TOPLIGA

Historyczny debiut

8/04/2018 | Jakub Kaczmarek Biuro Prasowe PLFA

W rozegranym w sobotę, 7 kwietnia meczu drugiej kolejki Topligi, w Będzinie, drużyna Hammers Łaziska Górne odniosła swoje pierwsze, historyczne zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywkowej, przeciwko Zagłębiu Steelers.

Dla gospodarzy, sobotnie starcie było swoistym powrotem na topligowe salony po trzyletniej przerwie. Z nowym składem, sztabem szkoleniowym, filozofią i prezentowaną jakością przystąpili do starcia z Młotami, z nadzieją na odczarowanie niechlubnej przeszłości. Z drugiej strony, dla przyjezdnych był to pierwszy, historyczny pojedynek na tym szczeblu PLFA, który pragnęli, aby kibice mogli zapamiętać na długie lata.

Pierwsza kwarta potwierdziła, że to dopiero pierwszy mecz w tym roku dla obu ekip. Zawodnicy potrzebowali czasu, aby nabrać odpowiedniego rytmu i tempa, co wiązało się ze stratą posiadań po trzech kolejnych próbach. Mimo wszystko, zespoły konsekwentnie i zaangażowaniem egzekwowały swój plan taktyczny, a o niepowodzeniu decydowały drobne błędy indywidualne. W drugiej odsłonie, to goście przejęli lekką inicjatywę, głównie po stronie defensywnej. Formacja skutecznie dostosowała się do stylu swojego rywala, linia defensywna zaczęła przejmować kontrolę nad linią wznowienia akcji, przez co rozgrywający, Maciej Ziętek nie miał łatwego zadania przy kreowaniu akcji. W szeregi Hutników wkradła się większa ilość błędów, m.in. przy wznawianiu piłki do gry. Najbardziej kosztowna pomyłka miała miejsce przy jednym z puntów, kiedy to zawodnik odpowiedzialny za wykopnięcie futbolówki nadepnął na linię końcową boiska, dzięki czemu Młoty mogły zapisać sobie pierwsze, dwa punkty na tablicy wyników. Jak się później okazało, jedyne w pierwszej połowie.

Nie czuję frustracji czy żalu, a jedynie niesmak, bo własnymi błędami przegraliśmy mecz, który byliśmy w stanie wygrać.
Maciej Szczerba, koordynator ataku Zagłębia Steelers Interpromex

Kolejnych, kibice zebrani na boisku w Będzinie, byli świadkami już w pierwszej akcji trzeciej kwarty. Wówczas, Konrad Kondraciuk pomknął przez całą długość boiska, tuż po kickoffie, zdobywając historyczne, pierwsze przyłożenie dla swojego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej PLFA. To jednak, w żadnym razie, nie podłamało morale gospodarzy, którzy poprawili w szatni kilka szczegółów w swojej grze ofensywnej i z większą regularnością zdobywali pierwsze próby. Niestety, będąc w „czerwonej strefie” rywala nadal brakowało „ostatniej akcji”, która pozwoliłaby na zameldowanie się w strefie przyłożeń. Szczęścia również nie mieli przy próbie field-goala, który nie odnalazł drogi między słupki. Dodatkowo, w jednej z akcji Marcin Bratuszewski źle zabezpieczył piłkę przy swoim biegu, pozwalając obrońcom na jej wybicie i w konsekwencji stratę posiadania. Nie można jednak powiedzieć, aby miał za sobą słabe zawody, gdyż wybiegał blisko 100 jardów i był głównym motorem napędowym Steelers.

Podobnie jak Daniel Kulawiak w barwach gości. Gracz, który jeszcze przed rokiem pokazywał swoje umiejętności w Tychach, pokazał, że włodarze podjęli dobrą decyzję ściągając go do Łazisk Górnych. Na swoim koncie zapisał ponad 60 jardów i – na spółkę z Kondraciukiem – skutecznie wspierał Dominika Niedzielę, dla którego to nie był udany dzień. Większość jego prób podaniowych kończyło w pustych strefach boiska, było niedokładnych lub nie były chwytane przez skrzydłowych. Ten element gry w ataku Hammers, bez wątpienia, jest do poprawy w okresie treningowym przed kolejnym starciem. Natomiast na największe wyróżnienie wśród przyjezdnych zasłużyli: Radosław Baron (autor efektownego sacku w trzeciej kwarcie, po którym gospodarze stracili ok. 20 jardów), Tomasz Gustyn (najjaśniejsza postać linii ofensywnej), Szymon Wróbel (autor jednego przechwytu i fumble na rozgrywającym).

Samo spotkanie przebiegało w duchu czystej, pełnej szacunku do przeciwnika rywalizacji. Sędziowie nie mieli zbyt dużo pracy, a pojawiające się wybiórczo flagi nie miały charakteru kontrowersji. Popełnione przewinienia wynikały z zamieszania, aniżeli pragnienia pokazania swojej irytacji lub złości.

- Na pewno spodziewaliśmy się i chcieliśmy być bardziej skuteczni w naszych atakach, by zapisać na swoim koncie większą ilość punktów. Niestety, trzeba oddać, że defensywa Steelers trzymała nas na dystans, była dobrze zorganizowana i nie pozwalała na wiele. Na szczęście, nasza obrona również pokazała się z wyśmienitej strony, która nie dopuściła do choćby najmniejszej straty. Wiemy nad czym popracować, czego nam jeszcze brakuje i będziemy starali się o szybki postęp w tych elementach. Nie mniej, cieszymy się z pierwszej wygranej! - ocenia Sebastian Botor, prezes Hammers Łaziska Górne.

- Z czego możemy być zadowoleni, to na pewno postawy naszej formacji obronnej, która grała solidnie i stabilnie przez cały okres trwania spotkania i nie straciła żadnych punktów. Cieszy mnie również, że nasz atak zaczyna coraz skuteczniej egzekwować nasz system zagrywek i czuje się w nim pewniej. Nie czuję frustracji czy żalu, a jedynie niesmak, bo własnymi błędami przegraliśmy mecz, który byliśmy w stanie wygrać. - mówi Maciej Szczerba, koordynator ataku Zagłębia Steelers Interpromex.

Zagłębie Steelers Interpromex – Hammers Łaziska Górne 0:8 (0:0; 0:2; 0:6; 0:0)

II kwarta

0:2 – safety

III kwarta

0:8 – przyłożenie Konrada Kondraciuka po 90-jardowej akcji powrotnej po kickoffie

Mecz obejrzało 100 widzów.

MVP meczu: Radosław Baron (defensywny liniowy Hammers Łaziska Górne)