, która stworzyła nieprzejednany kolektyw, jednakże – nie da się ukryć – że pierwszoplanowym bohaterem tej kampanii jest rozgrywający, Willie Sheird. Amerykanin imponował pewnością siebie, spokojem, niekiedy rzucając w ostatnim możliwym momencie. Choć od początku sezonu notował fantastyczne występy, to na przestrzeni całego widać było osiągany przez niego progres, bowiem w ostatnich spotkaniach jest zagrożeniem nie tylko w kieszeni, ale również poza nią. Jeszcze przed ostatnią kolejką ma wyegzekwowane 125 podań, będąc najbardziej eksploatowanym rozgrywającym w lidze. Mimo to jego skuteczność wynosi 63%, a na swoim koncie ma 1492 jardy, 23 przyłożenia i zaledwie trzy przechwyty. Te piorunujące liczby nie byłyby jednak możliwe gdyby nie solidny korpus skrzydłowych. Daniel Przyborowski, Daniel Bałdyga, Przemysław Pawłowski - których dokonania można by przyrównać do „Trzech Muszkieterów” - poczynali sobie z rywalami co chcieli, omijając ich jak pachołki na treningach. Łącznie zdobyli 10 przyłożeń, a każdy z nich przekroczył barierę 330 jardów. Co najważniejsze, nie brak im zmienników, bowiem w zanadrzu są Damian Gujgo, Mateusz Dobies czy Jakub Seweryn, którzy może nie odznaczają się podobnymi liczbami, ale śmiało można ich zaliczać do kategorii „asów ławki rezerwowych”. Jedynym elementem, który słabo funkcjonował na przestrzeni tych 10 kolejek, były akcje biegowe. Z początku to Cezary Tarkowski miał stanowić o sile tego korpusu, ale niefortunna kontuzja wykluczyła go z rozgrywek. Dopiero przed tygodniem, nadzieje na odżycie tej formacji dał Wojciech Jaskuła, pierwszoroczniak, niezwykle pracowity i zmotywowany do walki.

O wartości formacji defensywnej już chyba nie trzeba przypominać. To jedna z tych formacji, o której sile stanowi każdy występujący w niej zawodnik. Igor Gierski, Hubert Piórkowski, Bartosz Więckiewicz, Jakub Jankowski, Maciej Seweryn, Kamil Krukowski, Michał Bogdański, Norbert Łątka. Wszyscy odznaczyli się efektywnymi i efektownymi akcjami, odzyskując posiadania, blokując odkopnięcia piłek, a nawet trzykrotnie meldując się w strefie końcowej.

- Zawsze staramy się grać wszystkimi zawodnikami, aby w późniejszych fazach zaoszczędzić sobie błędów. Dlatego też do meczu przystąpimy w optymalnym składzie. W ostatnich tygodniach pracowaliśmy nad techniką i staraliśmy się wyeliminować wszystkie błędy, które popełnialiśmy dotychczas. W niedzielnym starciu postaramy się wygrać jak najmniejszym kosztem, aby być perfekcyjnie przygotowanym na starcie z Husarią Szczecin, co nie zmienia faktu, że damy z siebie 110 procent. - zapewnia Damian Żurawski, rzecznik prasowy Mustangs Płock.

Zgoła inaczej przebiegała tegoroczna kampania w Będzinie. Miejscowi Steelers rozpoczęli rok od dwóch porażek w mało optymistycznym stylu. W Płocku zebrali dość zawstydzającą lekcję futbolu, aby przebudzić się w drugiej połowie meczu z Kraków Tigers i w dwa tygodnie zapewnić sobie pozycję wicelidera oraz pierwszy, historyczny awans w najwyższej klasie rozgrywkowej Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Koordynator ataku, Maciej Szczerba w ekstremalnie szybkim tempie odmienił oblicze jego formacji, przeobrażając ją z bezproduktywnej w konsekwentną, realizującą plan taktyczny i skuteczną. Kamil Zięba, który na początku sezonu zdawał się zagubiony, nie potrafiący odnaleźć regularności w przyjętym systemie, często dzielący obowiązki z Maciejem Ziętkiem, nagle stał się pewnym egzekutorem swoich serii i liderem swojej drużyny notując 153 jardy i osiem przyłożeń. Oczywiście, mając przy tym duże wsparcie takich zawodników jak: Marcin Bratuszewski (74 biegi, 250 jardów), Robert Sobota (41 biegów, 91 jardów), Piotr Żero (9 złapanych piłek, 106 jardów, 2 przyłożenia), Przemysław Kapcia (5 złapanych piłek, 111 jardów, 2 przyłożenia).

Natomiast Marcel Kramarczyk, trener główny i koordynator obrony, wykonał kawał świetnej pracy ze swoimi zawodnikami, którzy od trzech spotkań nie stracili żadnego punktu. Ben Cunningham to największy postrach rozgrywających, który zanotował już 30,5 powaleń, sack i dwa przechwyty. Wszystko przy akompaniamencie Karola Malika i Mateusza Sobali, którzy na linii wznowienia akcji są prawdziwymi dominatorami potrafiącymi zablokować punty, zdobywać przyłożenia czy odzyskiwać posiadania, nie mówiąc już o wyłączeniu akcji biegowych przez środek. Ponadto, Marcel Kramarczyk i Miłosz Lewandowski zapewniają spokój na pozycji defensive backs i to właśnie oni mogą starać się zatrzymać skrzydłowych Mustangów.

- Atmosfera jest bardzo dobra, może nawet i za dobra. Musimy pamiętać, że to ciężka praca doprowadziła nas do punktu w którym jesteśmy obecnie i nie możemy pozwolić wkraść się rozluźnieniu i samozadowoleniu z tego co osiągnęliśmy. To wciąż żaden znaczący sukces, jedynie krok do celu, który każda drużyna stawia sobie przed rozpoczęciem sezonu. Razem z Maćkiem i Benem, wspierani jego wieloletnim doświadczeniem futbolowym, staramy się nie dopuścić do euforii i rozluźnienia przed finałową fazą sezonu. Tak się niefortunnie złożyło, że między ostatnim meczem sezonu zasadniczego, a play-off jest zaledwie kilka dni przerwy, więc nie możemy podejść do spotkania z Mustangs tak jakbyśmy chcieli. Zawodnicy pałają rządzą rewanżu, ale musimy pamiętać, że to dzikie karty są dla nas najważniejsze. Na pewno byłoby miło sprawić niespodziankę w ostatnim meczu i odegrać się za druzgoczącą porażkę w Płocku, ale nie będziemy forsować tego, podnosząc ryzyko kontuzji. Zawodnicy z drobnymi urazami na pewno odpoczną, żeby być w pełni sprawni na mecz z Monarchs. W takim spotkaniu rotacja składem i ogrywanie zmienników jest najrozważniejszym rozwiązaniem, więc mimo ogromnej chęci rewanżu, musimy podjąć decyzję najlepszą dla drużyny w kontekście finałowej fazy sezonu. - stwierdza Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębia Steelers Interpromex.

Aktualności

Warsaw Eagles z trzecim tytułem mistrzowskim!

2018-07-22
XIII SuperFinał: Warsaw Eagles – Kozły Poznań 33:12